wtorek, 5 grudnia 2017

Causa Sui - Vibraciones Doradas [2017]



Duńska formacja Causa Sui to z pewnością jedna z tych nazw, które elektryzują wielu słuchaczy stonerowej psychodelii w całej Europie. Istnieją 13 lat, ale na koncie mają już kilkanaście wydawnictw – tak dużych płyt, jak i EP-ek oraz koncertówek. Nic zatem dziwnego, że nieco ponad półtora roku po premierze Return to Sky ukazuje się kolejne wydawnictwo grupy – płyta o intrygującym tytule Vibraciones Doradas. Pięć numerów, 37 minut i klimaty, które każdemu fanowi duńskiego zespołu będą znajome i bardzo bliskie.

The Drop spada na nas ze sporym ciężarem od pierwszych dźwięków. Solidny łomot perkusyjny na dzień dobry i panowie niemal natychmiast wchodzą z ciężkim, sabbathowym riffem, dokładając do tego po jakimś czasie nieco kosmosu w tle. O ile The Drop to głównie mocne uderzenie na przywitanie się ze słuchaczami, o tyle już w najdłuższym na płycie, ponad jedenastominutowym El Fuego zespół opiera się głównie na spokojnym, nieco tajemniczym klimacie, kojących brzmieniach klawiszowych i hipnozie serwowanej nam przez sekcję rytmiczną. Choć z czasem intensywność wzrasta, całość brzmi jak nieco dociążone, kwaśne odloty The Doors i sprawdza się fantastycznie. Pisałem o pięciu kompozycjach na płycie, ale Viborera to w zasadzie dwuminutowy, nieco jednostajny łącznik między dwiema częściami albumu. Zaraz po nim zespół wraca w Seven Hills do dynamicznego, dość intensywnego grania, które jednak nigdy nie przechodzi w bezcelową młóckę. Chwila wyciszenia na początku utworu tytułowego, ale po chwili grupa wchodzi z chyba najcięższym (w dodatku solidnie przesterowanym) riffem na całym albumie, po raz pierwszy mocno osadzającym „akcję” w rejonach doomowych. Przyznaję, że tego się nie spodziewałem, bo kilka poprzednich wydawnictw zespołu rozwijało jednaj trochę lżejsze brzmienia, a tu jest ciężko jak diabli. Nie przez cały utwór, ale tych kilka minut zapewnia odpowiednią dawkę „dołów”, a później można wrócić do nieco lżejszej, podprawionej narkotycznymi klimatami dźwiękowej hipnozy.

Trudno doszukiwać się tu rewolucji w brzmieniu Causa Sui. Ale tej rewolucji pewnie nikt specjalnie nie oczekuje. To jeden z tych zespołów, które robią swoje i jeśli podoba ci się klimat, w którym duński kwartet postanowił się poruszać, spodoba ci się prawdopodobnie każda kolejna ich płyta, nawet jeśli po wielokrotnych odsłuchach za cholerę nie będziesz w stanie dopasowywać kompozycji do tytułów ani płyt, na których się znajdują. Nie o to przecież w tym wszystkim chodzi, a o to, by przez tych kilkadziesiąt minut dać się całkowicie porwać muzyce i zupełnie odciąć się od świata zewnętrznego, bo to raczej dźwięki pod domowe porządki czy jazdę nudną autostradą ciemną nocą nie są. Fani instrumentalnych, ciężkich odlotów, fuzzu, narkotycznych klimatów i mocnych riffów powinni być zadowoleni.

1. The Drop (7:12)
2. El Fuego (11:24)
3. Viborera (2:07)
4. Seven Hills (7:24)
5. Vibraciones Doradas (9:05)



--
Zapraszam na prowadzoną przeze mnie audycję Lepszy Punkt Słyszenia w radiu Rock Serwis FM w każdy piątek o 21 (powtórki w niedziele o 14)
http://rockserwis.fm - tu można mnie słuchać
http://facebook.com/lepszypunktslyszenia - a tu porozmawiać ze mną w trakcie audycji
Zapraszam też na współprowadzoną przeze mnie audycję Nie Dla Singli w każdą sobotę o 20
http://zak.lodz.pl - tu można nas słuchać
http://facebook.com/niedlasingli - a tu z nami porozmawiać w trakcie audycji

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza