piątek, 13 września 2019

The Heavy Minds - Second Mind [2019]


The Heavy Minds poznałem cztery lata temu przy okazji premiery ich pierwszego albumu. Przyznam, że wtedy jeszcze moja orientacja w rejonach europejskiej retro-psychodelii była o wiele mniejsza, o czym najlepiej świadczy to, że w zasadzie nie kojarzyłem niemal żadnych innych współczesnych zespołów austriackich. Przez te cztery lata sporo się zmieniło, nie zmienia się natomiast to, że The Heavy Minds wydają dobrą muzykę. 

Choć produkcja płyty sprawia, że brzmienie jest momentami dość hmm… ostre, same kompozycje kontrastują to uczucie przyjemnymi dla ucha motywami i przystępnością. To oczywiście nie są czterominutowe kawałki ze schematem zwrotka-refren, ale panowie brak prostej, radiowej struktury utworów nadrabiają melodyjnością i odwołaniami do klasycznych, często blues-rockowych patentów z lekko stonerową polewą. A zaczynają od beatlesowskiego utworu tytułowego. Czy tak właśnie brzmieliby chłopcy z Liverpoolu, gdyby nagle zeszli do podziemia i zaczęli grać w XXI wieku w małych, piwnicznych klubach? Trochę więcej kosmicznych, psychodelicznych odlotów i zapętleń mamy w Footpath to Fortress. Niby numer trwa niewiele ponad pięć minut, ale zespołowi udało się zorganizować w tym czasie całkiem niezłego muzycznego tripa.

poniedziałek, 9 września 2019

Monarch - Beyond the Blue Sky [2019]


Monarch to formacja z Kalifornii. Zespołom z tamtych okolic jest z jednej strony łatwo, z drugiej niezmiernie trudno. Łatwo, no bo wskażcie mi lepsze miejsce do uprawiania muzyki niż ten najsłynniejszy z amerykańskich stanów – chyba tylko Nowy Jork i Londyn są na porównywalnym poziomie. Wszystko pod ręką, możliwości nieograniczone, nic tylko tworzyć, nagrywać, koncertować… Tyle że taki pomysł mają tysiące ludzi na niezbyt wielkim obszarze. I tu zaczyna się problem. Przebiją się najlepsi lub ci, którzy mają najwięcej szczęścia albo umiejętności sprzedania się (w tym dobrym znaczeniu tego słowa). Trudno mi w tej chwili stwierdzić, czy Monarch należy do którejś z tych grup, ale ich druga płyta – wydany w sierpniu album Beyond the Blue Sky – udowadnia, że mają na siebie pomysł i dysponują sporym muzycznym potencjałem.

sobota, 7 września 2019

Galaverna - Dodsdans [2015/2019]


Galaverna to kwintet z Werony, który specjalizuje się w bardzo klimatycznym graniu opartym w dużej mierze na mrocznym folk-rocku. Ich debiutancki album – Dodsdans – został zarejestrowany w 2015 roku. To co w takim razie robi na tym blogu w roku 2019? No cóż, płyta w jakiejś formie faktycznie wyszła w 2015 roku, ale ponownie i jednak chyba na nieco większą skalę ukazała się dopiero teraz, we wrześniu. Nie wiem, czy pierwotnie była dostępna w jakimkolwiek innym formacie niż cyfrowy. Bardzo trudno znaleźć o tym wydawnictwie jakiekolwiek informacje starsze niż kilka tygodni. Można odnieść wrażenie, że formacja dopiero teraz na dobre zaczyna promocję Dodsdans i tak naprawdę dopiero teraz ta płyta ma realną szansę trafić do jakiegoś nieco szerszego grona odbiorców. Wygląda na to, że do zeszłego roku grupa nie miała nawet profilu na Facebooku, co też może być pewnym wyznacznikiem tego, jak to z działalnością Galaverny wcześniej było, choć jednocześnie na YouTube można znaleźć materiały z ich koncertów sprzed dwóch czy trzech lat. W każdym razie płyta jest tak znakomita, że warto skorzystać z tej furtki i przemycić ją na bloga, nieco naginając jego zasady. I teraz kolejne pytanie – czy zespół z jakiegoś powodu sam zwlekał z przedstawieniem tych nagrań światu, czy może trafiał na głuchych ludzi, którzy kompletnie nie potrafili dostrzec magii w tych dźwiękach i nie byli zainteresowani ich wydaniem? Na to pytanie odpowiedzi też niestety nie znam, wiem za to na pewno, że Dodsdans to jedna z moich największych muzycznych niespodzianek tego roku.

poniedziałek, 2 września 2019

The Mothercrow - Magara [2019]


The Mothercrow to kataloński kwartet, który zadebiutował trzy lata temu EP-ką zatytułowaną po prostu The Mothercrow, a po niej wypuścił jeszcze kilka pojedynczych nagrań. Od tamtej pory w zespole zaszły pewne zmiany personalne – grupę od kilkunastu miesięcy tworzą wokalistka Karen Asensio i basistka/flecistka/sitarzystka (istnieje w ogóle takie słowo?) Claudia González oraz dwaj „nowi”: gitarzysta Max Eriksson (sądząc po nazwisku, zapewne Szwed, choć nic sobie uciąć za to nie dam) i perkusista Pep Carabante. Właśnie w takim zestawieniu osobowym nagrali swoją pierwszą dużą płytę zatytułowaną Magara.

sobota, 31 sierpnia 2019

Sacri Monti - Waiting Room for the Magic Hour [2019]


Zespół Sacri Monti poznałem cztery lata temu, kiedy ukazała się ich debiutancka płyta. Płyta może nie z gatunku tych zmieniających życie słuchacza, ale na pewno bardzo udana, jedna z najlepszych w swoim roczniku, dająca podstawy do tego, by uważać Sacri Monti za jednego z ciekawszych przedstawicieli amerykańskiej sceny psychodelicznego hard rocka. Na album numer dwa przyszło nam nieco poczekać, ale jeśli kolejne płyty kalifornijskiej formacji mają być tak udane, to ja chętnie będę na nie czekał za każdym razem te cztery lata albo i dłużej. Oczywiście panowie tworzący ten zespół nie są nowicjuszami. To, że grupa wydaje dopiero drugi album, może niektórych zwieść, ale ci goście grają w wielu innych formacjach i zapewne niejeden wzmacniacz już spalili. To zresztą też (w sensie gra w wielu formacjach, a nie palenie wzmacniaczy) zapewne jest przyczyną aż czteroletniej przerwy między płytami. Nic to jednak – w końcu wydali, a ja w końcu mogę znowu o nich pisać.

wtorek, 27 sierpnia 2019

Ino-Rock Festival - Inowrocław [Teatr Letni], 24 VIII 2019 [galeria zdjęć]

W zeszłym roku, podczas jedenastej edycji Ino-Rock Festival, na scenie obok grup polskich prezentowały się formacje z Norwegii. Tym razem, podczas edycji dwunastej, obok rodzimych wykonawców mogliśmy słuchać występów zespołów angielskich. To oczywiście bardziej zbieg okoliczności (no, może lekko wspomagany) niż celowe działanie - w końcu to nie zawody sportowe, żeby tworzyć rywalizację. Rekord frekwencyjny sprawił, że - w przeciwieństwie do poprzednich edycji - już w trakcie pierwszych dwóch koncertów teren Teatru Letniego w Inowrocławiu był solidnie zapełniony, co miało swoje dobre i złe strony, o których zapewne przeczytacie u ludzi, którzy będą bardziej szczegółowo opisywali przebieg imprezy. Ja skupię się na zdjęciach.

wtorek, 20 sierpnia 2019

Numidia - s/t [2019]


Numidia to sekstet z Sydney, który zadebiutował płytowo w styczniu tego roku albumem Numidia. W swojej muzyce formacja łączy elementy psychodeliczne i progresywne z pewną dawką folkowych klimatów – czy to w postaci motywów bliskowschodnich, czy kojarzących się być może nieco bardziej z plemiennymi, hipnotycznymi tańcami Australii i okolic. Choć debiutancki krążek zawiera zaledwie sześć kompozycji, to wystarcza, by z całą pewnością stwierdzić, że oto pojawiła się kolejna grupa z tego kraju, która może wkrótce całkiem mocno namieszać w podziemnej, psychodelicznej scenie nie tylko swojego kontynentu, lecz także Europy, wszak to tu prędzej czy później zjeżdżają na koncerty wszystkie wybijające się podziemne formacje z tych muzycznych rejonów.

niedziela, 18 sierpnia 2019

Chris Forsyth - All Time Present [2019]


Chris Forsyth to muzyk ze wschodnich rejonów Stanów Zjednoczonych, który muzykę wydaje od ponad 20 lat. Czyni to często i chętnie, bo ma na koncie już grubo ponad 20 płyt, a jak policzymy jeszcze te wydane z różnymi zespołami (jedną z grup, w których grał Chris, jest Phantom Limb & Bison – to tak z ciekawostek…), okaże się, że Forsyth ma w dorobku więcej płyt studyjnych niż Deep Purple koncertowych. A to już jakiś wyczyn. Najnowsza z nich – All Time Present – ukazała się w kwietniu. Forsyth gra tu na gitarze i śpiewa, a do pomocy ma kolegów obsługujących sekcję rytmiczną, instrumenty klawiszowe oraz saksofon.

piątek, 16 sierpnia 2019

Dreamtime - Tidal Mind [2019]


Pochodząca z Brisbane formacja Dreamtime to jeden z wielu australijskich zespołów, które ostatnio wparowały z impetem w orbitę moich muzycznych zainteresowań. Wydający od początku obecnej dekady kwintet wykonuje, mówiąc ogólnie, muzykę psychodeliczną, dość mocno opartą na brzmieniach syntezatorów i klawiszy – kosmiczną, eteryczną, czasem nieco oniryczną, zbudowaną jednak zazwyczaj na sporej dynamice. Wypuszczony w maju album Tidal Mind to ich czwarta płyta i jeśli poprzednie zbliżają się do niej poziomem, trzeba będzie wkrótce poznać całą dyskografię Dreamtime.

wtorek, 13 sierpnia 2019

The Black Keys - "Let's Rock" [2019]


Po sporym sukcesie, jaki był udziałem The Black Keys na wcześniejszym etapie historii duetu, można śmiało założyć, że każde nowe studyjne wydawnictwo formacji ze stanu Ohio będzie sporym wydarzeniem w branży muzycznej. Ale Dan Auerbach i Patrick Carney swoich fanów ostatnimi czasy nie rozpieszczają. Ja po raz pierwszy zetknąłem się z nazwą The Black Keys w okolicach premiery siódmego krążka grupy – El Camino. Był to rok 2011, może 2012, zespół był wtedy na scenie już dekadę i – jak wspomniałem – wydawał już swój siódmy album. Na następny trzeba było czekać aż trzy lata, a na ten najnowszy aż pięć kolejnych. Znudzenie? Zmęczenie? Zwykła przezorność, żeby nie „przedobrzyć”? Pewnie wszystko po trochu plus zmiany w życiu osobistym. W sumie trzyletnia przerwa w jakiejkolwiek aktywności The Black Keys nie wyszła im chyba na złe.