piątek, 17 listopada 2017

Kaiser Franz Josef - Make Rock Great Again [2017]



Kaiser Franz Josef to trio z Wiednia, które powstało w 2010 roku i zadebiutowało trzy lata później płytą o zdradzającym spore ambicje muzyków tytule Reign Begins. Co prawda „cesarze” na razie świata swoją muzyką nie podbili, ale sądząc po zdjęciach, są jeszcze bardzo młodzi, mają sporo zapału, a przede wszystkim całkiem niezłe umiejętności, więc kto wie, co czeka ich w kolejnych latach. Na pewno już teraz ubogacają i tak bardzo prężnie działającą austriacką scenę rockową. Make Rock Great Again to drugi duży album zespołu i wyraźnie słychać na nim, że grupa jest jak najbardziej gotowa na wypłynięcie na szerokie i głębokie wody. Nie pojawiają się zresztą znikąd z tym albumem, wszak mają kontrakt z wielką wytwórnią, która na pewno pomoże w dotarciu w wiele miejsc, grają właśnie trasę u boku Airbourne, występowali na największych europejskich festiwalach, supportowali AC/DC, a i liczba fanów na Facebooku już teraz jak na ten etap kariery robi wrażenie.

wtorek, 14 listopada 2017

Alcest - Warszawa [Progresja], 12 XI 2017 [galeria zdjęć]

Francuska formacja Alcest wystąpiła jako support przed Anathemą podczas tegorocznych koncertów Angielskiego zespołu w Polsce. Choć "support" jest w zasadzie nie najtrafniejszym określeniem, bo jestem przekonany, że bardzo dużo osób czekało na występ Alcest równie mocno, co na koncert Anathemy. To zresztą było widać bo fantastycznej frekwencji już od początku występu Francuzów.

Dla odmiany były też jakieś światła...





poniedziałek, 13 listopada 2017

Anathema - Warszawa [Progresja], 12 XI 2017 [galeria zdjęć]

Angielska formacja po raz kolejny odwiedza w tym roku Polskę. Tym razem w nieco okrojonym składzie, bo klawiszowiec/perkusista John Douglas został tym razem w domu ze swoją rodziną. Pierwszym z trzech koncertów był występ w wyprzedanej warszawskiej Progresji. Zespół uraczył fanów dłuższą niż zwykle na tej trasie setlistą, w której znalazło się miejsce zarówno na sporą reprezentację tegorocznego albumu The Optimist, jak i na kilka klasyków (Flying, Closer, niegrane na ostatnich koncertach A Natural Disaster, A Simple Mistake, Universal czy Fragile Dreams zagrane z intrem w postaci fragmentów Shine on You Crazy Diamond i See Emily Play). Dwie i pół godziny solidnego grania, które zdecydowanie rozkręciło się, gdy grupa sięgnęła po repertuar z lat 1998-2003. Pod koniec można wręcz było odnieść wrażenie, że zespół nie chce schodzić ze sceny, mimo późnej już pory.

Zdjęcia są, jakie są. Widocznie zespół nie chce, by ktokolwiek robił zdjęcia na tej trasie, bo trudno znaleźć inne wytłumaczenie na brak jakichkolwiek przednich świateł przez 99% czasu trwania koncertu. Galeria z występu grupy Alcest (tam, dla odmiany, trochę światła jednak było) w osobnym wpisie.



sobota, 11 listopada 2017

Heat - Night Trouble [2017]



Heat to kwintet z Berlina, który od kilku lat zdobywa coraz większą popularność dzięki przypominaniu słuchaczom klimatów klasycznego hardrockowego grania lat 70. Czyli jak miliard zespołów w tym momencie. Jedni robią to lepiej, inni gorzej. Może Heat akurat nie należą do ścisłej czołówki moich ulubionych ekip grających w stylu retro rocka, ale zdecydowanie bliżej im do tych najlepszych. Ich po prostu dobrze się słucha. Nowy album, trzeci w dorobku formacji, nie jest wyjątkiem. Night Trouble ukazał się w połowie października, składa się z dziewięciu przeważnie niezbyt skomplikowanych rockowych numerów i na pewno pozwoli grupie dotrzeć do kolejnych fanów takich klimatów.

czwartek, 9 listopada 2017

Freedom Fuel - Happy People [2017]



Freedom Fuel to trio z Helsinek, które w tym roku wydało swój pierwszy album – Happy People. Niech was to jednak nie zmyli. Zespół składa się z muzyków, którzy od lat przewijali się w fińskim rockowym podziemiu, więc absolutnie nie są debiutantami. Także kompozycje zawarte na Happy People w dużej mierze miały czas dojrzeć, bo zespół ogrywał je tak w sali prób jak i na żywo w niektórych przypadkach od ponad dwóch lat. Happy People to zatem podsumowanie pierwszego okresu działalności zespołu, zamknięcie etapu formowania się grupy. I choćby z powodów wymienionych przed momentem zupełnie nie brzmi jak album debiutancki. To krążek muzyków, którzy bardzo dobrze wiedzą, jak chcą brzmieć i – co chyba jeszcze ważniejsze – wiedza też, jak to osiągnąć.

środa, 8 listopada 2017

Malefic House - Tetramorph [2017]



Rosyjski kwartet Malefic House działa już – według informacji z facebookowego profilu – od ośmiu lat, ale do tej pory miał na koncie jedynie single (m.in. z coverami utworów The Jimi Hendrix Experience i Led Zeppelin) oraz EP-kę. Tymi nagraniami zdołali jednak zdobyć całkiem liczne grono fanów w stonerowym podziemiu w swojej ojczyźnie. Na debiutancki album trzeba było trochę poczekać, ale kilka miesięcy temu zespół w końcu wydał płytę Tetramorph. Niech was te odniesienia do Hendrixa i Zeppelinów nie zmylą – na Tetramorph próżno szukać klasycznego hard rocka czy blusowych odniesień. To płyta osadzono głęboko w klimatach stonerowej psychodelii. Znajdziemy na niej trzy kwadranse muzyki podzielonej na zaledwie cztery kompozycje.

poniedziałek, 6 listopada 2017

Europe - Walk the Earth [2017]



Od premiery jedenastego studyjnego albumu Europe upłynęło już kilkanaście dni, a na blogu do tej pory cisza, mimo że czekałem na tę płytę. Przypadek? Nie sądzę! No dobrze, może jednak trochę przypadku w tym było, ale jednak nie tylko. Słuchałem już tego krążka kilkanaście razy, a mimo to wciąż mam z nim problem – nie do końca potrafię przelać na wirtualny papier swoje myśli związane z Walk the Earth. Niby mi się podoba (momentami nawet bardzo), ale nie do końca wiem czemu, niby coś pasuje mi mniej niż w przypadku War of Kings, ale też nie wiem, czy potrafię sprecyzować co. Zacznę może od tego, że Walk the Earth to naprawdę udana płyta. To dobry początek.

sobota, 4 listopada 2017

Kadavar - Warszawa [Progresja], 2 XI 2017 [relacja / galeria zdjęć]



Z moimi kontaktami koncertowymi z grupą Kadavar wiąże się ciekawa historia. Podobno byłem na ich koncercie w grudniu 2015 roku, gdy jako support występował przed nimi bardzo lubiany przeze mnie Horisont. Podobno, bo kompletnie tego nie pamiętam. Nie mam w zwyczaju upijać się przed koncertem, generalnie w ogóle nie mam w zwyczaju upijać się, więc opcja zalania pały i zaniku świadomości odpada. Już nawet pogodziłem się jakiś czas temu z tym, że zapewne miałem jechać, ale w ostatniej chwili coś nie wyszło. Ale potem pojawiły się mocne dowody na to, że jednak na tym koncercie być musiałem. Czarna plama – jeśli przy okazji kogoś wtedy zamordowałem albo przyczyniłem się do upadku jakiegoś państwa, to przepraszam, ale kompletnie tego nie pamiętam. Pamiętam natomiast, że widziałem panów brodaczy na tegorocznym Red Smoke Festival, gdzie dali bardzo dobry koncert. Od tamtej pory zdążyli wydać swoją czwartą płytę, więc wiadomo było, że trochę się pozmienia w secie.

niedziela, 29 października 2017

Agusa - Agusa [2017]



Szwedzki kwintet Agusa nie kazał długo czekać na swoje kolejne wydawnictwo. Po dwóch znakomitych albumach studyjnych i wydanej w zeszłym roku koncertówce, Szwedzi wracają z płytą numer trzy zatytułowaną po prostu Agusa. W ostatnich miesiącach nastąpiła zmiana na „stanowisku” klawiszowca, ale płytę nagrywał jeszcze ten skład, który odpowiedzialny był za albumy Två oraz Katarsis. Czego można się spodziewać po tej nowej płycie? Tego co zawsze – folkowo-progresywno-psychodelicznych czarów z mnóstwem uroku i lekkości.

piątek, 27 października 2017

VI Memoriał Jona Lorda - Warszawa [Proxima], 26 X 2017 [relacja / galeria zdjęć]

Po raz szósty międzypokoleniowa czołówka polskiego rocka uczciła pamięć Jona Lorda - legendy hard rocka, współzałożyciela i wielokrotnego klawiszowca i organisty Deep Purple, a także członka choćby Whitesnake czy grupy Paice, Ashton, Lord. Jak co roku nie zabrakło bardzo interesujących gości oraz ciekawych kompozycji, których nie ma szans usłyszeć podczas koncertów Deep Purple. Nad wszystkim czuwał organizator Łukasz Jakubowicz oraz jego koledzy z grupy Made in Warsaw, którzy trzymali wszystko w ryzach i pilnowali, żeby przygotowane kompozycje, w których kolejno występowali zaproszeni goście, wypadły jak najlepiej. A zadanie to oczywiście niełatwe, kiedy nie ma się tyle czasu, ile by się chciało, by wszystko z każdym dostatecznie przećwiczyć. Jednak nawet jeśli czasem tekst umykał albo coś się lekko rozjechało tu i tam instrumentalnie, całość wypadła naprawdę okazale.