poniedziałek, 19 września 2022

Siena Root [support: Carson] - Piekary Śląskie [Andaluzja], 17 IX 2022 [relacja / galeria zdjęć]

Po raz kolejny nasz kraj odwiedził jeden z najlepszych i najbardziej zasłużonych przedstawicieli szwedzkiej sceny retro - formacja Siena Root. Jeszcze dekadę temu nieliczni pewnie wówczas polscy fani tego zespołu mogli pomarzyć o zobaczeniu formacji na żywo. Obecnie nie ma z tym już większego problemu, grupa od kilku lat regularnie do nas zagląda, a i wspomnianych fanów w ostatnich latach przybyło, bo mimo wszechobecnego kryzysu i ogólnego znacznego spadku frekwencji na małych koncertach w ostatnich miesiącach, na występy zespołu jednak w sumie pofatygowało się kilkaset osób. To cieszy, choć oczywiście zespół ten zasługuje na znacznie więcej. Nie mieszajmy jednak idealistycznych wizji z realiami... Tym razem formacja zagrała trzy koncerty, a ja miałem okazję być na drugim z nich i... najdziwniejszym, o czym jednak za chwilę.

niedziela, 4 września 2022

Stuck in Motion - Still Stuck [2022]

Cztery lata temu niemal rzutem na taśmę pisałem ostatniego dnia roku o debiutanckiej płycie formacji Stuck in Motion, którą poznałem zupełnie przypadkowo, przeglądając różne listy najlepszych płyt roku na portalach zajmujących się muzyką retro/stoner/doom/psych. Wtedy było to dla mnie bardzo przyjemne zaskoczenie. Premiera drugiego krążka, po czterech latach od debiutu, zaskoczeniem już nie jest. Pisałem wtedy, że to kolejny zespół, na który koniecznie muszę mieć oko, i tak w istocie jest. Śledziłem to, co działo się w ich obozie, czekałem na kolejną porcję muzyki. Trochę się naczekałem, ale – szczerze mówiąc – wolę chyba, gdy lubiane przeze mnie grupy wydają płyty rzadziej, bo jest ich tak wiele, że i tak co rok mam gwarancję solidnej porcji świetnych dźwięków. Z przyjemnością donoszę więc, że album numer dwa w dorobku młodego wciąż zespołu z Enköping w niczym nie ustępuje debiutowi, a sprawia nawet wrażenie płyty trochę dojrzalszej, bardziej wysmakowanej.

poniedziałek, 29 sierpnia 2022

Ino-Rock Festival - Inowrocław [Teatr Letni], 27 VIII 2022 [galeria zdjęć]

Kolejna edycja Ino-Rock Festival była bardzo różnorodna muzycznie. W zasadzie każdy wykonawca był z zupełnie innej okołorockowej bajki, co naturalnie miało swoje plusy i minusy. Z plusów... no cóż... było różnorodnie ;) A do tego niemal każdy fan rocka mógł znaleźć w trakcie tej edycji coś dla siebie. Jeśli zaś chodzi o minusy takiej sytuacji, to dość skrajne opinie dotyczące większości występów. To w ogóle, wnioskując z odbytych przeze mnie rozmów i czytanych komentarzy, była taka edycja, w trakcie której te same czynniki i elementy jednym bardzo pasowały, a innym wręcz przeciwnie - jak choćby pogoda, gastronomia czy nagłośnienie. Ja zatem powstrzymam się od wygłaszania opinii i ograniczę się do zaprezentowania zdjęć ze wszystkich pięciu występów. No dobrze - jedna opinia: zgodnie z przewidywaniami zdecydowanie najbardziej spodobał mi się występ greckiej formacji Villagers of Ioannina City.

niedziela, 7 sierpnia 2022

Birth - Born [2022]

Kalifornijska formacja Astra wypuściła w 2009 i 2012 roku dwa albumy, które z miejsca sprawiły, że znalazła się w gronie najciekawszych współczesnych formacji amerykańskiej sceny psychodeliczno-progresywnej. Ich muzyka w cudowny sposób przywoływała ducha muzyki przełomu lat 60. i 70., ale bez topornego muzycznego kalkowania. Długimi latami fani czekali na trzeci album. Raz tracili nadzieję, innym razem znów ją odzyskiwali. Co jakiś czas pojawiały się głosy, że może ciąg dalszy jednak nastąpi. I w pewnym sensie nastąpił, choć już w nieco innym składzie i pod innym szyldem. Na zgliszczach Astry powstała formacja Birth. Tworzą ją dwaj muzycy Astry – Conor Riley (klawisze, gitara akustyczna, wokal) i Brian Ellis (gitara prowadząca, klawisze) oraz Trevor Mast (bas), członek m.in. grupy Joy. Na perkusji na pierwszym albumie Birth zagrał gościnnie ostatni bębniarz Astry, Paul Marrone (także członek znakomitej formacji Radio Moscow). Panowie zresztą w różnych konfiguracjach spotykali się wcześniej nie tylko w grupie Astra, lecz także w formacji Psicomagia (wszyscy poza Rileyem).

wtorek, 12 lipca 2022

The Dead Daisies - Kraków [Hype Park], 9 VII 2022 [galeria zdjęć]

Supergrupa The Dead Daisies ponownie wystąpiła w naszym kraju, tym razem w ciekawym, wciąż nowym miejscu na koncertowej mapie polski, czyli krakowskim Hype Parku. Tym razem kolektyw zajrzał do nas w składzie: Glenn Hughes, Doug Aldrich, Brian Tichy i Yogi Lonich. Ten ostatni awaryjnie zastąpił założyciela i pomysłodawcę grupy, australijskiego biznesmena i muzyka Davida Lowy'ego, który musiał na kilka dni pilnie wrócić do domu. Gdybym jednak o tym nie wiedział, kompletnie nie domyśliłbym się, że panowie grają w tym składzie zaledwie od kilku dni. Co chyba najlepiej świadczy o tym, z jakimi profesjonalistami mamy do czynienia. Muzyka The Dead Daisies nie jest przesadnie skomplikowana ani wyszukana - to bardzo solidny, świetnie brzmiący hard rock zagrany przez największych specjalistów od takiej muzyki w branży. I to było słychać w każdej kompozycji, jaką usłyszeliśmy tego wieczora. A obok materiału autorskiego grupy (z naciskiem na najnowszy, zeszłoroczny album) w tym dwóch niewydanych jeszcze numerów, były to covery z repertuaru Creedence Clearwater Revival (bardzo mocna, dynamiczna wersja Fortunate Son) i The Sensational Alex Harvey Band oraz dwie kompozycje z czasów, gdy Hughes śpiewał w Deep Purple - Mistreated i tradycyjnie już grane przez różne jego zespoły na bis Burn (co ciekawe, w żadnym z nich przy okazji oryginalnych wersji studyjnych Hughes nie był głównym wokalistą).

wtorek, 28 czerwca 2022

Porcupine Tree - Closure/Continuation [2022]

Porcupine Tree wracają po 11 latach. Jedno krótkie zdanie, a tyle kontrowersji i niejasności. Po pierwsze, zespół nigdy oficjalnie nie zakończył działalności. Po prostu… przestał wspólnie grać. Nie doczekaliśmy się nigdy jednoznacznego oświadczenia, a wypowiedzi Stevena Wilsona o tym, że Porcupine Tree już nie ma, przeplatały się z takimi, które sugerowały, że kiedyś być może znowu panowie wydadzą coś pod tym szyldem. Po drugie, te 11 lat to przerwa w jawnej działalności, bo – jak już wiemy – w zasadzie przez cały ten okres powstawały nowe kompozycje, tylko nikt poza trójką zainteresowanych muzyków o tym nie wiedział. I po trzecie – jak powiedzą (a w zasadzie już mówią) niektórzy – co to za Porcupine Tree bez basisty Colina Edwina? Powodów do dyskusji, sporów czy wątpliwości jest sporo. Czy nowa płyta te wszystkie znaki zapytania odeśle w niepamięć? Nie mam bladego pojęcia!

poniedziałek, 13 czerwca 2022

Church of the Cosmic Skull - There Is No Time [2022]

Church of the Cosmic Skull to niewątpliwie jeden z moich ulubionych współczesnych zespołów. Nieco szalona ekipa z Nottingham jest już z nami od siedmiu lat i niedawno wydała swój czwarty album. Pierwsze dwie płyty mnie zachwyciły, trafiały do czołówki moich zestawień ulubionych płyt swoich roczników. Album trzeci nieco mnie zawiódł, bo choć ogólnie słucha się go całkiem dobrze, to jednak miałem wrażenie, że grupa poszła tam jednak trochę za bardzo w kosmiczny, kwaśny musical, kosztem trochę bardziej wyrazistego grania. Stąd miałem lekkie obawy, jak będzie brzmiała nowa płyta, There Is No Time. Obawy w sumie niepotrzebne, bo jest bardzo zacnie, chociaż…

niedziela, 29 maja 2022

Nick Mason's Saucerful of Secrets - Łódź [Wytwórnia], 28 V 2022 [galeria zdjęć]

Rozpisywać się o drugiej wizycie perkusisty Pink Floyd i jego grupy w Polsce nie będę, bo w zasadzie niemal wszystko to, co napisałem o ich koncercie na Torwarze w 2019 roku, mógłbym wkleić i tutaj. Odsyłam więc do tamtego wpisu. Oczywiście pewne różnice były - lepsze nagłośnienie w Wytwórni, znacznie lepsze procentowe wypełnienie sali (dużo mniejszej oczywiście od Torwaru, więc w sumie ludzi było pewnie nieco mniej niż trzy lata temu, ale wyglądało to dużo lepiej), ale w sumie w dalszym ciągu obowiązuje to, co pisałem wtedy. Koncerty Masona i spółki to świetny wehikuł czasu, pozycja obowiązkowa dla fanów wczesnych Floydów, a do tego po prostu świetna zabawa, bo widać, że panowie na scenie kapitalnie się bawią i w przeciwieństwie do Watersa idącego w teatr i wielką produkcję oraz Gilmoura stawiającego na podniosły klimat i brzmieniowo-wizualny monumentalizm, tu mamy do czynienia z luzackim graniem w świetnej atmosferze. Jeśli chodzi o set, to był on niemal identyczny z tym, który widziałem już na żywo w Londynie i Warszawie. Wymieniono ze trzy numery. Oczywiście jedna z tych trzech różnic stanowiła największą atrakcję na tej trasie - grupa zagrała Echoes. Zdecydowanie największy ze wszystkich prezentowanych klasyków, można by nawet pokusić się o stwierdzenie, że jedyny, bo przecież czy ktoś poza fanami Floydów pamięta u nas takie rzeczy jak Arnold Layne czy Set the Controls for the Heart of the Sun? Dla mnie to też klasyki, ale stali bywalcy koncertów floydowych cover bandów, którzy po raz 30. zachwycają się wykonaniem Wish You Were Here i High Hopes, mieliby pewnie inne zdanie na ten temat. Tym większe brawa dla Kubica Production za ściągnięcie do nas Nicka po raz kolejny, bo to zdecydowanie nie było pójście na łatwiznę.

poniedziałek, 23 maja 2022

Schiller / Michał Łapaj - Warszawa [Progresja], 21 V 2022 [galeria zdjęć]

Sobotni wieczór w Progresji upłynął pod znakiem brzmień klawiszowych. Do Warszawy pojechałem przede wszystkim na koncert Michała Łapaja, bo to dopiero jego trzeci solowy występ (drugi miał miejsce dzień wcześniej), więc okazja rzadka, by posłuchać solowego materiału klawiszowca Riverside. A tego już się trochę nazbierało, bo mamy przecież i instrumentalne, ambientowo-elektroniczne Sessions, i znakomicie przyjęty album Are You There, na którym muzyka instrumentalna przeplata się z kompozycjami, w których pojawia się wokal. I to kolejny powód mojej obecności w Warszawie - na scenie z Michałem oraz perkusistą Arturem Szolcem pojawili się także oboje wokaliści, którzy śpiewają na Are You There - Mick Moss z zespołu Antimatter oraz Bela Komoszyńska z formacji Sorry Boys. Nietrudno było zatem natknąć się na znajomych fanów Riverside czy solowej twórczości Michała.

środa, 18 maja 2022

JIRM - The Tunnel, The Well, Holy Bedlam [2022]

Poczynania formacji JIRM (dawniej znanej jako Jeremy Irons & the Ratgang Malibus) śledzę dość pilnie już od paru dobrych lat, w 2018 roku udało mi się zresztą zobaczyć ich udany koncert podczas Red Smoke Festival, a na poprzednich płytach znajdowałem dla siebie dość sporo, więc i oczekiwania po nowym krążku Szwedów miałem umiarkowanie wysokie. No bo, wiecie, może nie jest to jeden z moich absolutnie ulubionych współczesnych zespołów, ale jednak zawsze jest u nich solidnie i zasadniczo nigdy mnie nie zawiedli. Mam jednak wrażenie, że swoim nowym albumem do tej mojej współczesnej czołówki się przybliżyli, bo nie przypominam sobie, by którykolwiek z ich wcześniejszych krążków wywoływał u mnie aż tak pozytywne emocje i pojawiał się w moim wirtualnym odtwarzaczu aż tak często, jak The Tunnel, The Well, Holy Bedlam.