środa, 1 kwietnia 2020

Siena Root - The Secret of Our Time [2020]


Siena Root to jeden z moich ulubionych zespołów. Nie ostatnich lat, nie XXI wieku. Po prostu – jeden z moich ulubionych zespołów. To od nich jakąś dekadę temu zaczęło się moje poszukiwanie grup, które obecnie grają w stylu lat 60. czy 70., a wtedy wcale nie było ich aż tak dużo. To oni pokazali mi, że warto przyjrzeć się bliżej skandynawskiej scenie rockowej. To wreszcie oni byli pierwszym (i niestety tylko jednym z dwóch) zespołem, którego koncert współorganizowałem. Są ich płyty, które uwielbiam, są takie, które po prostu lubię. Jestem raczej zwolennikiem brzmienia z takich albumów jak Different Realities czy Kaleidoscope, czyli mocno opartego na sitarze, długich improwizacjach w klimacie rasowych jam bandów, ale nie ma w ich dyskografii płyty, której bym nie lubił, mimo wyraźnej zmiany kierunku w ostatnich latach i powrotu do bardziej tradycyjnych rockowych i blues-rockowych form znanych choćby z pierwszej płyty. The Secret of Our Time również absolutnie mnie nie zawiodła, a momentami nawet przyjemnie zaskoczyła.

niedziela, 29 marca 2020

The Weight - In Control [2020]


The Weight to jedna z moich ulubionych młodych formacji na europejskiej scenie retro rocka. Austriacki kwartet powalił mnie swoim pierwszym albumem z 2017 roku, zresztą bardzo dobrze rokował już na wydanej w 2014 roku EP-ce. Nowy album, In Control, jest potwierdzeniem tego, że warto zwrócić na nich uwagę. Choć nie wszystkie z udostępnionych w ostatnich kilkunastu miesiącach nowych nagrań mnie zachwyciły, okazało się, że o całą płytę absolutnie nie trzeba się było bać.

poniedziałek, 23 marca 2020

CB3 - Aeons [2020]


CB3 to formacja z Malmö, która działa od siedmiu lat. Mają już na koncie kilka wydawnictw studyjnych i koncertowych. Początkowo występowali jako Charlottas Burning’ Trio, jednak po premierze pierwszej płyty nazwa uległa skróceniu. Zespół tworzą gitarzystą Charlotta Andersson, basista Pelle Lindsjö i perkusista Natanael Salomonsson. Ich nowy album – Aeons – ukazał się pod koniec lutego. Płyta zawiera pięć instrumentalnych numerów w klimatach ciężkiej psychodelii.

poniedziałek, 16 marca 2020

Giöbia - Plasmatic Idol [2020]


Z zespołem Giöbia i mną jest tak, że niby od jakiegoś czasu miałem świadomość istnienia takiej formacji i nawet zaliczyłem epizodyczny kontakt z jej twórczością, ale kłamałbym, gdybym napisał, że włączając ich nową płytę, wiedziałem, czego dokładnie mogę się spodziewać. Zetknąłem się z nimi w 2017 roku, gdy grali na Red Smoke Festival. Jak zwykle przed wyjazdem do Pleszewa odsłuchiwałem przynajmniej po dwa-trzy numery wszystkich zespołów, żeby zorientować się, czy dana formacja jest „do zaliczenia”, czy raczej mogę w czasie jej koncertu iść na obiad/do aquaparku/pogadać ze znajomymi/odwiedzić żubry w zagrodzie kilkanaście kilometrów dalej. Wyszło mi chyba, że warto ich zobaczyć, bo mój spis koncertowy podpowiada mi, że widziałem występ tej włoskiej formacji, ale nie będę ściemniał – kompletnie nie pamiętam, czy mi się podobał. Nic to jednak – przenosimy się do roku 2020 i dostaję informację, że mediolańska ekipa wydaje swój piąty już (choć pierwszy od 2015 roku) album. Ponieważ nie znam poprzednich i nie pamiętam tego, co odsłuchiwałem te trzy lata temu, jest to dla mnie nieskazitelnie czysta kartka.

poniedziałek, 2 marca 2020

Toundra - Das Cabinet des Dr. Caligari [2020]


Nie wyobrażam sobie, by jakakolwiek osoba na poważnie interesująca się kinem i jego historią nie znała filmu Gabinet doktora Caligari. Ten klasyk niemieckiego ekspresjonizmu powstał dokładnie sto lat temu – jego premiera odbyła się pod koniec lutego 1920 roku. Historia szalonego hipnotyzera, który wykorzystuje somnambulika do dokonywania potwornych zbrodni, to jeden z najsławniejszych przedwojennych filmów. A przedwojenne filmy są bardzo wdzięcznym tematem dla współczesnych muzyków. Oczywiście już wiele lat temu odbywały się pokazy z udziałem orkiestr, które grały na żywo muzykę towarzyszącą filmowi. Ta moda wraca w ostatnich latach, czemu z pewnością sprzyjają między innymi właśnie przypadające co chwilę setne rocznice premier kolejnych wielkich dzieł wczesnej ery kina. Kilka lat temu na naszym własnym muzycznym podwórku mogliśmy oglądać pokazy filmu Metropolis z muzyką graną na żywo przez polskich artystów. Tym razem na nagranie na płycie muzyki inspirowanej filmem zdecydowali się członkowie hiszpańskiej formacji Toundra, którzy wydali właśnie album Das Cabinet des Dr. Caligari.

piątek, 28 lutego 2020

Wishbone Ash - Coat of Arms [2020]


W październiku 2019 roku zespół Wishbone Ash skończył 50 lat. Pod koniec bieżącego roku minie pół wieku od premiery pierwszej płyty tej formacji. Robi wrażenie? Musi! Być może kwartet ten nigdy nie wszedł do rockowej ekstraklasy, jeśli weźmiemy pod uwagę tylko popularność wśród fanów rocka, ale przecież to właśnie Wishbone Ash, obok Lynyrd Skynyrd i Allmanów, można uznać za pionierów rocka z wykorzystaniem dwóch gitar prowadzących. Przy czym z tej trójki to właśnie WA najodważniej szli w muzykę progresywną, nagrywając zresztą jeden z najgenialniejszych albumów w tym gatunku – płytę Argus. I choć dla wielu liczą się tylko pierwsze cztery albumy, nagrane przez oryginalny skład Turner-Powell-Turner-Upton, grupa wciąż wydaje nową muzykę w swoich kolejnych wcieleniach. Od lat ostatnim łącznikiem z tym oryginalnym Wishbone Ash jest gitarzysta i wokalista Andy Powell. Jego obecni pomocnicy dołączali do zespołu co dziesięć lat – basista Bob Skeat w 1997, perkusista Joe Crabtree w 2007, a drugi gitarzysta Mark Abrahams w 2017 roku. Dla tego ostatniego Coat of Arms – 23. płyta studyjna Wishbone Ash – to debiut studyjny w szeregach formacji. I trzeba przyznać, że tego wydawnictwa nikt wstydzić się nie musi. 

sobota, 22 lutego 2020

Dany Placard - J’connais rien à l’astronomie [2020]


Dany Placard to dla mnie całkowita tajemnica. Nigdy wcześniej nie zetknąłem się z tym nazwiskiem, tymczasem ten urodzony w 1975 roku w Quebecu (jako Dany Gauthier) wokalista, gitarzysta i producent ma już na koncie całkiem pokaźny dorobek i około dziesięciu albumów wydanych pod różnymi szyldami, choć głównie po prostu pod własnym nazwiskiem. Jego najnowsza płyta – J’connais rien à l’astronomie – trafiła do mnie trochę przypadkiem, wraz z kilkudziesięcioma innymi albumami wydanymi w styczniu tego roku i dorwanymi trochę na chybił-trafił. Po szybkim odsiewie rzeczy, które absolutnie nie pokrywały się z obszarem moich muzycznych zainteresowań, zostało z tej sporej grupy mniej więcej siedem lub osiem albumów. Płyta Placarda niewątpliwie wyróżniała się spośród tego grona nie tylko nieco zwariowaną, mocno bijącą po oczach psychodeliczną okładką, ale też samym muzycznym klimatem.

poniedziałek, 10 lutego 2020

Coogans Bluff - Metronopolis [2020]


Coogans Bluff to niemiecka formacja, która powstała na początku XXI wieku, ale na dobre zaczęła rozkręcać się mniej więcej dziesięć lat temu. Wtedy stopniowo zespół zaczął przerzucać się z wydawania Ep-ek na wypuszczanie pełnych albumów. Wtedy też rozwinął swoje brzmienie, odpuszczając nieco popularne w obecnych czasach połączenie mocnego stonera i psychodelii, a także pojawiające się czasami naleciałości punkrockowe, na rzecz mieszanki nieco lżejszej, bardziej melodyjnej, ale przede wszystkim dużo ciekawszej ze względu na coraz odważniejsze wykorzystanie trąbki i saksofonu oraz instrumentów klawiszowych. W tym kierunku grupa podąża już od kilku lat, nie inaczej jest na szóstym albumie, który ukazał się w styczniu tego rok – Metronopolis.

sobota, 11 stycznia 2020

Bizon's Best of 2019 - płytowe podsumowanie roku

Dla bloga ten rok był spokojniejszy - po szaleństwach ostatnich lat, w których opisywałem grubo ponad 100 płyt, tym razem skończyło się na około 80, a to i tak znacznie więcej, niż planowałem. Nie znaczy to jednak, że przesłuchałem mniej płyt niż w latach poprzednich. Moje ulubione albumy to wciąż wybór z około dwustu pozycji, więc te, które znajdziecie poniżej, stanowią mniej więcej dwudziestoprocentową elitę. Początkowo było ich dokładnie 40, ale odkrycia ostatnich dni grudnia sprawiły, że mamy zestaw powiększony (z podwójnym serem). Blog tradycyjnie zapada na jakiś czas w sen zimowy. Gdy już się z niego wybudzi, teksty pojawiać się będą znacznie rzadziej, bo szczerze mówiąc, po pięciu latach straciłem znaczną część zapału do pisania. Potrzebuję roku albo i więcej w trybie mocno ulgowym, żeby pisanie tu przestało być narzuconym przez samego siebie przymusem.


Tritocosmics - Tales of a Blind Cosmonaut [2019]


Grecja zdecydowanie wdarła się w ostatnich latach do czołówki europejskiego stoner-psychodelicznego podziemia. Zazwyczaj są to jednak zespoły, które lubią solidnie przyłoić i rozwalcować słuchacza potężnym riffem. W przypadku Tritocosmics jest inaczej. Kwartet z Aten też podąża psychodeliczną ścieżką, ale w zdecydowanie lżejszym wydaniu. To raczej hipnotyczne pląsy po śródziemnomorskich plażach i oraz wycieczki w kosmos niż rytmiczne bujanie się pod naporem przesterowanego riffu. W listopadzie ukazała się pierwsza płyta formacji – Tales of a Blind Cosmonaut.