czwartek, 4 stycznia 2018

Supersonic Blues Machine - Californisoul [2017]



Przyznam, że nazwa Supersonic Blues Machine nie mówiła mi kompletnie nic. Tym bardziej zdziwiony byłem, gdy zobaczyłem listę gości na drugim albumie tej formacji – wydanej pod koniec października płycie Californisoul. Sprawdziłem następnie, kto ukrywa się za tą przydługą nazwą, bo przecież było wiadomo, że na pewno nie jest to zespół złożony z nieznanych muzyków. No i szybko się wyjaśniło. Gitara i wokal – Lance Lopez, czyli dość znany, ceniony bluesrockowy wymiatacz ze sporym doświadczeniem. Bas – chyba najmniej rozpoznawalny w tym towarzystwie w naszym kraju włoski basista, organista i producent Fabrizio Grossi. Za perkusją zaś jeden z najbardziej cenionych „sesyjnych” w branży, Kenny Aronoff, który nagrywał i koncertował z takimi sławami jak Tony Iommi, Glenn Hughes, Chickenfoot, John Mellencamp, Jon Bon Jovi, Bob Dylan, Belinda Carlisle, John Fogerty czy Iggy Pop. Czyli skład zdecydowanie niegwiazdorski, ale na poziomie i ze znajomościami.

Na płycie Californisoul znajdziemy 13 w większości dynamicznych, bogato zaaranżowanych numerów w stylu blues-rocka z elementami R&B czy nawet momentami reggae. Główny kompozytor materiału, Grossi, opisał tę płytę jako „soundtrack do letniej samochodowej podróży z Los Angeles do San Francisco w 1971 roku”. To całkiem nieźle oddaje charakter muzyki zawartej na tej płycie. Jest słonecznie, rytmicznie, pozytywnie. Piętno na poszczególnych kompozycjach na pewno odcisnęli także goście. A właśnie, wspominałem o nich, ale nie rozwinąłem tematu. W dużej mierze są to te same nazwiska, co na albumie pierwszym, wydanym w 2016 roku West of Flushing, South of Frisco. Po pierwszych sekundach Broken Heart można odnieść wrażenie, że numer brzmi podejrzanie jak ZZ Top. Nie zdziwi zatem obecność w tym nagraniu Billy’ego Gibbonsa. Swoją gitarą zachwyca także jak zwykle Walter Trout, który pojawia się w bluesidle What’s Wrong. Steve Lukather pojawia się w Hard Times, więc można spokojnie rozsiąść się w fotelu, zamknąć oczy i zachwycać się. Goście gośćmi, ale w The One o dziwo gościnnie nie pojawia się Carlos Santana (ani nikt inny), choć ten numer spokojnie mógłby znaleźć się na jednej z jego płyt „duetowych”. Z kolei The Stranger nie byłoby nie na miejscu na którejś z ostatnich solowych płyt Glenna Hughesa, choć ten tu także się nie pojawia. Kapitalnie sprawdzają się żeńskie chórki w Thank You, które wprowadzają jeszcze tę odrobinę więcej „oldschoolowego” klimatu. No i nie mogę nie wspomnieć o fantastycznie wręcz chwytliwym I Am Done Missing You, przy którym trudno usiedzieć spokojnie. Większość utworów to, jak już wspominałem, rzeczy dynamiczne, z mocnym rytmem. Ale zdarzają się chwile odpoczynku, jak świetnie bujające Cry czy wspomniane już What’s Wrong.

Californisoul to płyta, która przede wszystkim kapitalnie brzmi i na pewno umili niejedną krótszą lub dłuższą podróż, tak zimą, jak i latem, choć pewnie w połowie roku będzie pasowała znacznie lepiej. Oczywiście trudno doszukiwać się tu czegokolwiek przełomowego, ale panowie tną aż miło, zaś znane nazwiska pojawiające się w niektórych kompozycjach stanowią dodatkowy smaczek. W materiałach promocyjnych przeczytałem takie zdanie: „Zainteresujecie się tą płytą dzięki gościom, ale będziecie do niej wracać dzięki kapitalnej muzyce”. Podpisuję się pod tym stwierdzeniem. Nawet jeśli legendarni kumple przyciągają uwagę i prezentują się kapitalnie, to na nic by się to zdało, gdyby materiał bazowy był przeciętny. Ale trio SBM ma nie tylko sławnych przyjaciół, ale i kapitalne umiejętności i „czuja”, dzięki czemu świetnie brzmią nie tylko numery z udziałem „znanych nazwisk”, ale i te, w których nikt nie ma szans przyćmić muzyków grupy. Do tych dźwięków po prostu chce się wracać, nawet jeśli wszystko to gdzieś już słyszeliśmy.

1. I Am Done Missing You (4:27)
2. Somebody's Fool (4:42)
3. L.O.V.E. (4:30)
4. Broken Heart (3:57)
5. Bad Boys (5:08)
6. Elevate (5:25)
7. The One (3:57)
8. Hard Times (7:44)
9. Cry (4:07)
10. The Stranger (5:00)
11. What's Wrong (6:16)
12. Thank You (3:24)
13. This Is Love (4:36)
 


--
Zapraszam na prowadzoną przeze mnie audycję Lepszy Punkt Słyszenia w radiu Rock Serwis FM w każdy piątek o 21 (powtórki w niedziele o 14)
http://rockserwis.fm - tu można mnie słuchać
http://facebook.com/lepszypunktslyszenia - a tu porozmawiać ze mną w trakcie audycji
Zapraszam też na współprowadzoną przeze mnie audycję Nie Dla Singli w każdą sobotę o 20
http://zak.lodz.pl - tu można nas słuchać
http://facebook.com/niedlasingli - a tu z nami porozmawiać w trakcie audycji

1 komentarz:

  1. Bardzo miło się słucha, ale poczucie braku jest. Rzetelna, profesjonalna robota, ale bez błysku. Sporo już takich bardzo solidnych produkcji przez uszy mi przeszło i tej ukłon ślę, jednakowoż pozostaje uczucie niewykorzystanych możliwości...

    OdpowiedzUsuń