
Podstawowym pytaniem, które musi
paść przy okazji premiery takiej płyty, jest: „Po co?”. Nie oszukujmy się,
większość z nas zada sobie takie pytanie, gdy uznana rockowa grupa z niemal
50-letnim stażem wydaje nagle album z coverami. Najprostszą odpowiedzią będzie:
„Bo mogą”. Trudno zresztą doszukiwać się innej. Przecież nie dla kasy, bo tej
grupa UFO (podobnie jak 99,99% wykonawców obecnie) nie robi na płytach (a już
na pewno nie z cudzymi utworami), a na koncertach. W pewnym sensie to pewnie
chęć wypuszczenia czegoś dla fanów, gdy nie ma się zbyt wielu pomysłów, a
wypadałoby coś wydać, bo czas leci, a zespół chce mieć nowy album co 2-3 lata.
To dość zrozumiałe. Mniej zrozumiałe jest trzymanie się w przypadku wielu
kompozycji tak kurczowo oryginałów. No przecież nie po to nagrywa się takie
płyty, żeby grać to samo, co wykonawcy, którzy te utwory rozsławili. Można
wspomnieć o walorze edukacyjnym – panowie chcą przedstawić słuchaczom trochę
swojej ulubionej muzyki. No w porządku, tyle że wtedy tłuczenie rzeczy typu Ain’t No Sunshine, Break on Through, Just Got
Paid czy Mississippi Queen nie ma
najmniejszego sensu, bo każdy z tych kawałków był coverowany przynajmniej po
kilkanaście razy. Choć w przypadku pierwszego z wymienionych numerów jestem w
moich odczuciach chyba odosobniony. Zagraniczny słuchacze i recenzenci zdawali
się mocno zaskoczeni takim wyborem. No cóż, wińcie Budkę Suflera.
Ale przyznać muszę, że jest tu
kilka zaskoczeń. Nie tyle w sensie samego brzmienia i podejścia do tematu, ile
w kwestii doboru utworów. Z mojej perspektywy – jako fana sceny Seattle –
największym musi być River of Deceit
z genialnej, jedynej płyty zespołu Mad Season. Bardzo miła niespodzianka.
Problem w tym, że Phil Mogg wokalistą wciąż jest bardzo dobrym (ba, chyba każdy
chciałby tak śpiewać w wieku 69 lat – także kilku jego jeszcze sławniejszych
kolegów po fachu…), ale do charyzmy i przede wszystkim głosowej wyjątkowości
Layne’a Staleya dość mu daleko, więc i wersja UFO nie wywołuje nawet cząstki
emocji związanej ze słuchaniem oryginału. Większość pozostałych numerów to
raczej nie te najbardziej oczywiste wybory, choć i żadne wielkie niespodzianki.
Dominuje klimat klasycznego blues/hardrockowego grania i numerów takich jak Heartful of Soul (oryg. The Yardbirds), The Pusher (Steppenwolf) czy Paper in Fire (John Mellencamp) po
prostu bardzo dobrze się słucha, choć ci, którzy znają oryginały, raczej nie
będą zaskoczeni rozwiązaniami zaproponowanymi przez UFO. Rock Candy aż prosiło się o dłuższą zabawę instrumentalną i w sumie
panowie na trochę tej zabawy sobie pozwalają, ale czy nie byłoby jeszcze
lepiej, gdyby zaszaleli – nawet kosztem jednego utworu – i pociągnęli motyw
instrumentalny jeszcze dłużej? Tak, jak zapewne czyniło z tym utworem Montrose
wiele zespołów podczas koncertów.

Nie chcę, żeby ten tekst brzmiał
jak narzekanie. The Salentino Cuts to
naprawdę przyjemna płyta. Myślę, że spędzę z nią niejedną trasę w samochodzie.
Nie będę też uciekał się do argumentów w stylu: „Jak będę chciał posłuchać
<tu wstaw odpowiedni tytuł>, to posłucham sobie oryginału”. Choćby
dlatego, że musiałbym strasznie płytami żonglować, żeby taki zestaw w wersjach
oryginalnych sobie zafundować. Ale też nie zamierzam rozpływać się nad kunsztem
muzyków i geniuszem prezentowanych przez nich wersji. Wszyscy wiemy, że fachowcy
z nich pierwszorzędni. UFO to jedna z najzacniejszych rockowych marek i żadnym
zaskoczeniem nie jest, że utwory przez nich coverowane brzmią bardzo dobrze.
Ale bez ekscytacji i masowej histerii – panowie po prostu nagrali sobie rzeczy,
które lubią, i zrobili to jak na starych mistrzów przystało. „Bo mogą”.
1. Heartful of Soul (3:09)
2. Break on Through (To the Other Side) (2:21)
3. River of Deceit (5:09)
4. The Pusher (4:55)
5. Paper in Fire (4:02)
6. Rock Candy (5:11)
7. Mississippi Queen (2:41)
8. Ain't No Sunshine (3:12)
9. Honey-Bee (3:58)
10. Too Rolling Stoned (5:14)
11. Just Got Paid (3:23)
12. It's My Life (3:32)
--
Zapraszam
na prowadzoną przeze mnie audycję Lepszy Punkt Słyszenia w radiu Rock
Serwis FM w każdy piątek o 21 (powtórki w niedziele o 14)
http://rockserwis.fm - tu można mnie słuchać
http://facebook.com/lepszypunktslyszenia - a tu porozmawiać ze mną w trakcie audycji
http://rockserwis.fm - tu można mnie słuchać
http://facebook.com/lepszypunktslyszenia - a tu porozmawiać ze mną w trakcie audycji
Zapraszam też na współprowadzoną przeze mnie audycję Nie Dla Singli w każdą sobotę o 20
http://zak.lodz.pl - tu można nas słuchać
http://facebook.com/niedlasingli - a tu z nami porozmawiać w trakcie audycji
http://facebook.com/niedlasingli - a tu z nami porozmawiać w trakcie audycji
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz