sobota, 7 października 2017

Pristine - Chorzów [Leśniczówka], 5 X 2017 [relacja/galeria zdjęć]

Po raz pierwszy w swojej historii norweska formacja Pristine zajrzała do Polski. Do tej pory jakoś się nie składało, nawet gdy grali trasę z zaglądającymi do nas często The Brew i Blues Pills. Ale może to i lepiej - swój pierwszy występ w Polsce zaliczyli jako gwiazda wieczoru, z zacnym supportem w postaci meczu Armenia - Polska (orkan Ksawery niestety uniemożliwił obejrzenie końcówki, więc można uznać, że support zagrał bez planowanych bisów).

Podjechanie pod położoną w środku lasu w Parku Śląskim Leśniczówkę było pewnie dla zespołu dość sporą niespodzianką, ale w końcu zespół pochodzi z północy Norwegii - nie takie lasy tam widzieli i zapewne nie w takich miejscach grywali. Leśniczówka oferuje niepowtarzalny koncertowy klimat i to chyba udzieliło się zarówno zespołowi, jak i publiczności, która przyjęła muzyków niezwykle gorąco. Formacja grała ponad 80 minut, prezentując przede wszystkim materiał z dwóch ostatnich płyt - tegorocznej Ninja i zeszłorocznej Reboot. Nowe numery wypadają świetnie na żywo i, co nie jest zaskoczeniem, w niektórych przypadkach są znacznie dłuższe niż ich studyjne oryginały. Wokalistka i liderka formacji, Heidi Solheim, była siłą rzeczy nieco ograniczona ruchowo przez niezbyt wielką scenę Leśniczówki, ale szczególnie jej to nie przeszkadzało - raz nawet zeskoczyła przed scenę i pośpiewała chwilę pomiędzy publicznością.

Koncert był niezwykle równy, ale wyróżniam dwa momenty. Pierwszy to kapitalne Don't Save My Soul zagrane jedynie z akompaniamentem gitary, drugi to jedna z dwóch kompozycji z płyty No Regret, które trafiły do setlisty - utwór tytułowy. Na koncertach rozrasta się czasem do kilkunastu minut i taką właśnie długą wersję numeru, który momentami mocno nawiązuje do Zeppelinowskiego No Quarter, usłyszeliśmy w Chorzowie. Tu brawa dla całej czwórki na scenie, ale zwłaszcza dla kapitalnego gitarzysty Espena Jakobsena, który nie pierwszy i nie ostatni raz tego wieczora pokazał się ze znakomitej strony.

Świetne, żywiołowe rockowe granie, klimatyczny klub, zadowolona publiczność, a do tego niespodzianki w postaci powalonych drzew dookoła Leśniczówki. Nie wiem do końca czy to ostatnie to wina Ksawerego, czy może tego, co działo się na scenie klubu.








































Wszystkie zdjęcia są mojego autorstwa i mam do nich wyłączne prawa. Linkowanie do tej podstrony mile widziane. Daj znać, jeśli chcesz je jakkolwiek wykorzystać. / All photos were taken by me and I own all rights to those photos. Feel free to link to this page. Write to me if you want to use them for any purpose.
--
Zapraszam na prowadzoną przeze mnie audycję Lepszy Punkt Słyszenia w radiu Rock Serwis FM w każdy piątek o 21 (powtórki w niedziele o 14)
http://rockserwis.fm - tu można mnie słuchać
http://facebook.com/lepszypunktslyszenia - a tu porozmawiać ze mną w trakcie audycji
Zapraszam też na współprowadzoną przeze mnie audycję Nie Dla Singli w każdą sobotę o 20
http://zak.lodz.pl - tu można nas słuchać
http://facebook.com/niedlasingli - a tu z nami porozmawiać w trakcie audycji

4 komentarze:

  1. Mam nadzieję, że tym razem publiczność dopisała i klub był zapełniony po brzegi :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ha! Wcale się nie czuło, że koncert trwał aż 80 minut. Zleciało tak szybko, jak w przypadku słuchania długich, równych albumów, które nie męczą przez ani jedną chwilę i chętnie włącza się je ponownie. Zacny był to wieczór.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. yep. spróbujemy za jakiś czas zorganizować powtórkę :D

      Usuń