poniedziałek, 31 października 2022
Porcupine Tree - Katowice [Spodek], 30 X 2022 [galeria zdjęć]
wtorek, 28 czerwca 2022
Porcupine Tree - Closure/Continuation [2022]
niedziela, 24 stycznia 2021
Steven Wilson - The Future Bites [2021]
Nowa płyta Stevena Wilsona to zawsze spore wydarzenie w świecie fanów muzyki progresywnej. I nic to, że to, co obecnie tworzy angielski wokalista, multiinstrumentalista i producent nijak ma się do prog rocka. Ci sami ludzie, którzy niegdyś czekali na jego nowe płyty z zapartym tchem, teraz traktują je przeważnie w kategoriach ciekawostki i zastanawiają się, czy będzie się dało wytrzymać do końca, czy może odpuścić sobie po dwóch, góra trzech numerach. No cóż, niewątpliwie nowy album, The Future Bites, którego premierę przecovidzono o ponad pół roku, zniechęci jeszcze większą grupę niegdysiejszych fanów Wilsona, niż poprzednia jego solowa płyta, To the Bone. Czy zapewni mu nowych? Tu mam pewne wątpliwości, bo jednak trudno muzykowi rockowemu zdobyć zainteresowanie fanów innych gatunków. Z drugiej strony, nie sądzę, by Wilson był muzykiem na tyle rozpoznawalnym poza światem rocka, żeby tłumy potencjalnych słuchaczy jego nowej płyty uciekały na widok jego nazwiska. Wiele pytań i wątpliwości związanych z tą płytą już na początku tego tekstu, no ale to jest właśnie album, który wiele wątpliwości, a nawet kontrowersji wzbudza.
piątek, 8 lutego 2019
Steven Wilson - Łódź (Wytwórnia), 7 II 2019 [galeria zdjęć]
To już kolejna, choć wszystko wskazuje na to, że ostatnia wizyta Stevena Wilsona w Polsce w ramach trasy promującej album To the Bone. Wielu obawiało się, że po raz kolejny dostaniemy to samo show, ale okazało się, że Wilson jest doskonale świadom tego, że nie można zanudzać nawet najbardziej wiernych słuchaczy. Choć na początku tego odcinka trasy wydawało się, że faktycznie zmieni się niewiele, każdy kolejny koncert przynosił kolejne ciekawostki w secie. Ten łódzki był w ostatnim czasie jednym z dłuższych i w opinii wielu fanów także zdecydowanie jednym z najlepszych. Steven i jego znakomity zespół wykonali aż 21 kompozycji, wśród których oczywiście znalazło się miejsce na materiał z ostatniej solowej płyty muzyka, ale także choćby na przyjmowane entuzjastycznie The Sound of Muzak, Lazarus czy Sleep Together z repertuaru Porcupine Tree oraz Blackfield z dorobku grupy Blackfield. Największym zaskoczeniem było jednak chyba Porcupine'owe Sentimental, niesłyszane już na żywo od bardzo dawna - tu wykonane jedynie przez Wilsona i pianistę Adama Holzmana.niedziela, 18 lutego 2018
Steven Wilson - Zabrze [Dom Muzyki i Tańca], 17 II 2018 [relacja / galeria zdjęć]
Nie jestem maniakiem twórczości Stevena Wilsona. Cenię go, ma gość głowę do muzyki, ma też swoje dziwactwa, ale to akurat domena wielu wybitnych artystów, a za takiego go uważam. Nagrał kilka płyt, które absolutnie uwielbiam i dość sporo takich, które są mi absolutnie obojętne. Nie rzucam się na każdy jego dźwięk jak piłkarze na boisko w polu karnym przy mocniejszym podmuchu wiatru, ale jak coś jest po prostu cholernie dobre, to trzeba to napisać, bez względu na to, czy akurat panuje moda na bałwochwalstwo w stosunku do Wilsona, czy na mieszanie go z błotem. Koncert w Zabrzu był CHOLERNIE dobry.środa, 16 sierpnia 2017
Steven Wilson - To the Bone [2017]
piątek, 9 września 2016
iamthemorning - Lighthouse [2016]
niedziela, 24 stycznia 2016
Steven Wilson - 4.5 [2016]
wtorek, 10 marca 2015
Steven Wilson - Hand. Cannot. Erase. [2015]
Mimo wszystko dużo ciekawiej prezentują się według mnie dłuższe utwory. Routine rozpoczyna się niezwykle delikatnie i płynie sobie subtelnie przez kilka minut, ale tak naprawdę rozkręca się dzięki cudownej partii gitary Guthriego Govana w połowie kompozycji. Na dobre wychodzi też temu utworowi nieco intensywniejszy aranż w jego drugiej części oraz urocze dwugłosy Wilsona i izraelskiej wokalistki Ninet Tayeb. Tu chyba Wilson najbardziej zbliża się do klimatu swojej poprzedniej płyty i pewnie dlatego właśnie na tę kompozycję na początku zwróciłem uwagę, bo nie ukrywam, że jestem wielkim fanem tamtego krążka. Wysoki poziom utrzymuje kolejny nieco mocniejszy i bardziej złożony kawałek. Home Invasion rozpoczyna się niemal jak jakiś starszy numer Dream Theater, choć pewnie w czasach, gdy „hejt” na wszystko, co wydaje ten zespół, jest tak popularny, nie będzie to najlepsza rekomendacja. To jednak tylko chwilowe wrażenie, co nie zmienia tego, że Home Invasion zapewnia dynamikę, nieco tajemniczości i przede wszystkim spory ciężar, który kontrastuje z „piosenkową” częścią płyty. Klawiszowy motyw pełniący funkcję tła, gdy Wilson zaczyna śpiewać, oraz wzmacniająca go później gitara, mają w sobie coś z muzyki funkowej. Fantastycznie brzmią kosmiczne dźwięki Mooga oraz soczysta gitarowa solówka w Regret #9, które łączy się płynnie z Home Invasion. Ten instrumentalny kawałek to najbardziej tradycyjnie progrockowy numer na płycie, zaryzykuję stwierdzenie, że mocno floydowy. A jeśli coś jest floydowe, to nie może być złe, prawda? No chyba, że jest zbiorem niedokończonych dwudziestoletnich pomysłów zebranych do kupy tylko po to, żeby wydać coś na zakończenie kariery. Ale o czym to ja… ach tak, Wilson. Po tych dwudziestu minutach (Routine / Home Invasion / Regret #9) wybaczam Wilsonowi te nieco monotonne pioseneczki z początku płyty. Tymi trzema numerami sprawił, że do Hand. Cannot. Erase. będę musiał wracać. Ale to przecież nie koniec. Delikatne, niespełna trzyminutowe Transience to jedynie akustyczne wypełnienie, poprzedzające chyba najciekawszą, a na pewno najdłuższą kompozycję na krążku – Ancestral. Przyznam, że pierwsze utwory z tej płyty, prezentowane w stacjach radiowych, niespecjalnie mnie powaliły, ale gdy zagrano tę kompozycję, natychmiast przykuła moją uwagę. Tu znowu jest nieco tajemniczo, raz spokojnie i niemal melancholijnie, innym razem posępnie, złowieszczo wręcz, intensywnie i ciężko. Gitara, która wchodzi na początku piątej minuty, rozkłada na łopatki, zaś powtarzane pasaże mniej więcej w połowie utworu hipnotyzują coraz bardziej z każdą sekundą. Na szczęście Wilson szybko wyrywa słuchaczy z tej hipnozy zmianą klimatu. Rozpędza się coraz bardziej z każdą minutą, przechodząc na moment już nawet nie do soczystego rocka, a niemal do metalu. A potem znowu wyciszenie, przy którym Wilson wraz z kolegami pozwala nam wsłuchiwać się w tajemnicze dźwięki fletu i klawiszy dobiegające z trzeciego czy nawet czwartego planu, tylko po to, by za moment z zaskoczenia znowu zaatakować bezbronnego słuchacza ostrym łomotem perkusyjnym i intensywnymi partiami gitary. Ile tu się dzieje!
![]() |
| photo: Jakub "Bizon" Michalski |
Już wkrótce Wilson ponownie odwiedzi Polskę. Na zaproszenie Rock Serwisu zagra 7 kwietnia w Krakowie (ICE Kraków) i 8 kwietnia w Łodzi (Wytwórnia). Biletów podobno coraz mniej.
---
http://zak.lodz.pl - tu można nas słuchać
http://facebook.com/niedlasingli - a tu z nami porozmawiać w trakcie audycji
niedziela, 30 listopada 2014
Steven Wilson - Cover Version [2014]
Steven przyjedzie do Polski w przyszłym roku na dwa koncerty. Zagra 7 i 8 kwietnia odpowiednio w Krakowie i w Łodzi. Koncerty organizuje Rock Serwis.
---
http://zak.lodz.pl - tu można nas słuchać
http://facebook.com/niedlasingli - a tu z nami porozmawiać w trakcie audycji







.jpg)