Australijską formację The Ivory
Elephant poznałem w 2017 roku, krótko po premierze pierwszego albumu tria – dość przewrotnie zatytułowanego Number 1 Pop Hit. Zachwyciłem się nagraniem Like
a Dog, spodobała mi się też cała płyta, bo choć może nie był to album z
mojej ścisłej czołówki ulubionych płyt w swoim roczniku, to jednak ta niezwykle
przyjemna mieszanka blues-rocka i psychodelii sprawdzała się naprawdę bardzo
dobrze. Nic dziwnego zatem, że czekałem na udany ciąg dalszy. I doczekałem się.
Oj, doczekałem… Stoneface to nie
krok, a przynajmniej ze dwa kroki naprzód w rozwoju tej grupy.
