poniedziałek, 2 sierpnia 2021

Hearty Har - Radio Astro [2021]

Genów nie oszukasz. Nazwisko Fogerty znaczy sporo w świecie muzyki rockowej. Bracia John i Tom przez lata stanowili połowę sławnego kwartetu Creedence Clearwater Revival. Tom od ponad 30 lat już nie żyje, John zaś – lider zespołu – wciąż działa solo. W ostatnich latach wspomagają go między innymi jego dwaj synowie – Tyler i Shane. I to właśnie dwaj przedstawiciele kolejnego muzycznego pokolenia Fogertych stanowią siłę napędową formacji Hearty Har, która w tym roku wypuściła swoją pierwszą oficjalną płytę, choć działa już od jakiegoś czasu i wcześniej miała już na koncie nagrania wypuszczane na skromniejszą skalę. Płyta zatytułowana jest Radio Astro i z pewnością powinna zainteresować wszystkich fanów lekkiej, melodyjnej psychodelii.

czwartek, 15 lipca 2021

Michał Łapaj - Are You There [2021]

„O, nagrywasz płytę. Kiedy wyjdzie?”. „Jak tam idą nagrania?”. „Masz już coś na tę płytę”. „To kiedy w końcu ta płyta?”. Przez kilka ostatnich lat Michał Łapaj wielokrotnie słyszał i czytał tego typu pytania i zapewne z każdym kolejnym razem wkurzały go one coraz bardziej. Ale sam sobie jest winien, bo gdyby się nie wygadał jakiś czas temu, że coś nagrywa, tylko robił to w całkowitej tajemnicy, mielibyśmy teraz ogromną niespodziankę. Elementu niespodzianki nie ma, przynajmniej jeśli chodzi o sam fakt pojawienia się tego wydawnictwa, ale już to, co się na nim znalazło, pewnie niejedną osobę zaskoczy. Co jednak ważniejsze, wiele osób zachwyci.

poniedziałek, 12 lipca 2021

Billy F Gibbons - Hardware [2021]

Rozochocił się pan Billy Gibbons. Lider ZZ Top przez lata stronił od solowych wycieczek, a jak już kilka lat temu spróbował, to chyba mu się spodobało, bo Hardware to już trzeci krążek sygnowany jego nazwiskiem. Tym razem do pomocy miał m.in. członka Rock & Roll Hall of Fame, byłego perkusistę The Cult, Guns N’ Roses i Velvet Revolver – Matta Soruma. Efektem jest niezbyt długi, ale bardzo treściwy album, na którym Billy i jego kompani łączą klasyczne brzmienia, które równie dobrze mogłyby się pojawić na albumie ZZ Top, z nieco nowocześniejszym podejściem do rockowego grania oraz odrobiną pustynnej psychodelii.

czwartek, 24 czerwca 2021

Holy Monitor - Southern Lights [2021]

Nie miałem wcześniej żadnej styczności z twórczością grupy Holy Monitor. Do sprawdzenia ich nowej płyty przyciągnęła mnie ciekawa okładka oraz to, że są z Grecji, a jak zespół jest z Grecji i gra w klimatach psychodelicznych, to najczęściej efekt jest bardzo zachęcający. Więc sprawdziłem. Spodobało mi się. I tak sobie leżała ta płyta, czekała na swoją kolej od… marca. Niby była na liście płyt, o których chcę pisać, niby w audycji jej fragmenty dawno temu prezentowałem, ale jakoś tak nie mogłem się zebrać do napisania tych kilku słów o niej i ciągle coś wpychało się do kolejki przed ten album. Dzień przeznaczony na ogarnięcie bałaganu z nowymi płytami to odpowiedni moment, żeby to nadrobić.

niedziela, 20 czerwca 2021

King Buffalo - The Burden of Restlessness [2021]

Dzielenie dyskografii King Buffalo na płyty i EP-ki straciło już jakiś czas temu sens, bo granica jest mocno umowna. Zatem oficjalnie The Burden of Restlessness to trzeci duży album formacji z Rochester w stanie Nowy Jork, ale w praktyce niekoniecznie. Nie ma to zresztą jakiegoś wielkiego znaczenia. Szybki rzut oka na oceny wszystkich wydawnictw grupy na portalu RateYourMusic pokazuje, że fani nie znaleźli na razie w dyskografii zespołu słabego punktu. Wszystkie ważniejsze krążki zespołu mają średnią w okolicach 3.40-3.50. Piszę o tym, bo oprócz tego, że są oceniane na bardzo zbliżonym poziomie, również muzycznie są sobie bliskie. To może być w pewnym sensie pułapka, choć na razie jeszcze tego nie odczuwam. Być może dlatego, że mimo dość podobnych muzycznych klimatów panujących na wszystkich tych wydawnictwach, każde z nich oferuje muzykę na naprawdę wysokim poziomie i wszelkie podobieństwa i ewentualne zarzuty z nimi związane, odchodzą na dalszy plan.

poniedziałek, 14 czerwca 2021

The Dust Coda - Mojo Skyline [2021]

Londyński kwartet The Dust Coda zadebiutował cztery lata temu wydaną własnym sumptem płytą, ja jednak po raz pierwszy usłyszałem ich i o nich teraz, gdy na rynku ukazał się album numer dwa – Mojo Skyline. Ktoś jednak musiał trafić na nich wcześniej – i to ktoś nieźle zorientowany, z dobrym gustem i siłą sprawczą, bo nowy krążek zespołu ukazał się nakładem Earache, a to już nie w kij dmuchał. I trzeba przyznać, że muzycznie panowie idealnie do tej wytwórni pasują, bo to przecież label, który w swojej stajni ma lub miał takich wykonawców jak Rival Sons, The Temperance Movement czy Blackberry Smoke. Te nazwy zresztą dają już jakieś pojęcie, czego możecie się spodziewać, choć może nie do końca…

niedziela, 30 maja 2021

King Gizzard and the Lizard Wizard - L.W. [2021]

Są z Melbourne. Niby grają od nieco ponad dekady, ale mają już na koncie niemal 20 płyt studyjnych i kilka kolejnych koncertowych. Zespół o chyba mojej ulubionej nazwie – King Gizzard and the Lizard Wizard. Przyznaję, że nie znam zbyt dobrze ich wcześniejszych wydawnictw, a te, które znam, robiły na mnie różne wrażenie. Gdy panowie grają trochę ciężej, nawet bardziej surowo, to zazwyczaj przyjmuję to pozytywnie, ale bez wielkiej ekscytacji. Tym razem jednak było nieco inaczej. Album L.W. to bezpośrednia kontynuacja wydanej w zeszłym roku płyty K.G., a oba albumy nawiązują rozwiązaniami brzmieniowymi i kompozytorskimi do bardzo udanej i uwielbianej przez fanów grupy płyty Flying Microtonal Banana z 2017 roku. I tym razem na linii zespół – ja „zażarło” kapitalnie.

wtorek, 18 maja 2021

Leon III - Antlers in Velvet [2021]

Leon III to działający w Houston duet, w skład którego wchodzą wokaliści i multiinstrumentaliści Andy Stepanian i Mason Brent. W 2018 roku wydali swój pierwszy album pod tym szyldem, teraz zaś wypuścili płytę numer dwa – Antlers in Velvet. To jednak nie tak, że panowie nagle kilka lat temu zaczęli razem grać. Wcześniej obaj byli członkami formacji Wrinkle Neck Mules, która w latach 2003-2015 wydała sześć albumów studyjnych. Są zatem doskonale zgrani i wiedzą, czego chcą. To słychać. To mój pierwszy kontakt z ich muzyką, ale z pewnością będę musiał nadrobić te zaległości i posłuchać także debiutu oraz nagrań poprzedniego zespołu, bo nowa płyta właściwie już od pierwszego odsłuchu zachwyciła klimatem i wdarła się do mojej tegorocznej czołówki.

sobota, 15 maja 2021

The Vintage Caravan - Monuments [2021]

Długą drogę przebył zespół The Vintage Caravan od swoich skromnych początków w 2006 roku, gdy kilkunastoletni muzycy zakładali zespół w niespełna trzytysięcznej wiosce kilkanaście kilometrów od stolicy Islandii. Jaka jest szansa, że w takim miejscu powstanie zespół rockowy? A jaka, że ten zespół za kilkanaście lat będzie grał trasy koncertowe w całej Europie i ściągał na własne koncerty setki osób, a także towarzyszył tak znanym formacjom jak Europe czy Opeth przed wielotysięcznym tłumem? Pewnie gdyby wtedy ktoś powiedział tym młodym chłopakom, co ich czeka za 15 lat, popukaliby się znacząco w czoło. A jednak to prawda. 15 lat później jeden z założycieli formacji – wokalista i gitarzysta – oraz basista, który dołączył tuż po wydaniu pierwszej, wypuszczonej własnym nakładem płyty, w towarzystwie perkusisty, który do składu dołączył w 2015 roku, wydają piąty album i znowu zasłużenie będzie o nich głośno w rockowym światku.

wtorek, 4 maja 2021

Motorpsycho - Kingdom of Oblivion [2021]

Motorpsycho wydają nową płytę – no kto by się spodziewał? Ja nie wiem, czy oni życia nie mają? Ostatnio w zasadzie co rok, to świeży krążek. Ledwo ukazał się podwójny album The All Is One, a znowu mamy 70 minut muzyki od norweskiej (choć obecnie w zasadzie norwesko-szwedzkiej) formacji. Obok tria tworzącego zespół sporą rolę na płycie odgrywa także gitarzysta Reine Fiske (m.in. Dungen, Landberg, Paatos i wiele innych projektów), który współpracuje z Motorpsycho dość często czy to w studiu, czy na koncertach – jeśli akurat ma na to czas. To taki czwarty, nieoficjalny członek zespołu. Dobrych muzyków nigdy zbyt wielu, więc miło słyszeć go w kilku kompozycjach. A tak poza tym składniki takie jak zwykle – sporo gitar, mocarna sekcja rytmiczna, błogie dźwięki melotronu, od czasu do czasu inne instrumentalne ozdobniki, przyjemnie zrealizowane, typowe dla Motorpsycho wokale, które raczej tworzą kolejną dźwiękową warstwę, niż wybijają się przed instrumenty, oraz niezwykle ciekawa, klimatyczna okładka.