Gdy w okolicach 2009 roku Jay
Buchanan łączył siły z muzykami grupy The Black Summer Crush, tworząc zespół
Rival Sons, miał plan jednoczesnego kontynuowania kariery solowej, w której – w
przeciwieństwie do zespołu – skłaniał się raczej ku muzyce spokojniejszej, w
klimatach, na które za oceanem wymyślono określenie Americana. Kolejne lata zweryfikowały
te plany, bo zespół odniósł tak wielki sukces, że na nagrania „na boku” zwyczajnie
nie było najczęściej czasu. Ten znalazł się teraz, mniej więcej 20 lat po
ostatnich własnych dokonaniach Jaya. Płyta Weapons of Beauty przypomina
o jego muzycznych korzeniach.
sobota, 14 marca 2026
piątek, 2 stycznia 2026
Bizon's Best of 2025 - płytowe podsumowanie roku
Blog w zasadzie w minionym roku budził się z rzadka, ale jakieś podsumowanie wypadałoby wrzucić. Wyszło naprawdę sporo płyt fajnych, takich, do których wracałem przynajmniej po kilka razy, natomiast brakowało mi albumów, które zmiotłyby mnie całkowicie i zostawiły resztę stawki w tyle. Stąd wybór ulubionych wydawnictw był mocno utrudniony i ostatecznie chyba po raz drugi nie byłem w stanie wskazać na jeden krążek. Poniżej czołowa dziesiątka w ustalonej w bólach kolejności oraz druga dziesiątka już alfabetycznie. I jeszcze trochę innych interesujących tytułów na koniec, choć do tej listy coś ciągle jeszcze dodaję, przecież odsłuch płyt z 2025 roku tak szybko się nie skończy.
Etykiety:
bizon's best of 2025,
gadi caplan,
gin lady,
grusom,
lunatic soul,
monkey okay,
naxatras,
paralyzed,
podsumowanie roku,
spidergawd,
the sun or the moon,
warlung
piątek, 14 listopada 2025
The Vintage Caravan - Portals [2025]
Portals – tym tytułem
islandzka formacja The Vintage Caravan poniekąd uhonorowała miasto Porto, w
którym powstawał najnowszy album tria. To już szósty krążek w dorobku zespołu.
Zaczynali jako nastoletni chłopcy w kraju, którego wówczas zupełnie nie kojarzyliśmy
jeszcze z prężnie działającą sceną muzyczną, co oczywiście nie było winą samej
sceny, a raczej naszego błędnego postrzegania Islandii jako końca świata, gdzie
muzyka nie powstaje, a jeśli już powstaje, to brzmi zawsze jak dokonania Björk. Ostatnie kilkanaście lat
pokazało, że i scena rockowa czy metalowa ma się tam znakomicie. My dojrzeliśmy
jako słuchacze, panowie z The Vintage Caravan dojrzeli jako ludzie i muzycy.
Nic dziwnego, że Portals to prawdopodobnie właśnie najdojrzalszy album w
już przecież dość długiej historii formacji.
piątek, 24 października 2025
Grusom - III [2025]
Pamiętam doskonale, jak w 2015
roku wytwórnia Kozmik Artifactz wysłała mi mp3 niewydanej jeszcze płyty grupy,
której nazwa kompletnie nic mi nie mówiła, bo i mówić nie mogła – to był
debiutancki krążek zespołu. Wiedziałem już wtedy, że rockowa scena skandynawska
to w zasadzie studnia bez dna i z każdym miesiącem coraz bardziej się o tym
przekonywałem, choć wciąż znacznie lepiej orientowałem się w muzyce ze Szwecji
czy Norwegii niż z Danii. Okładka albumu też z miejsca zaintrygowała. Okazało
się, że muzyka jest równie tajemnicza, mroczna i intrygująca. Tak zaczęła się
moja miłość do twórczości formacji Grusom. Wydany trzy lata później drugi album
potwierdził tylko, że to zespół idealnie trafiający w mój obecny gust muzyczny.
A potem… nadeszła smutna wiadomość, że grupa kończy działalność. Na szczęście
długo w tym postanowieniu nie wytrwali i już jakiś czas temu dowiedzieliśmy
się, że wracają. Najpierw koncertowo, potem dwuutworowym singlem w nieco innym
klimacie (pamiętam, że bardziej skojarzył mi się z twórczością Ghost niż z
wcześniejszymi płytami Grusom), a teraz dostaliśmy wreszcie nowy, trzeci album
Duńczyków.
czwartek, 18 września 2025
The Boy That Got Away - Peacetime [2025]
Dania postanowiła chyba w tym
roku zadziwić i zawstydził cały muzyczny świat… no dobrze, przynajmniej moje
muzyczne uniwersum, bo oczywiście mówimy jednak o scenie podziemnej, ale nie da
się ukryć, że wśród wykonawców odpowiedzialnych za moje ulubione płyty wydane w
2025 roku najwięcej jest właśnie artystów duńskich. Obok znakomitych,
opisywanych tu już albumów Causa Sui i Monkey Okay (oraz ukazującej się
właśnie, wierzę, że także wyśmienitej płyty Grusom), mamy też równie kapitalny
album zespołu The Boy That Got Away. Wcześniej z muzyką tego tria się nie zetknąłem,
a to już ich czwarty album, a sam zespół istnieje od kilkunastu lat. No jakoś
mi umykali do tej pory, ale to już przeszłość. Wydany w lutym krążek Peacetime
to wystarczający powód, by już absolutnie o nich w przyszłości nie zapominać.
sobota, 13 września 2025
Nebula Sun - Breathe Into Form [2025]
Choć angielski kwintet Nebula Sun
powstał już w 2014 roku, dopiero rok bieżący przyniósł debiutancki album grupy.
Do tej pory formacja miała na koncie jedynie wydaną kilka lat temu EP-kę.
Powód? Jak panowie sami mówią w wywiadach, wszystko, co mogli, chcieli robić
sami. Także ze względów finansowych. To oczywiście wymagało wielkiej
cierpliwości, a zaczęło się od stworzenia własnego studia nagraniowego w wiejskiej
stodole w hrabstwie Norfolk. Także kompozycje były dopracowywane przez lata i
często wywodziły się z jamów lub pojedynczych motywów przyniesionych do studia
przez jednego z muzyków. Słychać jednak, że takie podejście przyniosło efekty.
Debiutancki album zespołu, Breathe Into Form, brzmi jak rzecz z jednej
strony mająca źródła w improwizacjach, ale jednocześnie przemyślana, świeża,
ale zagrana przez muzyków, którzy wiedzą, co robią. Różne inspiracje, często
sięgające daleko poza klimaty rockowe, sprawiają, że muzyka tego zespołu jest
zaskakująca i różnorodna.
poniedziałek, 25 sierpnia 2025
Ino-Rock Festival - 23 VIII 2025 [galeria zdjęć]
Nie była to najłatwiejsza edycja Ino-Rock Festival. Nagła zmiana miejsca tuż przed wydarzeniem, wynikająca z dziwnych rzeczy dziejących się w Inowrocławiu, do tego chyba po raz pierwszy w już niemal 20-letniej historii tej imprezy trafiła się naprawdę kiepska pogoda z chłodem, wiatrem i deszczem. Dość powiedzieć, że gdy ostatni zespół schodził ze sceny, mieliśmy około 8 stopni. Na backstage'u zamiast zimnego piwa i wody z lodówki tym razem największym wzięciem cieszyły się kawa, herbata i zupa. Gęste, ciężkie brzmienia, które dominowały w tegorocznym line-upie, były jednak dobrą przeciwwagą dla aury, bo pomogły się rozgrzać. Świetnie zaprezentowała się otwierająca festiwal Toń, trzy ciekawe i mocne koncerty dali wykonawcy zagraniczni - Pure Reason Revolution, Alex Henry Foster & The Long Shadows i powracający na ten festiwal po sześciu latach Crippled Black Phoenix. Dla wielu najważniejszym momentem był natomiast zamykający całość występ formacji Quidam. Szczególny z wielu powodów - bo to zespół miejscowy, który organizował pierwszą edycję imprezy i ją otwierał (oby nie okazało się to jakąś pętlą), bo przez ponad dekadę grupa nie istniała i był to jej zaledwie drugi koncert po powrocie, a być może przede wszystkim ze względu na to, że na bisy do obecnego składu dołączyły Emilia Nazaruk (Derkowska), Ewa Albering (Smarzyńska), a także Rafał Jermakow - muzycy znani z pierwszych płyt grupy. Na wykonane w takim kombinowanym nowo-starym składzie (bez wokalisty Bartosza Kossowicza, który zszedł ze sceny i obserwował to z "pierwszego rzędu" czyli z fosy dla fotografów) Sanktuarium, otwierające debiut płytowy Quidam, czekało w Inowrocławiu wiele osób.
Etykiety:
2025,
alex henry foster,
crippled black phoenix,
festiwal,
galeria zdjęć,
ino-rock festival,
inowrocław,
koncert,
pure reason revolution,
quidam,
toń
wtorek, 5 sierpnia 2025
Monkey Okay - Mausoleum [2025]
Dania – jeśli chodzi o scenę
rockową – długi czas była dla mnie nieco w cieniu swoich skandynawskich
kuzynów, Szwecji i Norwegii. W ostatnich latach okazuje się jednak na każdym
kroku, że i w tym niewielkim państwie ta scena rockowa istnieje i ma się bardzo
dobrze. Kolejnym jej przedstawicielem, który z impetem wszedł na orbitę moich
muzycznych zainteresowań i na pewno na niej pozostanie, jest ekipa z Aalborga o
nazwie Monkey Okay. Choć, jak wspomniałem, są z Danii, albumy wydają ze
szwajcarską precyzją – co pięć lat. Mausoleum to ich trzeci krążek.
poniedziałek, 30 czerwca 2025
Paralyzed - Rumble&Roar [2025]
Pochodzącą z Bambergu w Bawarii
formację Paralyzed poznałem jakieś trzy lata temu, gdy kwartet wydawał swój
drugi album, Heavy Road. Właściwie kupili mnie od razu. Zaprezentowali
klasyczną, ale brzmiącą znakomicie i naturalnie mieszankę ciężkiego, gęstego i momentami
mrocznego bluesa z psychodelią rodem z przełomu lat 60. i 70. oraz stonera. Po
trzech latach wracają z nową płytą w niezmienionym składzie. Klimat muzyczny
ogólnie też się nie zmienił, choć mam wrażenie, że w brzmieniu jednak lekka
zmiana zaszła.
sobota, 28 czerwca 2025
Causa Sui - In Flux [2025]
Nazwa Causa Sui nie jest już obca
chyba żadnemu fanowi współczesnej kwaśno-jambandowej psychodelii. Duńczycy
znani także z różnych innych formacji tamtejszej sceny funkcjonują w tej
konfiguracji osobowej już od 21 lat, początkowo jeszcze z wokalistą, ale od
bodajże trzeciej płyty już jako instrumentalny kwartet. Charakterystyczna jest
ich muzyka, charakterystyczne są także okładki ich płyt, bo panowie „wydają się”
w El Paraiso Records, które właśnie z konkretnego klimatu grafik zdobiących
płyty jest znane. Nie ma w tym zresztą żadnego przypadku, wszak jednym z
założycieli tej niezwykle ciekawej wytwórni, jest Jakob Skøtt, perkusista Causa Sui i autor okładek.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)









