Niełatwo w obecnych czasach
wyłowić na rynku wydawnictw muzycznych prawdziwą perełkę. Z jednej strony komercyjne
media zupełnie tego nie ułatwiają, rzucając w nas zazwyczaj chłamem, z drugiej zaś
strony internet ułatwił nam dostęp do wszystkiego, przez co bez trudu możemy
słuchać kilkuset nowych płyt rocznie, a i tak zaledwie nadgryziemy temat w
interesującym nas gatunku. Słuchamy masy nowych rzeczy, często bardzo dobrych,
ale i tak nie ma szans, by nie przegapić czegoś naprawdę znakomitego. Bywa
nawet i tak, że trafi się na taki wyjątkowy zespół, ale brak czasu, by naprawdę
skupić się na jego muzyce, i to wszystko gdzieś umyka. Tym bardziej cenię sobie
to, że kiedyś jednak moje oko i ucho zatrzymało się na dłużej na płycie
fińskiego muzycznego kolektywu Onségen
Ensemble, bo po latach mogę z pełnym przekonaniem stwierdzić, że to jeden z
moich ulubionych zespołów XXI wieku. Nowa płyta jest tego znakomitym
potwierdzeniem.









