Pokazywanie postów oznaczonych etykietą carpet. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą carpet. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 14 kwietnia 2024

Carpet - Collision [2024]

Kazali trochę czekać na ten swój nowy album panowie z grupy Carpet. Poprzednia, czwarta ich płyta – About Rooms and Elephants – ukazała się w 2018 roku. Jak sami piszą, za nowe utwory zabrali się już rok później… ale potem oczywiście cały świat stanął przez Covid. Gdy w końcu udało się stworzyć już mniej więcej dwie-trzecie materiału na płytę, wróciła możliwość grania koncertów, co po dwóch latach zamknięcia musiało oczywiście wpłynąć zarówno na nastroje w zespole, jak i na tworzoną muzykę. Nowy album zmienił nieco kształt. Część utworów z niego wypadła, pojawiły się inne, komponowane w nieco innym klimacie i innej rzeczywistości. Efektem tych wszystkich zawirowań jest piąty studyjny krążek Bawarczyków – Collision.

wtorek, 20 listopada 2018

Carpet - About Rooms and Elephants [2018]


O zespole Carpet po raz pierwszy usłyszałem w zeszłym roku, gdy ukazał się ich trzeci (a drugi szeroko dostępny) album, zatytułowany Secret Box. Wtedy była to zaległość, czekająca na moje odkrycie ponad pół roku, bo płyta wyszła w marcu, a ja przesłuchałem ją dopiero pod koniec grudnia. Tym razem nie pozwoliłem już tej niemieckiej formacji tyle czekać. Nowe dzieło zespołu z Bawarii miałem na oku od pierwszej zapowiedzi i z nieskrywaną ulgą mogę obwieścić światu, że znowu udało im się trafić w mój muzyczny gust. Oj, coś mi się wydaje, że Secret Box było początkiem bardzo udanej, wieloletniej znajomości. About Rooms and Elephants to potwierdza.

środa, 27 grudnia 2017

Carpet - Secret Box [2017]



Druga płyta niemieckiego kwartetu Carpet, wydana w 2013 roku Elysian Pleasures, mignęła mi przed oczami przez moment, bo pamiętam i nazwę, i tytuł, i okładkę. Ale mam wrażenie, że był to jeden z tych albumów, na które po prostu nie wystarczyło czasu. Nie ukrywajmy – nie da się przesłuchać wszystkich płyt godnych uwagi, które ukazują się każdego roku. Kilka lat upłynęło od premiery tego wydawnictwa i zespół w końcu wypuścił płytę numer trzy – Secret Box. Mało brakło, a historia by się powtórzyła. Tym razem jednak udało mi się za ten album zabrać, choć ze sporym opóźnieniem, bo krążek ukazał się wiosną, a ja poznałem go niemal na sam koniec roku. Zazwyczaj pod koniec grudnia i na początku stycznia nadrabiam na blogu zaległości, ale jednak rzadko sięgam po płyty wydane w pierwszych miesiącach roku. Wyjątek robię tylko dla albumów, które – choć odkryte późno – trafiają do grupy moich ulubionych wydawnictw z danego rocznika. Tak właśnie jest w przypadku Secret Box.