Druga płyta niemieckiego kwartetu
Carpet, wydana w 2013 roku Elysian
Pleasures, mignęła mi przed oczami przez moment, bo pamiętam i nazwę, i
tytuł, i okładkę. Ale mam wrażenie, że był to jeden z tych albumów, na które po
prostu nie wystarczyło czasu. Nie ukrywajmy – nie da się przesłuchać wszystkich
płyt godnych uwagi, które ukazują się każdego roku. Kilka lat upłynęło od
premiery tego wydawnictwa i zespół w końcu wypuścił płytę numer trzy – Secret Box. Mało brakło, a historia by
się powtórzyła. Tym razem jednak udało mi się za ten album zabrać, choć ze
sporym opóźnieniem, bo krążek ukazał się wiosną, a ja poznałem go niemal na sam
koniec roku. Zazwyczaj pod koniec grudnia i na początku stycznia nadrabiam na
blogu zaległości, ale jednak rzadko sięgam po płyty wydane w pierwszych
miesiącach roku. Wyjątek robię tylko dla albumów, które – choć odkryte późno –
trafiają do grupy moich ulubionych wydawnictw z danego rocznika. Tak właśnie jest
w przypadku Secret Box.
