Pokazywanie postów oznaczonych etykietą progressive rock. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą progressive rock. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 6 lipca 2026

Onségen Ensemble - A Tale [2026]

Niełatwo w obecnych czasach wyłowić na rynku wydawnictw muzycznych prawdziwą perełkę. Z jednej strony komercyjne media zupełnie tego nie ułatwiają, rzucając w nas zazwyczaj chłamem, z drugiej zaś strony internet ułatwił nam dostęp do wszystkiego, przez co bez trudu możemy słuchać kilkuset nowych płyt rocznie, a i tak zaledwie nadgryziemy temat w interesującym nas gatunku. Słuchamy masy nowych rzeczy, często bardzo dobrych, ale i tak nie ma szans, by nie przegapić czegoś naprawdę znakomitego. Bywa nawet i tak, że trafi się na taki wyjątkowy zespół, ale brak czasu, by naprawdę skupić się na jego muzyce, i to wszystko gdzieś umyka. Tym bardziej cenię sobie to, że kiedyś jednak moje oko i ucho zatrzymało się na dłużej na płycie fińskiego muzycznego kolektywu Onségen Ensemble, bo po latach mogę z pełnym przekonaniem stwierdzić, że to jeden z moich ulubionych zespołów XXI wieku. Nowa płyta jest tego znakomitym potwierdzeniem.

wtorek, 5 sierpnia 2025

Monkey Okay - Mausoleum [2025]

Dania – jeśli chodzi o scenę rockową – długi czas była dla mnie nieco w cieniu swoich skandynawskich kuzynów, Szwecji i Norwegii. W ostatnich latach okazuje się jednak na każdym kroku, że i w tym niewielkim państwie ta scena rockowa istnieje i ma się bardzo dobrze. Kolejnym jej przedstawicielem, który z impetem wszedł na orbitę moich muzycznych zainteresowań i na pewno na niej pozostanie, jest ekipa z Aalborga o nazwie Monkey Okay. Choć, jak wspomniałem, są z Danii, albumy wydają ze szwajcarską precyzją – co pięć lat. Mausoleum to ich trzeci krążek.

sobota, 1 czerwca 2024

Vitskär Süden - Vessel [2024]

Często jest tak, że poznaję jakiś zespół, który gdzieś tam wcześniej zdążył już wydać trochę płyt, i zastanawiam się, jak mogłem to wtedy przegapić. No cóż, prawda jest taka, że nie da się odkryć wszystkiego, nawet jeśli człowiek bardzo się stara i przesłuchuje ponad ćwierć tysiąca nowych płyt rocznie. Z Vitskär Süden jest inaczej. Na nich trafiłem tuż po wydaniu debiutanckiego albumu – czyli cztery lata temu. Zachwyciła mnie okładka, a potem okazało się, że muzyka jej dorównuje. Płyta druga, wydana dwa lata później, muzycznie chyba jeszcze ją przebiła, w każdym razie obie należą do mojej czołówki ulubionych płyt w swoich rocznikach. Po kolejnych dwóch latach mamy album numer trzy. Zmienił się nieco klimat szaty graficznej (a także sam jej autor), zaszły pewne zmiany w brzmieniu, wynikające z chęci poeksperymentowania i odkrycia nowych rejonów, nie zmieniło się natomiast to, że panowie z Kalifornii wydają kapitalną muzykę.

niedziela, 14 kwietnia 2024

Carpet - Collision [2024]

Kazali trochę czekać na ten swój nowy album panowie z grupy Carpet. Poprzednia, czwarta ich płyta – About Rooms and Elephants – ukazała się w 2018 roku. Jak sami piszą, za nowe utwory zabrali się już rok później… ale potem oczywiście cały świat stanął przez Covid. Gdy w końcu udało się stworzyć już mniej więcej dwie-trzecie materiału na płytę, wróciła możliwość grania koncertów, co po dwóch latach zamknięcia musiało oczywiście wpłynąć zarówno na nastroje w zespole, jak i na tworzoną muzykę. Nowy album zmienił nieco kształt. Część utworów z niego wypadła, pojawiły się inne, komponowane w nieco innym klimacie i innej rzeczywistości. Efektem tych wszystkich zawirowań jest piąty studyjny krążek Bawarczyków – Collision.

poniedziałek, 25 marca 2024

Sean Ono Lennon - Asterisms [2024]

W zeszłym roku zaczęły się wreszcie pojawiać pierwsze informacje o tym, że powstaje nowa płyta formacji The Claypool Lennon Delirium. Album poprzedni, South of Reality, to moja płyta roku 2019, nie muszę więc chyba pisać, jak bardzo czekam na trzeci krążek tego zespołu. No to sobie jeszcze poczekam, ale na osłodę mamy nowy solowy album Seana Lennona. Album, na który zupełnie nie czekałem, bo nie miałem pojęcia, że powstaje, ale który od pierwszego odsłuchu mocno mnie oczarował. Nie spodziewajcie się jednak klimatu płyt nagranych z Lesem Claypoolem. Nowy, pierwszy od wielu lat solowy krążek syna Johna i Yoko (pomijając soundtracki) to rzecz z nieco innej muzycznej bajki niż jego dotychczasowe dokonania.

wtorek, 5 marca 2024

Monkey3 - Welcome to the Machine [2024]

Monkey3 to bez cienia wątpliwości jedna z najciekawszych grup europejskiej sceny psychodeliczno-progresywnej. Instrumentalny kwartet z Lozanny istnieje już od 23 lat i zawsze, gdy wydaje mi się, że na jakimś albumie osiągają swój top, na kolejnym jakimś cudem udaje im się to jeszcze przebić. Wydana w 2019 roku płyta Sphere była kapitalna (wciąż nie mogę przeboleć, że przez pandemię przepadł nam potencjalny koncert roku w Polsce: Monkey3 – The Villagers of Ioannina City), tymczasem wydany pięć lat później szósty album grupy, Welcome to the Machine, jest chyba jeszcze lepszy.

wtorek, 19 grudnia 2023

Giant Sky - Giant Sky II [2023]

Erlend Viken w ostatnich latach przeplata płyty wydawane z Soup z albumami swojego drugiego projektu, Giant Sky. Co ważne, w jednym i drugim przypadku wydaje krążki znakomite. To niesamowite, ile świetnych muzycznych pomysłów kiełkuje w głowie tego muzyka. A mimo wszystko czasami ten cały proces okupiony jest sporym cierpieniem, nawet jeśli zupełnie nie domyślilibyśmy się tego, słuchając muzyki. Drugi (a w domyśle też trzeci) album Giant Sky powstawał w bólach, był gotowy już dwa lata temu, ale być może właśnie ten czas był potrzebny Vikenowi, żeby z pewnej perspektywy móc spojrzeć na to, co powstało, i podjąć pewne dość ważne decyzje.

niedziela, 2 lipca 2023

Amplifier - Hologram [2023]

Z zespołem Amplifier to ja mam tak jakoś dziwnie. Byli pierwszą formacją, którą 11 lat temu fociłem na koncercie z fosy (tak się złożyło, bo grali jaki support dla Anathemy, dla której wtedy przede wszystkim na koncert pojechałem), pamiętam też, że kilkanaście lat temu znaleźli się w gronie zespołów, którymi zainteresowałem się, kiedy nieco bardziej eksplorowałem scenę współczesnego proga. Ale jakoś później nie śledziłem ich losów. Do płyty The Octopus, która mnie wtedy zainteresowała, raczej nie wracałem, bo była strasznie długa, co dość skutecznie mnie odstraszało, i chyba żadnej późniejszej już nawet nie odsłuchałem w całości. Co więc sprawiło, że w przypadku albumu Hologram postanowiłem jednak spróbować? Kilka osób, których gust muzyczny w sporym stopniu pokrywa się z moim, bardzo ten album wychwalało. Do tego płyta trwa tylko 36 minut, więc stwierdziłem: czemu nie? Najwyżej stracę te 36 minut z życia, jeśli wydawnictwo mi się nie spodoba. Wiecie co? Spodobało się.

czwartek, 1 grudnia 2022

Vitskär Süden - The Faceless King [2022]

Zastanawiam się czasem, jak to jest być muzykiem w takim miejscu jak Los Angeles. No bo z jednej strony trudno sobie wyobrazić bardziej „muzyczne” miejsce. Jeśli myślimy o najsławniejszych ośrodkach muzycznych, to właśnie Los Angeles, Nowy Jork, Nashville czy Londyn przychodzą do głowy w pierwszej kolejności. Zwłaszcza dawniej, jeśli chciałeś się wybić, prędzej czy później w większości przypadków musiałeś tam trafić. Z drugiej strony to wwożenie drzewa do zajebiście wielkiego i gęstego lasu. Albo po prostu bycie jednym z takich drzew, bo przecież nie wszyscy muzycy, którzy tworzą w takim Los Angeles, przyjechali tam po lepsze życie. Niektórzy po prostu się tam (lub w najbliższej okolicy) urodzili i od zawsze mieszkają. Jak się wyróżnić? Jak się wybić? Jak dotrzeć do właściwych ludzi? Nie ma na to chyba jednej prawidłowej odpowiedzi, zwłaszcza w sytuacji, w której wykonujesz muzykę tak daleką od mainstreamu jak grupa Vitskär Süden. Przy okazji premiery ich pierwszej płyty dziwiłem się, czemu mają na swoim Facebooku zaledwie około stu polubień. Minęły dwa lata, liczba ta wzrosła do około 300, ale przyznacie, że nie robi to specjalnego wrażenia, bo tyle „lajków” może mieć pierwszy lepszy lokalny zespół nastolatków, którzy namówią kolegów ze szkoły to polubienia profilu. A jednak gdy włączymy płytę tej formacji – a nawet wcześniej, gdy po prostu ją obejrzymy – czujemy od razu, że to coś na światowym poziomie, co zasługuje na nieporównywanie większą popularność i uznanie.

środa, 9 listopada 2022

Onsegen Ensemble - Realms [2022]

Fiński kolektyw Onségen Ensemble wydaje kolejną płytę. Już sama zapowiedź postawiła mnie na nogi, bo to jeden z moich ulubionych współczesnych zespołów. Wszystkie trzy poprzednie albumy, a także EP-ka, którą dostałem niespodziewanie od muzyków przy okazji zamawiania płyty poprzedniej, to rzeczy wyśmienite. Uwielbiam ten tajemniczy, nieco nawiedzony klimat ich muzyki, dlatego wieści o każdym kolejnym wydawnictwie niezwykle mnie cieszą. Jeszcze bardziej cieszę się, gdy po odsłuchu całości okazuje się, że  nowa muzyka Finów jest ponownie na najwyższym poziomie. Tak jak w tym przypadku. Tak jak zawsze.

wtorek, 28 czerwca 2022

Porcupine Tree - Closure/Continuation [2022]

Porcupine Tree wracają po 11 latach. Jedno krótkie zdanie, a tyle kontrowersji i niejasności. Po pierwsze, zespół nigdy oficjalnie nie zakończył działalności. Po prostu… przestał wspólnie grać. Nie doczekaliśmy się nigdy jednoznacznego oświadczenia, a wypowiedzi Stevena Wilsona o tym, że Porcupine Tree już nie ma, przeplatały się z takimi, które sugerowały, że kiedyś być może znowu panowie wydadzą coś pod tym szyldem. Po drugie, te 11 lat to przerwa w jawnej działalności, bo – jak już wiemy – w zasadzie przez cały ten okres powstawały nowe kompozycje, tylko nikt poza trójką zainteresowanych muzyków o tym nie wiedział. I po trzecie – jak powiedzą (a w zasadzie już mówią) niektórzy – co to za Porcupine Tree bez basisty Colina Edwina? Powodów do dyskusji, sporów czy wątpliwości jest sporo. Czy nowa płyta te wszystkie znaki zapytania odeśle w niepamięć? Nie mam bladego pojęcia!

poniedziałek, 27 grudnia 2021

Harpo Jarvi - Abuelo Blanc [2021]

Oh, by the way – which one is Harpo? Przyznam, że gdy zobaczyłem nazwę zespołu, wyobraziłem sobie ekscentrycznego, przedwojennego fińskiego narciarza… Tymczasem jest to trio z St. Louis. Ich pierwsza płyta wyszła w 2019 roku, ale jakoś wtedy na nią nie trafiłem. Udało się przy albumie numer dwa – Abuelo Blanc. Ciekawa, artystyczno-psychodeliczna okładka, pięć przeważnie dość rozbudowanych numerów i tagi na Bandcampie takie jak „psychedelic dreamfunk” czy „grandpa’s party”. Czy można tego nie sprawdzić?

wtorek, 21 września 2021

Agusa - En Annan Värld [2021]

Dla żadnego stałego czytelnika tego bloga oraz słuchacza moich audycji tajemnicą nie jest, że Agusa to jeden z moich ulubionych współczesnych zespołów. Kupili mnie całkowicie już swoim pierwszym albumem, a kolejne płyty studyjne i koncertowe oraz koncert na Ino-Rock Festival tylko utwierdziły mnie w przekonaniu, że to zjawisko wyjątkowe na muzycznej mapie. W ostatnim czasie zespół nieco zwolnił. Poprzedni album studyjny ukazał się w 2017 roku i choć brzmiał niezwykle przyjemnie, zaczynałem odnosić wrażenie, że muzycy jednak jakby krążyli cały czas w tych samych rejonach. Od tamtej pory dostawaliśmy tylko nagrania koncertowe, na których zespół pięknie rozwijał studyjne motywy. Trafiło się też kilka znaczących zmian w składzie. Jednego z założycieli grupy, basistę Tobiasa Pettersona, zastąpił Simon Ström, zaś kolejnego z członków-założycieli, klawiszowca Jonasa Berge, najpierw czasowo zastępował Jeppe Juul, a już na stałe od niedawna Roman Andrén. Inne elementy tej układanki pozostają od czasów drugiej płyty niezmienne – Mikael Ödesjö na gitarze (jako jedyny z obecnego składu gra w grupie od jej początków), Jenny Puertas na flecie i Tim Wallander na perkusji. Efektem ostatnich działań tej piątki jest album En Annan Värld.

niedziela, 20 grudnia 2020

Onségen Ensemble - Fear [2020]


Fiński konglomerat muzyczny o nazwie Onségen Ensemble mocno się rozkręcił w ostatnim czasie z wydawaniem nowej muzyki. Przez pierwszą dekadę swojego istnienia dość luźno zrzeszona grupa muzyków z Oulu wydała ledwie pojedyncze single i EP-ki, tymczasem Fear to już trzeci długogrający album formacji wydany w niespełna pięć lat. Pewnie znakomite przyjęcie poprzednich krążków ma coś wspólnego z tym, że tak szybko ukazuje się następca kapitalnych płyt Awalaї i Duel. Fear to z jednej strony klimat znany z tych poprzednich płyt, z drugiej jednak po raz kolejny w historii Onségen Ensemble przynosi nowe elementy.

czwartek, 3 grudnia 2020

Motorpsycho - The All Is One [2020]


Niestrudzona norweska (a właściwie obecnie norwesko-szwedzka) formacja Motorpsycho absolutnie nie daje o sobie zapomnieć. W tym roku panowie domknęli nieoficjalną trylogię płyt, które łączy nie tylko podobne brzmienie, ale też okładki utrzymane w tym samym klimacie i stworzone przez tego samego artystę, Håkona Gullvåga. Ja zespół Motorpsycho poznałem zaledwie sześć lat temu, a jest to już piąty studyjny album formacji wydany od tamtego czasu. Może to przytłoczyć. Ale w sumie najważniejsza jest jakość muzyczna, a ta jest w przypadku tego zespołu w zasadzie gwarantowana.

środa, 18 listopada 2020

Zombi - 2020 [2020]


Zombi to duet, który nagrywa od niemal dwóch dekad. Steve Moore i A. E. Paterra wspólnie tworzą intrygującą mieszankę muzyki progresywnej, elektroniki i psychodelicznego space rocka. To skoro robią to od niemal 20 lat, czemu ja o nich nigdy nie słyszałem? No cóż, usłyszałem teraz. Co ciekawe, tegoroczna płyta, zatytułowana po prostu 2020, jest ich najniżej ocenianym albumem na portalu rateyourmusic. Chyba trzeba będzie w takim razie uważnie posłuchać tych wcześniejszych, bo mnie nowy album duetu bardzo odpowiada.

środa, 4 listopada 2020

Gösta Berlings Saga - Konkret Musik [2020]


Dwa lata temu pisałem o poprzedniej płycie szwedzkiej formacji Gösta Berlings Saga. Słyszałem już wcześniej ich pojedyncze nagrania, ale i tak byli dla mnie sporą zagadką. Płyta mnie zachwyciła, trafiła do mojej czołówki albumów wydanych w 2018 roku i wciąż często do niej wracam. Na następczynię czekałem już z pełną świadomością potencjału, który ten zespół posiada. I choć może album Konkret Musik nie zachwycił mnie aż tak, jak wydawnictwo sprzed dwóch lat, jest to płyta, którą mogę z czystym sumieniem polecić.

niedziela, 25 października 2020

The Pineapple Thief - Versions of the Truth [2020]


Od ponad dekady brytyjska formacja The Pineapple Thief wydaje nowe albumy jak w zegarku – co dwa lata. Trzynasty krążek zespołu jest zatytułowany Versions of the Truth i choć trzęsienia ziemi nie spowoduje, trzeba przyznać, że dość skutecznie potwierdza czołową pozycję zespołu na polu współczesnego melancholijnego proga. Ekipa dowodzona przez Bruce’a Soorda niby znowu serwuje w zasadzie to samo, ale robi to na tyle udanie, że brak muzycznej rewolucji chyba nie będzie nikomu przeszkadzał.

poniedziałek, 5 października 2020

Vitskär Süden - s/t [2020]

Vitskär Süden wbrew nazwie nie pochodzą z kraju niemieckojęzycznego czy z jednego z państw skandynawskich. To kwartet z Los Angeles. Sekcja rytmiczna Martin Garner (bas, wokal) / Christopher Martin (perkusja) grała ze sobą podobno od wielu lat. W towarzystwie gitarzystów Juliana Goldbergera i TJ-a Webbera wydali w tym roku pierwszy album pod wspomnianym na początku szyldem. Zapowiadał się naprawdę ciekawie już po samej okładce, utrzymanej w stylistyce prac Zdzisława Beksińskiego, ale szybko okazało się, że muzyka pasuje do projektu graficznego idealnie i stoi na równie wysokim poziomie.

poniedziałek, 21 września 2020

Elephant Tree - Habits [2020]


To prawdziwy rok słonia w rockowym podziemiu. Mieliśmy już w tym roku nowe płyty Shaman Elephant i Black Elephant, zapewne ukaże się także nowy album The Ivory Elephant, ale absolutnie nie należy przeoczyć świeżego krążka grupy Elephant Tree. To niegdyś trio, a obecnie kwartet z Londynu, który zadebiutował wydanym w 2014 roku minialbumem Theia i poprawił płytą Elephant Tree dwa lata później. Habits to zatem trzecie oficjalne studyjne wydawnictwo tego zespołu. Przyznaję, że nie miałem chyba przyjemności przesłuchać poprzednich, jest to prawdopodobnie mój pierwszy kontakt z tym zespołem, ale to raczej z rodzaju tych, które skłaniają do poświęcenia paru chwil na zapoznanie się z wcześniejszymi dokonaniami, bo Habits zrobiło na mnie bardzo pozytywne wrażenie.