Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dark rock. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dark rock. Pokaż wszystkie posty

sobota, 1 czerwca 2024

Vitskär Süden - Vessel [2024]

Często jest tak, że poznaję jakiś zespół, który gdzieś tam wcześniej zdążył już wydać trochę płyt, i zastanawiam się, jak mogłem to wtedy przegapić. No cóż, prawda jest taka, że nie da się odkryć wszystkiego, nawet jeśli człowiek bardzo się stara i przesłuchuje ponad ćwierć tysiąca nowych płyt rocznie. Z Vitskär Süden jest inaczej. Na nich trafiłem tuż po wydaniu debiutanckiego albumu – czyli cztery lata temu. Zachwyciła mnie okładka, a potem okazało się, że muzyka jej dorównuje. Płyta druga, wydana dwa lata później, muzycznie chyba jeszcze ją przebiła, w każdym razie obie należą do mojej czołówki ulubionych płyt w swoich rocznikach. Po kolejnych dwóch latach mamy album numer trzy. Zmienił się nieco klimat szaty graficznej (a także sam jej autor), zaszły pewne zmiany w brzmieniu, wynikające z chęci poeksperymentowania i odkrycia nowych rejonów, nie zmieniło się natomiast to, że panowie z Kalifornii wydają kapitalną muzykę.

czwartek, 1 grudnia 2022

Vitskär Süden - The Faceless King [2022]

Zastanawiam się czasem, jak to jest być muzykiem w takim miejscu jak Los Angeles. No bo z jednej strony trudno sobie wyobrazić bardziej „muzyczne” miejsce. Jeśli myślimy o najsławniejszych ośrodkach muzycznych, to właśnie Los Angeles, Nowy Jork, Nashville czy Londyn przychodzą do głowy w pierwszej kolejności. Zwłaszcza dawniej, jeśli chciałeś się wybić, prędzej czy później w większości przypadków musiałeś tam trafić. Z drugiej strony to wwożenie drzewa do zajebiście wielkiego i gęstego lasu. Albo po prostu bycie jednym z takich drzew, bo przecież nie wszyscy muzycy, którzy tworzą w takim Los Angeles, przyjechali tam po lepsze życie. Niektórzy po prostu się tam (lub w najbliższej okolicy) urodzili i od zawsze mieszkają. Jak się wyróżnić? Jak się wybić? Jak dotrzeć do właściwych ludzi? Nie ma na to chyba jednej prawidłowej odpowiedzi, zwłaszcza w sytuacji, w której wykonujesz muzykę tak daleką od mainstreamu jak grupa Vitskär Süden. Przy okazji premiery ich pierwszej płyty dziwiłem się, czemu mają na swoim Facebooku zaledwie około stu polubień. Minęły dwa lata, liczba ta wzrosła do około 300, ale przyznacie, że nie robi to specjalnego wrażenia, bo tyle „lajków” może mieć pierwszy lepszy lokalny zespół nastolatków, którzy namówią kolegów ze szkoły to polubienia profilu. A jednak gdy włączymy płytę tej formacji – a nawet wcześniej, gdy po prostu ją obejrzymy – czujemy od razu, że to coś na światowym poziomie, co zasługuje na nieporównywanie większą popularność i uznanie.

piątek, 19 czerwca 2020

Dool - Summerland [2020]


Dool to holenderska formacja, która zadebiutowała w 2017 roku i miała jak na razie na koncie jeden album, EP-kę i kilka singli, więc niedużo. Ale słychać, że idą ostro do przodu, bo na Summerland kwintet prezentuje się niczym sprawnie naoliwiona maszyna składająca się ze sprawdzonych już trybików. Nie jest to przypadek, bo zespół tworzą muzycy, którzy przewijali się już przez inne grupy, z których najbardziej znana (w kręgach słuchaczy interesujących się takimi klimatami) jest chyba The Devil’s Blood. Na czele formacji stoi główna kompozytorka, wokalistka, gitarzystka a okazjonalnie także klawiszowiec Ryanne van Dorst, ale w grupie – poza, rzecz jasna, sekcją rytmiczną – jest jeszcze dwóch gitarzystów, co zdecydowanie słychać, bo w kompozycjach zespołu sporo się dzieje na wielu płaszczyznach.

sobota, 13 czerwca 2020

Me and That Man - New Man, New Songs, Same Shit, Vol. 1 [2020]


Projekt Me and That Man przy okazji pierwszej, wydanej trzy lata temu płyty, był swego rodzaju ciekawostką. Więcej niż o samej muzyce mówiło się chyba o tym, że Nergal postanowił nagrać płytę niemetalową. Odczucia słuchaczy były chyba dość mieszane, wiele osób wskazywało na nadmierne inspiracje takimi wykonawcami jak Nick Cave czy King Dude, choć mnie się akurat tamten album podobał. Po jakimś czasie współpraca z „tamtym facetem”, czyli Johnem Porterem, dobiegła końca i na płycie numer dwa Adam Darski proponuje nieco inny pomysł. Mamy stały zespół w międzynarodowym składzie Darski/Sasha Boole/Matteo Bassoli/Bartek Rogalewicz, mamy też w niemal każdym utworze innych artystów, którzy pomogli w nagraniach, a czasem także w warstwie kompozycyjnej czy tekstowej.