Grecja zdecydowanie wdarła się w
ostatnich latach do czołówki europejskiego stoner-psychodelicznego podziemia.
Zazwyczaj są to jednak zespoły, które lubią solidnie przyłoić i rozwalcować
słuchacza potężnym riffem. W przypadku Tritocosmics jest inaczej. Kwartet z
Aten też podąża psychodeliczną ścieżką, ale w zdecydowanie lżejszym wydaniu. To
raczej hipnotyczne pląsy po śródziemnomorskich plażach i oraz wycieczki w
kosmos niż rytmiczne bujanie się pod naporem przesterowanego riffu. W
listopadzie ukazała się pierwsza płyta formacji – Tales of a Blind Cosmonaut.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 2019. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 2019. Pokaż wszystkie posty
sobota, 11 stycznia 2020
piątek, 10 stycznia 2020
Sonar with David Torn - Tranceportation (Volume 1) [2019]
Sonar to szwajcarska formacja
mieszająca w swojej twórczości elementy m.in. post-rocka czy rockowej
awangardy. Istnieją od dziesięciu lat i mają na koncie pięć płyt. Ostatnie dwie
nagrali wspólnie z amerykańskim muzykiem Davidem Tornem, który współpracował z
takimi postaciami jak David Bowie (Heathen,
Reality i The Next Day), Mick Karn, Tony Levin czy Terry Bozzio. Współpraca z
kwartetem z Zurychu ma chyba charakter stały, bo ich nowa wspólna płyta nosi
tytuł Tranceportation (Volume 1). Biorąc
pod uwagę, jak dobrze się jej słucha, już czekam na Volume 2.
sobota, 4 stycznia 2020
Winter Moon - Make Real, Make Believe [2019]
Winter Moon to sekstet z
Melbourne, który gra i tworzy od ponad sześciu lat, ale dopiero w 2019 roku
wypuścił swój pierwszy duży album. Wokalistka Milly Moon i gitarzysta Jake
Winter zaczynali jako akustyczny duet, który stopniowo rozrastał się do postaci
pełnowymiarowego bandu. Od czasu wydania w 2013 roku pierwszego singla w grupie
dochodziło do licznych zmian i stałym jej elementem była tylko wspomniana
dwójka. Mam nadzieję, że przyszedł już czas stabilizacji składu, bo to, co
tworzy zespół, jest ciekawe. Make Real,
Make Believe to rzecz przemyślana i dopracowana, więc wygląda na to, że
decyzja o tym, by się nie spieszyć z tym pierwszym dużym wydawnictwem, była
słuszna. Grupa bardzo sprawnie łączy w swojej twórczości elementy klasycznych amerykańskich
rockowych brzmień, delikatnych bluesowych kołysanek, przyjemnego soulu, lekkiej
psychodelii czy klimatu amerykańskich klubów sprzed wieku.
piątek, 3 stycznia 2020
Panzerpappa - Summarisk Suite [2019]
Kilka miesięcy temu pisałem o
pierwszej płycie projektu Mythopoeic Mind, któremu przewodzi norweski saksofonista
i klawiszowiec Steinar Børve. Wspominałem wtedy, że pierwszym zajęciem tego
muzyka jest jednak fucha w grupie Panzerpappa, z której zresztą pochodzi
większość przyjaciół, którzy pomagali mu przy Mythopoeic Mind. Rok 2019 był dla
nich pracowity, bo płyta formacji Panzerpappa też zdążyła się ukazać. Jest to
już dziewiąty krążek zespołu, nosi tytuł Summarsisk
Suite.
czwartek, 26 grudnia 2019
Hashshashin - Badakhshan [2019]
Wbrew pozorom formacja
Hashashashin nie pochodzi z Bliskiego Wschodu, a z południowego-wschodu i to
niezwykle odległego, bo z Australii. Instrumentalne trio powstało w Sydney i
niedawno wypuściło swój drugi krążek (choć pierwszy długością w zasadzie
balansuje na granicy między EP-ką, a LP) – album zatytułowany Badakhshan. Jeśli chodzi o pochodzenie
formacji to nazwa i tytuł płyty (oraz kompozycji) mogą być mylące, ale już o
samej muzyce zawartej na wydawnictwie mówią całkiem sporo, bo jest ono
wypełnione klimatami psychodelii z mocno bliskowschodnim posmakiem.
niedziela, 22 grudnia 2019
Kamchatka - Hoodoo Lightning [2019]
Trochę już się martwiłem o
szwedzkie trio Kamchatka. No może nie był to nigdy zespół z mojego absolutnego
współczesnego topu, nie czekałem na ich kolejne płyty, obgryzając paznokcie,
ale jednak każdy z tych ich kolejnych albumów przynosił sporo muzyki w stylu,
jaki lubię – prostej, dynamicznej, ciężkiej, ale jednocześnie melodyjnej,
osadzonej mocno w hardrockowej tradycji. A od szóstej płyty, która ukazała się w 2015 roku, cisza. Oczywiście muzycy tego zespołu w międzyczasie wydawali pod
innym szyldem – w King Hobo, Spiritual Beggars i milionie innych zespołów, w
których grają. To sprawiało, że trochę już chyba pogodziłem się z tym, że być
może nie będzie nowej Kamchatki, a przynajmniej niezbyt szybko. A tu siurpryza!
Hoodoo Lightning ukazała się pod
koniec listopada.
czwartek, 19 grudnia 2019
Taylor Hawkins & the Coattail Riders - Get the Money [2019]
Taylor Hawkins ma na co dzień sporo
roboty w Foo Fighters, ale ponieważ nie jest to formacja wypuszczająca płyty co
kilkanaście miesięcy, udaje mu się nagrywać i koncertować na boku. Może i
kolejne albumy formacji Taylor Hawkins & the Coattail Riders też nie ukazują
się przesadnie często, ale na tyle, by fani jednak o tym pobocznym projekcie
nie zapomnieli. Pomagają w tym liczni, sławni goście pojawiający się na
najnowszym krążku zespołu. No tak, dobra muzyka też nie przeszkadza.
Etykiety:
2019,
best of 2019,
dave grohl,
duff mckagan,
foo fighters,
get the money,
hard rock,
joe walsh,
recenzja,
rock,
roger taylor,
taylor hawkins,
taylor hawkins & the coattail riders
środa, 18 grudnia 2019
Jordsjø - Nattfiolen [2019]
Wydana w maju tego roku płyta Nattfiolen to piąty krążek norweskiej
formacji Jordsjø. Przyznam, że nazwa obijała mi się o oczy i uszy od jakiegoś
czasu, słyszałem też pojedyncze rzeczy z ich wcześniejszych płyt w różnych
audycjach w Rockserwis FM, ale sam jakoś ciągle odkładałem moment bliższego
zapoznania się z twórczością zespołu. Zupełnie niepotrzebnie, bo okazało się,
że to brzmienia, które całkiem celnie trafiają w moje muzyczne upodobania.
poniedziałek, 16 grudnia 2019
Church of the Cosmic Skull - Everybody's Going to Die [2019]
Szalona załoga dowodzona przez
wokalistę i gitarzystę Brata Billa Fishera powraca całkiem niespodziewanie z
trzecim albumem. Jakoś głośno się nie chwalili postępami w pracach, aż tu nagle
kilka tygodni temu zaprosili fanów do wspólnego, stopniowego (i
przedpremierowego) odsłuchu swojego nowego materiału. W dzisiejszych czasach
trzeba najczęściej jakoś zaskakiwać, by wieści o nowej płycie nie przepadły na
facebookowych ścianach i trzeba przyznać, że pomysł, by dzień po dniu odkrywać
przed fanami zapisanymi do tajemnej sekty listy mailingowej kolejne
numery, był ciekawy. Choć naturalnie dopiero, gdy pozna się całość, płyta brzmi
tak, jak powinna, zwłaszcza jeśli jest to album tak skonstruowany jak Everybody’s Going to Die – czyli złożony
z większości bardzo krótkich numerów, które w dodatku często łączą się ze sobą.
Jako że pojedyncze kompozycje, przez swoją krótkość, nie mają najczęściej
szansy porządnie się rozwinąć, zdecydowanie lepiej słuchać albumu w całości i
traktować to jako jedną, nieco ponad półgodzinną szaloną opowieść. No bo
przecież nic w świecie Church of the Cosmic Skull nie jest normalne.
Etykiety:
2019,
best of 2019,
church of the cosmic skull,
classic rock,
everybody's going to die,
melodic rock,
musical,
pop rock,
psychedelic rock,
recenzja,
retro rock
piątek, 13 grudnia 2019
Karkara - Crystal Gazer [2019]
Wielokrotnie pisałem, że jednym
ze sposobów na zainteresowanie mnie swoją muzyką jest ozdobienie jej ciekawą
okładką. Nawet w tym roku zdarzało się kilka razy, że po jakiś album sięgnąłem
tylko dlatego, że spodobała mi się szata graficzna. Rzadko przeżywam w takiej
sytuacji zawód warstwą brzmieniową. Francuskie trio Karkara wydało w tym roku
swój pierwszy album, którego okładka sugerowała klimat folkowo-psychodeliczny. W
pewnym sensie to się sprawdziło, jeśli przyjmiemy, że pojawiające się tu dość
często klimaty bliskowschodnie kwalifikują się do folku (bo niby czemu nie?). Psychodelii
też nie brakuje, choć nie spodziewajcie się raczej kosmicznych odlotów. Grupa
serwuje niezwykle ciekawą mieszankę różnych odcieni rocka, od rocka garażowego
czy nawet surf rocka przez psychodelię i klimaty bliskowschodnie po gęste
postrockowe łojenie.
czwartek, 12 grudnia 2019
Abronia - The Whole of Each Eye [2019]
Formacja Abronia zadebiutowała
dwa lata temu albumem Obsidian Visions /
Shadowed Lands. Od tamtej pory doszło do kilku zmian w składzie, ale
jesienią tego roku sekstet z Portland powrócił z nowym materiałem. Jak opisać
muzykę grupy komuś, kto nigdy wcześniej się z nią nie zetknął? Nie jest to
zadanie łatwe, bo i trudno o jednoznaczne skojarzenia. Zespół w swojej
twórczości zawiera zarówno elementy prog rocka czy krautrocka, jak i mrocznej,
gęstej psychodelii czy klimatycznego jazzu. Na czele grupy stoi saksofonistka i
wokalistka Keelin Mayer, a w instrumentarium zespołu znajdziemy też, obok
bardziej oczywistych instrumentów, gitarę hawajską i melodykę.
wtorek, 10 grudnia 2019
Lykantropi - Spirituosa [2019]
Lykantropi to szwedzki zespół
(początkowo napisałem „kwintet”, ale na nowszych zdjęciach muzyków jest
sześcioro lub czasem nawet siedmioro) z Karlstad, który w tym roku wydał swój
drugi album – Spirituosa. Okładki
płyt tej grupy mogą nasuwać skojarzenia z tajemniczą, nieco mroczną rockową psychodelią
i to z pewnością jest jakaś część prawdy. Okazuje się bowiem, że grupa ta łączy
w swojej muzyce klimaty retro-rockowowe z elementami muzyki folkowej,
blues-rockiem czy właśnie wspomnianą psychodelią. Całość jest niezwykle
chwytliwa, przyjemna dla ucha i po prostu bardzo udana. Spirituosa to płyta o
klasycznej długości około trzech kwadransów. Zawiera dziewięć przeważnie niezbyt
długich numerów, które może i nie odbiegają zbyt mocno od znanych od lat
muzycznych schematów, ale zostają w głowie w zasadzie już od pierwszego
odsłuchu.
poniedziałek, 9 grudnia 2019
Syreregn - Cogito Ergo Sum [2019]
Poprzedni, drugi krążek Syreregn –
duńskiej grupy psychodelicznej – poznałem nieco po czasie, na początku 2015
roku, gdy już miałem gotową listę ulubionych albumów roku 2014. Listę
oczywiście trzeba było uaktualnić, bo album natychmiast przypadł mi do gustu. Od
tamtej pory miałem oko na to, co się dzieje w ich obozie, a… no cóż, nie działo
się zbyt dużo jeśli chodzi o nowości wydawnicze. Więcej wydarzyło się w kwestii
zmian personalnych. Ale ten czas nie był stracony, bo – jak się okazało – grupa
zdołała przygotować bardzo ciekawy materiał na kolejny album.
wtorek, 26 listopada 2019
Sandveiss - Saboteur [2019]
Nie znam historii kanadyjskiego
kwartetu Sandveiss, ale z tego, co znalazłem w internecie, wynika, że grupa
powstała na początku kończącej się właśnie dekady. W 2012 roku wydali EP-kę,
rok później pierwszy album, a potem… cisza. Z wyjątkiem jednego singla aż do
zeszłego roku nie ukazało się kompletnie nic. Nie wiem, czy była to przerwa w
działalności, czy może po prostu panowie tak długo zbierali się do ponownego
komponowania, ale to obecnie dość rzadkie, by między dwiema pierwszymi dużymi
płytami zespołu było aż sześć lat przerwy. Jednak z pewnością kwartet dobrze
wykorzystał ten czas, bo nagrał bardzo ciekawy album, który powinien przypaść
do gustu wielu fanom dobrego, współczesnego rocka granego na wysokich obrotach.
niedziela, 24 listopada 2019
Kadavar - For the Dead Travel Fast [2019]
Z muzyką grupy Kadavar to u mnie
jest tak, że niby odbieram ją pozytywnie, ale „zawsze coś”. Pierwsze dwie płyty
były zacne, ale w sumie kompletnie się od siebie nie różniły i można było
utwory z obu włączać w trybie losowym. Płyta trzecia niby przynosiła jakąś
zmianę, zwłaszcza w kwestii produkcji, ale była jednak zbyt monotonna, a
najciekawszy z niej numer był coverem i to w dodatku dodanym tylko w niektórych
wersjach. Album ostatni – Rough Times
– to z kolei Kadavar próbujący odejść od utartych schematów, ale miałem
wrażenie, że nie wszystkie pomysły na to odejście się sprawdziły, i że sam
zespół nie do końca wiedział, jak konkretnie chce to zrobić. Ze skrajności w
skrajność. I może z tego właśnie powodu nie miałem jakichś wielkich oczekiwań
odnośnie do nowej płyty niemieckiego tria. Uznałem, że jeśli coś mi się na niej
spodoba, to fajnie, ale jeśli jakoś nie zatrybi, to wielkiej afery z tego
powodu robił nie będę. I teraz nie wiem, czy to zasługa takiego właśnie
nastawienia, czy może po prostu faktycznie jest to płyta o wiele ciekawsza od
przynajmniej dwóch poprzednich, ale albumu For
the Dead Travel Fast słucha mi się bardzo dobrze.
czwartek, 21 listopada 2019
Blackwater Holylight - Veils of Winter [2019]
Kiedy w zeszłym roku pisałem o pierwszej płycie Blackwater Holylight i zaczynałem grać muzykę tego zespołu w
swojej audycji, formacja z Portland nie miała jeszcze nawet swojego profilu na
Facebooku, a w Polsce słyszało o niej pewnie kilka osób. Trochę się od tamtej
pory pozmieniało. Teraz panie mają kilka tysięcy obserwujących, pograły już
sporo, także jako support przed występami nieco bardziej rozpoznawalnych
wykonawców, odwiedziły nawet Polskę (niestety Szczecin to dla reszty kraju
raczej średnia lokalizacja, więc byłem zmuszony odpuścić) i po wielu zmianach
na stanowisku perkusistki w końcu chyba ustabilizowały skład. Szybko też
zarejestrowały album numer dwa – Veils of
Winter. Przy okazji premiery pierwszej płyty pojawił się tu komentarz, że
zespół brzmi „dziewczyńsko”. Może i coś w tym jest, może faktycznie w riffach
granych przez zespół brakuje elementu męskiej agresji. Może właśnie na tym
polega urok tego zespołu? Z drugiej strony – to absolutnie nie jest „dobra
muzyka jak na dziewczyny” (z czymś takim też się spotkałem w zagranicznych
internetach), bo to byłoby nie tylko stwierdzenie szowinistyczne, ale
zwyczajnie krzywdzące dla pań tworzących ten zespół (i właściwie dla wszystkich
innych też). To po prosto dobra muzyka i tyle.
poniedziałek, 11 listopada 2019
Joe Bonamassa - Live at the Sydney Opera House [2019]
Aleeeee jaaak tooooo? Rok bez
wydawnictwa Joego Bonamassy? No już, już, spokojnie. Bonamassa zlitował się nad
fanami i pod koniec roku jednak coś wydał – tym czymś jest co prawda album
koncertowy i to wcale nie z ostatniej trasy, ale czy ma to znaczenie? No w
zasadzie to ma – i wcale nie jest złym pomysłem. Album Live at the Sydney Opera House został zarejestrowany w 2016 roku w…
niespodzianka – Sydney. Joe był wtedy w trakcie trasy promocyjnej albumu Blues of Desperation, a podkreślam to
dlatego, że był to świetny album, według mnie o wiele ciekawszy od
zeszłorocznej płyty Redemption, więc
i zawartość koncertówki zdecydowanie odpowiada mojemu zapotrzebowaniu na dobrą
muzykę od Bonamassy.
piątek, 8 listopada 2019
War Cloud - State of Shock [2019]
War Cloud to kalifornijskie power
trio, które od kilku lat młóci zgrabnie w klimatach łączących NWOBHM, kalifornijską
scenę thrashową i tradycyjnego hard rocka. Czyli kompletnie nic odkrywczego,
ale umówmy się – niektóre zespoły z tej muzycznej bajki po prostu mają „to coś”
i brzmią naprawdę solidnie, a inne próbują, ale coś nie gra. Mam wrażenie, że
War Cloud można zaliczyć do tej pierwszej grupy. Warsztat jest, produkcja stoi
na dobrym poziomie, w zasadzie wszystko się tu zgadza i nic nie zgrzyta, a to
już dobry początek.
środa, 6 listopada 2019
Grande Royale - Take It Easy [2019]
Szwedzką formację Grande Royale
poznałem dwa lata temu. Wtedy to ukazała się trzecia płyta zespołu – Breaking News – o której zresztą pisałem na blogu. Przyznałem wtedy, że nie znam płyt poprzednich, ale – sądząc po tym,
jak brzmią na nowej – mogę sobie wyobrazić, że są utrzymane w bardzo podobnej
stylistyce. No cóż, wciąż nie znam pierwszych dwóch albumów Grande Royale, ale
płyta czwarta… hmm, no brzmi dość podobnie do trzeciej. Jest w dużej mierze
przewidywalnie i… wcale mi to nie przeszkadza.
poniedziałek, 4 listopada 2019
Opeth - In Cauda Venenum [2019]
Opeth to jeden z tych zespołów,
które zawsze będą wzbudzały ostre dyskusje przy okazji premiery kolejnych płyt.
Choćby nie wiem, co robili, zawsze będzie spore grono niezadowolonych. Bo albo
nie grają już tak jak na pierwszych płytach, albo nie grają już tak jak na
ostatnich płytach, albo… No zawsze, kurwa, coś – jak w sławnym filmiku z muchą
z internetowej prehistorii. Lider zespołu – Mikael Åkerfeldt – ma zdaje się na
to wszystko mocno… no, że spływa po nim. To zresztą gość obdarzony ogromnym,
mocno (auto)ironicznym poczuciem humoru, co niewątpliwie pomaga mu w zachowaniu
odpowiedniego dystansu. Zespół maszeruje więc dalej, nie przejmując się
narzekaniami. I tak domaszerował do płyty numer 13 – In Cauda Venenum.
Subskrybuj:
Posty (Atom)



















