sobota, 14 marca 2026
Jay Buchanan - Weapons of Beauty [2026]
wtorek, 18 lutego 2025
Gin Lady - Before the Dawn of Time [2025]
środa, 22 grudnia 2021
Gin Lady - Camping with Bodhi [2021]
Gin Lady to jeden z moich ulubionych współczesnych zespołów. Śledzę ich muzyczny żywot od samego początku, a właściwie to jeszcze dłużej, bo od czasów znakomitego Black Bonzo, którego ostatni skład tworzył trzon pierwszego wcielenia Gin Lady. Potem zachodziły jeszcze pewne zmiany, ale generalnie ta szwedzka grupa nigdy nie zawodzi, wydając niemal zawsze co dwa lata płyty, których świetnie mi się słucha. A jednak ich ostatni album, z 2019 roku, jakoś długo nie mógł mnie do siebie przekonać. Początkowo uznałem, że jest nudny, bez ikry, niby ładny, ale jakiś taki za bardzo ogniskowy. Z czasem przekonałem się do niego, ale to wciąż najmniej lubiany przeze mnie krążek te formacji. Możecie się zatem domyślać – w kontekście owej ogniskowości – że nie byłem zbyt szczęśliwy, gdy zobaczyłem okładkę oraz tytuł nowej płyty Gin Lady. Na szczęście już zwiastujący album singiel znacznie mnie uspokoił, a całość weszła gładko jak cytrynówka na letnim festiwalu.
wtorek, 18 maja 2021
Leon III - Antlers in Velvet [2021]
Leon III to działający w Houston duet, w skład którego
wchodzą wokaliści i multiinstrumentaliści Andy Stepanian i Mason Brent. W 2018
roku wydali swój pierwszy album pod tym szyldem, teraz zaś wypuścili płytę
numer dwa – Antlers in Velvet. To jednak nie tak, że panowie nagle kilka
lat temu zaczęli razem grać. Wcześniej obaj byli członkami formacji Wrinkle
Neck Mules, która w latach 2003-2015 wydała sześć albumów studyjnych. Są zatem
doskonale zgrani i wiedzą, czego chcą. To słychać. To mój pierwszy kontakt z
ich muzyką, ale z pewnością będę musiał nadrobić te zaległości i posłuchać
także debiutu oraz nagrań poprzedniego zespołu, bo nowa płyta właściwie już od
pierwszego odsłuchu zachwyciła klimatem i wdarła się do mojej tegorocznej
czołówki.
sobota, 4 stycznia 2020
Winter Moon - Make Real, Make Believe [2019]
środa, 3 lipca 2019
Duff McKagan - Tenderness [2019]
czwartek, 23 maja 2019
Gin Lady - Tall Sun Crooked Moon [2019]
sobota, 20 kwietnia 2019
Crypt Trip - Haze County [2019]
niedziela, 9 września 2018
Aaron Lee Tasjan - Karma for Cheap [2018]
piątek, 20 października 2017
Thomas Wynn and the Believers - Wade Waist Deep [2017]
piątek, 25 sierpnia 2017
Gin Lady - Electric Earth [2017]
niedziela, 23 lipca 2017
Riverdogs - California [2017]
poniedziałek, 24 kwietnia 2017
My Dynamite - Otherside [2017]
poniedziałek, 15 sierpnia 2016
Soul Asylum - Change of Fortune [2016]
czwartek, 4 sierpnia 2016
Miles Nielsen & The Rusted Hearts - Heavy Metal [2016]
czwartek, 28 lipca 2016
Steven Tyler - We're All Somebody from Somewhere [2016]
poniedziałek, 14 marca 2016
The Wild Feathers - Lonely Is a Lifetime [2016]
piątek, 17 października 2014
Jack White - Lazaretto [2014]
Lazaretto to niespełna 40 minut do bólu amerykańskiego rocka.
Znajdziemy tu zarówno posmak starego bluesa, folku i country, jak i mnóstwo
brudnych garażowych brzmień oraz knajpianych zagrywek. White jest oczywiście
mózgiem całej operacji, w końcu to on napisał wszystkie numery na Lazaretto (z wyjątkiem otwierającego
płytę, znakomicie uwspółcześnionego kawałka Three
Women opartego na starym bluesie Blind Willie’ego McTella). Jednak otoczył
się grupą zdolnych muzyków, którzy absolutnie nie chowają się w jego cieniu.
Zarówno oboje klawiszowcy – zmarły kilka dni temu Ikey Owens i Brooke Waggoner
– jak i gitarzysta Dean Fertita mają tu swoje „pięć minut” i to przede
wszystkim oni wraz z White’em tworzą klimat tego krążka, choć oczywiście na
nich lista artystów zaangażowanych w ten projekt wcale się nie kończy. Siłą
tego krążka jest różnorodny klimat przy jednoczesnym zachowaniu brzmieniowej
spójności. Cały czas słychać tego ducha starej amerykańskiej muzyki, ale
jednocześnie trudno oskarżyć White’a o monotematyczność. Utwór tytułowy to dźwiękowy
wulkan energii – bogaty aranż, świetny rytm, mocne brzmienie. Ale dla kontrastu
już chwilę później słuchamy Temporary
Ground – numeru, któremu bliżej do muzyki folkowej czy country. I tak jest
w zasadzie cały czas. Singlowe Would You
Fight for My Love? to kompozycja, która z powodzeniem mogłaby się znaleźć
na znakomitej tegorocznej płycie Rival Sons – świetne „brudne” brzmienie, nieco
nawiedzone chórki, mocny, wyraźnie zaznaczony rytm. To kwintesencja
amerykańskiego rhythm and bluesa, choć w nieco nowocześniejszej odsłonie. Te
rejony White ze spółką eksplorują też w jedynym utworze instrumentalnym na Lazaretto – High Ball Stepper. Mocny gitarowy przester stoi w kontraście ze
spokojniejszymi fragmentami, a wszystko razem tworzy interesującą mieszankę.
Bardzo tradycyjnie jest w Just One Drink
– kolejnym singlu z płyty. Gdyby ktoś powiedział mi, że to numer Stonesów,
uwierzyłbym bez najmniejszych nawet wątpliwości. To zresztą nie koniec hołdu
dla starszego pokolenia muzycznych mistrzów, bo następny kawałek – Alone in My Home – to z kolei niezwykle
przyjemny fortepianowo-akustyczny numer w stylu Cata Stevensa. Jeszcze bardziej
nastrojowo i sielsko robi się przy Entitlement
i zamykającym płytę Want and Able. To
numery, które sprawiają, że wyobrażam sobie White’a i jego muzycznych
przyjaciół na skrzypiącej scenie w zadymionej knajpie, w starych przepoconych
koszulach, szelkach i kapeluszach, grających dla pół-pijanej publiki na
rozpadających się instrumentach. Jakby tego rozstrzału stylistycznego było
mało, w That Black Bat Licorice White
zapędza się nawet w hiphopowe rejony, choć tylko w warstwie wokalnej, bo zamiast
ukradzionego beatu z klawisza mamy tu świetny żywy aranż ze sporą dawką
skrzypiec. Gdyby tak brzmiał hip hop, może nawet dałoby się go czasem
posłuchać…
















