Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kadavar. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kadavar. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 24 listopada 2019

Kadavar - For the Dead Travel Fast [2019]


Z muzyką grupy Kadavar to u mnie jest tak, że niby odbieram ją pozytywnie, ale „zawsze coś”. Pierwsze dwie płyty były zacne, ale w sumie kompletnie się od siebie nie różniły i można było utwory z obu włączać w trybie losowym. Płyta trzecia niby przynosiła jakąś zmianę, zwłaszcza w kwestii produkcji, ale była jednak zbyt monotonna, a najciekawszy z niej numer był coverem i to w dodatku dodanym tylko w niektórych wersjach. Album ostatni – Rough Times – to z kolei Kadavar próbujący odejść od utartych schematów, ale miałem wrażenie, że nie wszystkie pomysły na to odejście się sprawdziły, i że sam zespół nie do końca wiedział, jak konkretnie chce to zrobić. Ze skrajności w skrajność. I może z tego właśnie powodu nie miałem jakichś wielkich oczekiwań odnośnie do nowej płyty niemieckiego tria. Uznałem, że jeśli coś mi się na niej spodoba, to fajnie, ale jeśli jakoś nie zatrybi, to wielkiej afery z tego powodu robił nie będę. I teraz nie wiem, czy to zasługa takiego właśnie nastawienia, czy może po prostu faktycznie jest to płyta o wiele ciekawsza od przynajmniej dwóch poprzednich, ale albumu For the Dead Travel Fast słucha mi się bardzo dobrze.

sobota, 4 listopada 2017

Kadavar - Warszawa [Progresja], 2 XI 2017 [relacja / galeria zdjęć]



Z moimi kontaktami koncertowymi z grupą Kadavar wiąże się ciekawa historia. Podobno byłem na ich koncercie w grudniu 2015 roku, gdy jako support występował przed nimi bardzo lubiany przeze mnie Horisont. Podobno, bo kompletnie tego nie pamiętam. Nie mam w zwyczaju upijać się przed koncertem, generalnie w ogóle nie mam w zwyczaju upijać się, więc opcja zalania pały i zaniku świadomości odpada. Już nawet pogodziłem się jakiś czas temu z tym, że zapewne miałem jechać, ale w ostatniej chwili coś nie wyszło. Ale potem pojawiły się mocne dowody na to, że jednak na tym koncercie być musiałem. Czarna plama – jeśli przy okazji kogoś wtedy zamordowałem albo przyczyniłem się do upadku jakiegoś państwa, to przepraszam, ale kompletnie tego nie pamiętam. Pamiętam natomiast, że widziałem panów brodaczy na tegorocznym Red Smoke Festival, gdzie dali bardzo dobry koncert. Od tamtej pory zdążyli wydać swoją czwartą płytę, więc wiadomo było, że trochę się pozmienia w secie.

czwartek, 12 października 2017

Kadavar - Rough Times [2017]



Czas zap… w sensie, że leci niezwykle szybko. Ciągle wydaje mi się czasem, że Kadavar to jeden z tych „nowych, ciekawych” zespołów. Tymczasem brodacze z Niemiec prezentujący dość specyficzny gust odzieżowy właśnie wydali swój czwarty studyjny album. No to już nie tacy początkujący. O ile dwa pierwsze krążki były do siebie muzycznie mocno podobne, to Berlin przynosił już pewną zmianę, choć był według mnie nieco monotonny w sensie charakterystyki utworów. Jeśli ktoś miał podstawową wersję, bez kapitalnego Reich der Träume, mógł się czuć jak podczas odsłuchu jednego, długiego, kopiącego cztery litery mocnego numeru. Domagałem się wtedy większej różnorodności na kolejnym albumie zespołu. Jest takie przysłowie – uważaj, o co prosisz, bo możesz to dostać.

sobota, 2 września 2017

Zapowiedzi płytowe - część 3

Ciekawych nowości płytowych mieliśmy już w tym roku naprawdę sporo, ale i tak wygląda na to, że była to ledwie rozgrzewka. Trzeci trymestr zapowiada się kapitalnie! Poniżej znajdziecie pierwsze muzyczne zapowiedzi kilkunastu krążków, o których na pewno będę pisał w kolejnych tygodniach.



Gin Lady – Rolling Thunder [Electric Earth] (premiera 15 września)


wtorek, 8 września 2015

Kadavar - Berlin [2015]




Jedną z rockowych prawd powtarzanych przez wiele kapel jest to, że trzecia płyta jest prawdziwym testem dla zespołu, któremu udało się zaistnieć na początku przygody z muzyką. Po udanym debiucie, który narobi sporo hałasu, często grupa jest na fali i na tej fali nagrywa album numer dwa, który z automatu zaciekawi wszystkich, którzy zainteresowali się płytą poprzednią. Często zresztą bywa tak, że zanim wyjdzie debiut, zespół ma już materiał na dwa krążki. Trzecią płytę trzeba nagrywać od podstaw, a do tego pojawia się presja nie tylko, by zrejestrować dobrą muzykę, ale także by ta muzyka nie powielała schematów poprzednich płyt oraz by była po prostu jeszcze lepsza niż wcześniej. Zespół z trzema albumami na koncie to już nie nowicjusze, tu już pewnych błędów czy niedoskonałości wynikających z mniejszego doświadczenia się nie wybacza. Grupa Kadavar stanęła przed takim właśnie trudnym zadaniem przy okazji wydania płyty Berlin. Albumami Kadavar i Abra Kadavar zrobili prawdziwą furorę na europejskiej scenie retro-rockowej. Berlin to zatem test – czy ten zespół stać na coś więcej niż bycie kolejną ciekawostką nawiązującą do klimatów dawnych mistrzów gatunku? I mam wrażenie, że ten album do końca nie daje jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie.