Pokazywanie postów oznaczonych etykietą oriental rock. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą oriental rock. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 11 marca 2025

Naxatras - V [2025]

Grecki Naxatras to klasyczny przykład grupy, która – choć startowała już z całkiem niezłego pułapu – cały czas się rozwija. Pierwsze dwa albumy narobiły w psychodeliczno-stonerowym podziemiu sporego zamieszania – i słusznie! – ale trzeba przyznać, że zwłaszcza pod kątem produkcji nagrań bardziej przypominały dobre demo niż pełnoprawne, profesjonalne wydawnictwa. Trochę zaczęło się do zmieniać przy okazji płyty trzeciej, a na dobre usłyszeliśmy to na IV, która nie tylko brzmiała znacznie lepiej, ale też przyniosła pewną zmianę w muzycznym kierunku. Zespół nie wykonał może wielkiego muzycznego zwrotu, ale nie da się ukryć, że mniej tam było garażowego brudu, a więcej ładnych, odlotowych, psychodelicznych brzmień. V ten trend kontynuuje, przy czym jest jeszcze ładniej brzmieniowo, jeszcze bardziej odlotowo i po prostu jeszcze ciekawiej.

poniedziałek, 13 września 2021

Ouzo Bazooka - Dalya [2021]

Rok 2021 przynosi nam kolejne spotkanie ze zwariowaną ekipą z Izraela, grającą pod nazwą Ouzo Bazooka. Do tej pory mieli na koncie trzy duże płyty i EP-kę – niewiele krótszą od wspomnianych długograjów. Bo to nie jest zespół nagrywający albumy „pod korek”. Tak też jest tym razem. Sześć numerów o zbliżonej długości z przedziału pięć-sześć minut, razem 34 minuty psychodelii mocno nasączonej klimatami tanecznymi oraz blisko- i dalekowschodnimi. Niby nic nowego, ale jaką przyjemność ponownie sprawia! W zespole zaszły zmiany personalne, mamy nową sekcję rytmiczną, ale za brzmienie w dalszym ciągu odpowiada głównie lider – Uri Brauner Kinrot – a także obsługująca klawisze Dani Ever-HaDani.

poniedziałek, 12 kwietnia 2021

Yossi Sassi & The Oriental Rock Orchestra - Hear and Dare [2021]

Yossi Sassi – izraelski gitarzysta i kompozytor – niegdyś znany był przede wszystkim jako założyciel i lider formacji Orphaned Land. Jednak od czasu opuszczenia zespołu konsekwentnie rozwija karierę solową. Hear and Dare to już piąty album solowy w jego dorobku, a drugi wydany pod szyldem Yossi Sassi & the Oriental Rock Orchestra. Płytą Desert Butterflies z 2014 roku zwrócił moją uwagę, a oczarował mnie klimatem i kilkoma znakomitymi kompozycjami z wydanego w 2016 rok krążka Roots and Roads. Nie wiem zatem, jak to się stało, że kompletnie przegapiłem wypuszczony w 2018 roku album Illusion of Choice. Nic to jednak, nadrobię prędzej czy później. Na razie czas zająć się krążkiem najnowszym, właśnie Hear and Dare, który zdecydowanie spodobał mi się już od pierwszego odsłuchu.

czwartek, 26 grudnia 2019

Hashshashin - Badakhshan [2019]


Wbrew pozorom formacja Hashashashin nie pochodzi z Bliskiego Wschodu, a z południowego-wschodu i to niezwykle odległego, bo z Australii. Instrumentalne trio powstało w Sydney i niedawno wypuściło swój drugi krążek (choć pierwszy długością w zasadzie balansuje na granicy między EP-ką, a LP) – album zatytułowany Badakhshan. Jeśli chodzi o pochodzenie formacji to nazwa i tytuł płyty (oraz kompozycji) mogą być mylące, ale już o samej muzyce zawartej na wydawnictwie mówią całkiem sporo, bo jest ono wypełnione klimatami psychodelii z mocno bliskowschodnim posmakiem.

piątek, 13 grudnia 2019

Karkara - Crystal Gazer [2019]


Wielokrotnie pisałem, że jednym ze sposobów na zainteresowanie mnie swoją muzyką jest ozdobienie jej ciekawą okładką. Nawet w tym roku zdarzało się kilka razy, że po jakiś album sięgnąłem tylko dlatego, że spodobała mi się szata graficzna. Rzadko przeżywam w takiej sytuacji zawód warstwą brzmieniową. Francuskie trio Karkara wydało w tym roku swój pierwszy album, którego okładka sugerowała klimat folkowo-psychodeliczny. W pewnym sensie to się sprawdziło, jeśli przyjmiemy, że pojawiające się tu dość często klimaty bliskowschodnie kwalifikują się do folku (bo niby czemu nie?). Psychodelii też nie brakuje, choć nie spodziewajcie się raczej kosmicznych odlotów. Grupa serwuje niezwykle ciekawą mieszankę różnych odcieni rocka, od rocka garażowego czy nawet surf rocka przez psychodelię i klimaty bliskowschodnie po gęste postrockowe łojenie.

wtorek, 20 sierpnia 2019

Numidia - s/t [2019]


Numidia to sekstet z Sydney, który zadebiutował płytowo w styczniu tego roku albumem Numidia. W swojej muzyce formacja łączy elementy psychodeliczne i progresywne z pewną dawką folkowych klimatów – czy to w postaci motywów bliskowschodnich, czy kojarzących się być może nieco bardziej z plemiennymi, hipnotycznymi tańcami Australii i okolic. Choć debiutancki krążek zawiera zaledwie sześć kompozycji, to wystarcza, by z całą pewnością stwierdzić, że oto pojawiła się kolejna grupa z tego kraju, która może wkrótce całkiem mocno namieszać w podziemnej, psychodelicznej scenie nie tylko swojego kontynentu, lecz także Europy, wszak to tu prędzej czy później zjeżdżają na koncerty wszystkie wybijające się podziemne formacje z tych muzycznych rejonów.

niedziela, 31 marca 2019

Lion Shepherd - III [2019]


Gdy w 2015 roku zespół Lion Shepherd – formacja stworzona niejako na gruzach grupy Maqama – wydawał swój debiutancki album, narobił sporo zamieszania na rodzimej scenie rockowej. O płycie Hiraeth szybko zrobiło się głośno, bo zespół proponował muzycznie coś, czego za dużo w polskim rocku nie ma – znakomite połączenie mocy i intensywności z wplecionymi niezwykle sprawnie elementami muzyki bliskowschodniej. I być może niemal cztery lata później, przy okazji trzeciego studyjnego krążka formacji, takie połączenie już nie zaskakuje, ale w niczym nie traci na jakości. III – bo taki tytuł nosi album – to także w pewnym sensie świeży start, bo po raz pierwszy do wokalisty Kamila Haidara i gitarzysty Mateusza Owczarka dołączył trzeci stały muzyk formacji – perkusista Maciej Gołyźniak.

wtorek, 24 października 2017

Robert Plant - Carry Fire [2017]



To, że Robert Plant nie nagrywa już płyt stricte rockowych, a albumy łączące elementy rocka z muzyką świata i szeroko pojętym folkiem, nie jest już w 2017 roku zaskoczeniem chyba dla nikogo, kto zadał sobie minimum trudu, by być na bieżąco z dokonaniami solowymi wokalisty Led Zeppelin. Wiele dobrego w tym względzie uczynił znakomity i także świetnie przyjęty album Lullaby… and The Ceaseless Roar z 2014 roku. Oczywiście byli i tacy, którzy kręcili nosami, że to nie to, co dawniej, że głos i sposób śpiewania nie taki, a w ogóle to co to za jakieś plumkanie i pitolenie zamiast ognistego rocka. No cóż – przy tak dużej zmianie stylu to raczej nieuniknione, ale ten „nowy” Plant zdążył już zdobyć naprawdę liczne grono wiernych słuchaczy, oczarowanych dźwiękami, jakie serwuje z grupą The Sensational Space Shifters. Śmiem nawet twierdzić, że całkiem spory procent fanów tej płyty ma gdzieś Led Zeppelin. Na płytę Carry Fire czekało zatem naprawdę wiele osób i mam wrażenie, że zdecydowana większość zawiedziona nie będzie.

sobota, 29 lipca 2017

Lion Shepherd - Heat [2017]



Lion Shepherd wyewoluowali kilka lat temu z grupy Maqama i pod koniec 2015 roku zadebiutowali kapitalnym albumem Hiraeth. Trasa w charakterze supportu Riverside niewątpliwie pozwoliła dotrzeć do sporego grona odbiorców, podobnie jak występ na małej (choć głównie z nazwy, bo na pewno nie ze względu na rozmiary) scenie Przystanku Woodstock. O pracach nad drugą płytą słyszeliśmy już od jakiegoś czasu i można śmiało powiedzieć, że wiele osób na ten krążek czekało. Po takim debiucie – nic dziwnego! To oczywiście sprawiało, że i oczekiwania były naprawdę duże. Czy grupie udało się je spełnić? A czy dzik sra w lesie?