Pokazywanie postów oznaczonych etykietą world music. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą world music. Pokaż wszystkie posty

środa, 11 stycznia 2023

Condor Gruppe - Gulliver [2022]

Belgijska formacja Condor Gruppe to jeden z tych przypadków, gdy poznaję nową płytę jakiegoś nieznanego mi wcześniej zespołu, niemal od razu podejmuję decyzję o jej kupnie, a nie znam nawet sekundy z poprzednich wydawnictw. Nie wiem, co oni robili wcześniej, choć oczywiście prędzej czy później się dowiem. Nie wyobrażam sobie jednak, by nie było to świetne, bo skoro na nowym albumie, Gulliver, oczarowali mnie swoją muzyką tak bardzo, to nie mogło wziąć się nagle teraz z niczego. Czemu nie trafiłem na nich wcześniej? Nie mam pojęcia. Nic to jednak. Lepiej późno niż później.

poniedziałek, 10 stycznia 2022

Electric Orange - Psi-Hybrid [2021]

Choć
nazwa Electric Orange obiła mi się w ostatnich latach o oczy, przyznam, że chyba nigdy nie przesłuchałem świadomie żadnej kompozycji tego zespołu. A przecież za kilka miesięcy skończy 30 lat i zbliża się do trzydziestki także jeśli chodzi o liczbę studyjnych wydawnictw. Nie będę ściemniał, że zamierzam poznać dokładnie wcześniejsze dokonania, bo w przypadku grup z tak bogatym dorobkiem, nigdy się to nie udaje. Nie ma na to po prostu czasu. Najczęściej słucham płyt z najwyższymi ocenami na Rate Your Music i tyle, więc tym razem pewnie będzie podobnie. To oczywiście dotyczy tylko zespołów, których najnowsze płyty zwróciły moją uwagę. Tak jest na szczęście tym razem.

wtorek, 24 października 2017

Robert Plant - Carry Fire [2017]



To, że Robert Plant nie nagrywa już płyt stricte rockowych, a albumy łączące elementy rocka z muzyką świata i szeroko pojętym folkiem, nie jest już w 2017 roku zaskoczeniem chyba dla nikogo, kto zadał sobie minimum trudu, by być na bieżąco z dokonaniami solowymi wokalisty Led Zeppelin. Wiele dobrego w tym względzie uczynił znakomity i także świetnie przyjęty album Lullaby… and The Ceaseless Roar z 2014 roku. Oczywiście byli i tacy, którzy kręcili nosami, że to nie to, co dawniej, że głos i sposób śpiewania nie taki, a w ogóle to co to za jakieś plumkanie i pitolenie zamiast ognistego rocka. No cóż – przy tak dużej zmianie stylu to raczej nieuniknione, ale ten „nowy” Plant zdążył już zdobyć naprawdę liczne grono wiernych słuchaczy, oczarowanych dźwiękami, jakie serwuje z grupą The Sensational Space Shifters. Śmiem nawet twierdzić, że całkiem spory procent fanów tej płyty ma gdzieś Led Zeppelin. Na płytę Carry Fire czekało zatem naprawdę wiele osób i mam wrażenie, że zdecydowana większość zawiedziona nie będzie.

sobota, 29 lipca 2017

Lion Shepherd - Heat [2017]



Lion Shepherd wyewoluowali kilka lat temu z grupy Maqama i pod koniec 2015 roku zadebiutowali kapitalnym albumem Hiraeth. Trasa w charakterze supportu Riverside niewątpliwie pozwoliła dotrzeć do sporego grona odbiorców, podobnie jak występ na małej (choć głównie z nazwy, bo na pewno nie ze względu na rozmiary) scenie Przystanku Woodstock. O pracach nad drugą płytą słyszeliśmy już od jakiegoś czasu i można śmiało powiedzieć, że wiele osób na ten krążek czekało. Po takim debiucie – nic dziwnego! To oczywiście sprawiało, że i oczekiwania były naprawdę duże. Czy grupie udało się je spełnić? A czy dzik sra w lesie?

wtorek, 6 października 2015

Lion Shepherd - Hiraeth [2015]

W przypadku debiutanckiego krążka grupy Lion Shepherd wiedziałem, że jest na co czekać, gdy w lutym opublikowano teledysk do pierwszego nagrania z nadchodzącej płyty, zatytułowanego Lights Out. Klimat zarówno obrazu jak i muzyki był powalający. Odpowiadający za te dźwięki muzycy z Kamilem Haidarem i Mateuszem Owczarkiem z grupy Maqama na czele zaczarowali mnie wtedy i sprawili, że płyta Hiraeth – bo taki tytuł nosi wydany właśnie album – stała się z miejsca jednym z najbardziej wyczekiwanych przeze mnie wydawnictw 2015 roku. No i w końcu jest! Co więcej – nie ma mowy o zawodzie.