Pokazywanie postów oznaczonych etykietą thrash metal. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą thrash metal. Pokaż wszystkie posty

piątek, 8 listopada 2019

War Cloud - State of Shock [2019]


War Cloud to kalifornijskie power trio, które od kilku lat młóci zgrabnie w klimatach łączących NWOBHM, kalifornijską scenę thrashową i tradycyjnego hard rocka. Czyli kompletnie nic odkrywczego, ale umówmy się – niektóre zespoły z tej muzycznej bajki po prostu mają „to coś” i brzmią naprawdę solidnie, a inne próbują, ale coś nie gra. Mam wrażenie, że War Cloud można zaliczyć do tej pierwszej grupy. Warsztat jest, produkcja stoi na dobrym poziomie, w zasadzie wszystko się tu zgadza i nic nie zgrzyta, a to już dobry początek.

niedziela, 20 listopada 2016

Metallica - Hardwired... to Self-Destruct [2016]



Ci to potrafią narobić wokół siebie hałasu wtedy, kiedy trzeba. I pomyśleć, że nieco ponad ćwierć wieku temu o Metallice słyszeli głównie fani muzyki metalowej. Teraz trudno byłoby znaleźć osobę zainteresowaną jakąkolwiek muzyką, która nie kojarzyłaby choćby nazwy grupy, charakterystycznego logotypu i przynajmniej z jednego czy dwóch utworów. Metallica stała się prawdziwym przedsiębiorstwem – jedną z największych marek na rynku muzycznym. To olbrzymi sukces, o którym kilkadziesiąt lat temu jakikolwiek zespół grający tak ciężko i głośno mógł tylko pomarzyć. Czy zatem tak sławna formacja, która osiągnęła już w zasadzie wszystko, co było do osiągnięcia, coś jeszcze musi? Nie – i może w tym właśnie problem. Stan ten sprawia, że nowa muzyka od zespołu ukazuje się coraz rzadziej, a gdy już się pojawi, to choć oczywiście wzbudza sensację, wywołuje także skrajne emocje. Za każdym razem. Ale album zatytułowany Hardwired… to Self-Destruct był potrzebny. Choćby po to, żeby ostatnim dużym krążkiem, przy którym paluchy maczali muzycy Metalliki, nie było koszmarne Lulu, wydane jako wspólny projekt z nieżyjącym już Lou Reedem. Czy po coś jeszcze? Nie potrafię jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie (głupia sprawa – zadawać sobie samemu pytanie i nie znać odpowiedzi…), ale będę ostatnią osobą, która przyczepi się do sławnego zespołu o to, że wydaje nowe numery, zamiast jechać wyłącznie na osiągnięciach z przeszłości.

piątek, 22 stycznia 2016

Megadeth - Dystopia [2016]



Megadeth to chyba obecnie już jeden z tych zespołów, od których nie oczekuje się cudów. Od czasu do czasu Dave Mustaine i jego koledzy (różni, bo skład w ostatnich latach zmienia się niemal z płyty na płytę, zresztą nigdy specjalnie stabilny nie był) wyskakują z czymś nieco zaskakującym, co zaciekawi część fanów i odepchnie innych (patrz Risk), ale generalnie wiadomo, czego się spodziewać po kolejnych albumach Megadeth. Zarówno „śpiew” jak i brzmienie gitary Mustaine’a są tak charakterystyczne, że tu się cudów nie zdziała w temacie urozmaicenia brzmienia, więc najlepiej po prostu liczyć na to, że kolejna płyta Megadeth będzie „trzymała poziom”. Czy Dystopia trzyma?