Z racji prowadzenia od
dłuższego już czasu audycji z muzyką skandynawską zwracam uwagę na nowe płyty z
tego regionu jeszcze bardziej niż kiedyś. Zdarza mi się nawet wychodzić trochę
poza moją muzyczną strefę komfortu tylko po to, by przedstawić w audycji coś,
czego jeszcze nigdy u mnie nie było. W tym jednak przypadku o żadnym
wychodzeniu ze strefy komfortu mowy być nie może. Połączenie tak klimatycznej
okładki z opisem, że zespół gra hard rocka/psychodelię, musiało zaowocować moim
zainteresowaniem tematem. Przeraziła mnie długość tego albumu, ale postanowiłem
mimo wszystko spróbować. I choć początek tej muzycznej znajomości nie był
najłatwiejszy, bo ogrom materiału nieco mnie przytłoczył, z każdym kolejnym
odsłuchem płyta Menneske jest mi coraz bliższa.

