The Black Wizards są z
Portugalii, ale pracują jak szwajcarski zegarek i są niezawodni jak japońskie
pociągi – mijają dwa lata i nowa płyta być musi. Bardzo udany debiut, o którym
pisałem, ukazał się pod koniec 2015 roku. Niemal dwa lata później wrócili z
równie udaną płytą numer dwa, o której – o dziwo – nie napisałem. Nie mam
pojęcia, jaki był tego powód. Zapewne po prostu miałem zbyt wiele zaległości
płytowych i zwyczajnie się ze wszystkim nie wyrobiłem. Mijają kolejne niemal
dwa lata i The Black Wizards znowu proponują nowe studyjne wydawnictwo. Lekko
zmienił się skład, mam też wrażenie, że trochę zmieniła się muzyka grupy, ale
jeśli zmienił się poziom tej wydawanej przez formację muzyki, to tylko na
lepsze.
