Pokazywanie postów oznaczonych etykietą xixa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą xixa. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 25 marca 2021

Xixa - Genesis [2021]

Pisałem już o tym kilka razy, ale powtórzę – czasami o tym, czy dana płyta dotrze do moich uszu, decyduje przypadek. W sumie to nawet całkiem często. Bywało już tak, że albumy, po które sięgałem właściwie wyłącznie dzięki temu, że rzuciła mi się w oko okładka, stawały się moimi ulubionymi płytami roczników, w których wyszły. Wiem, że nie okładka zdobi płytę (no nie, bez sensu, jednak zdobi…), ale jeśli mam przed sobą wirtualny stos 40 czy 50 płyt rockowych, które ukazały się w ostatnich tygodniach, to wybieram w pierwszej kolejności te, które zostały nagrane przez zespoły już mi znane, a jeśli takich w zestawie brak, sięgam po te płyty, które przyciągną moją uwagę ciekawym opisem albo świetną okładką. W przypadku amerykańskiej formacji Xixa zadziałały oba te czynniki.