Po raz pierwszy trafiłem na
nich w 2017 roku, gdy wypuszczali pozapłytowy singiel. Zaprezentowałem go w
audycji i wtedy tematu bardziej nie liznąłem. Na początku 2020 roku ukazało się
kolejne nowe nagranie, tym razem zapowiadające nowy album, który miał się –
według zapowiedzi grupy – ukazać jeszcze w 2020 roku. Numer spodobał mi się,
ale przyznam, że potem nieco przysnąłem, jeśli chodzi o temat nowej płyty.
Zapamiętałem tytuł i to, że ma być za kilka miesięcy – i tyle. Jakież było moje
zdziwienie, gdy kilka tygodni temu zobaczyłem ten tytuł wśród nowości
płytowych. Pomyślałem sobie, że musiałem przegapić zeszłoroczną premierę i
wychodzi jakaś reedycja, być może z dodatkowym materiałem. Tymczasem okazało
się, że żadnej premiery w 2020 roku nie było. Domyślam się, że pandemia miała
na to wpływ, bo sporo zespołów postanowiło opóźnić wydawanie nowej muzyki wobec
przeszkód w swobodnym promowaniu materiału na żywo. Płyta jednak w końcu
wyszła. Nosi tytuł Alpha Waves i jest kapitalna.