Kazali na siebie trochę czekać,
oj kazali! Pierwszy wspólny album Józia i Beci narobił w 2011 roku sporo
zamieszania na rockowej scenie muzycznej. Płyta numer dwa – co zrozumiałe –
powstała dość szybko, bo już po dwóch latach. A potem długa cisza. Oczywiście
oboje byli solidnie zajęci. Nowe płyty solowe, trasy, powrót Black Country
Communion. Zresztą Joe Bonamassa nie odpoczywa, a i Beth Hart do leni nie
należy. Pięć lat minęło, w międzyczasie pojawiały się zapowiedzi (a może tylko
plotki?), że może na kolejnej wspólnej płycie znajdzie się jakiś autorski numer
duetu. Nic z tego – trzecia płyta, zatytułowana Black Coffee, to znowu wyłącznie zbiór coverów. Nic to jednak –
wychodzi im to znakomicie, więc nie ma powodu, by zmieniać formułę.
