Niemal trzy lata temu wydali swój
pierwszy album, w orbicie moich muzycznych zainteresowań znaleźli się jednak
dopiero w zeszłym roku, gdy ta debiutancka płyta została wypuszczona na
kompakcie. Na bloga wtedy nie trafili – jako „fałszywa” nowość – ale jak się
okazuje długo jednak czekać nie musieli. Może i norweski zespół Dunbarrow nie
jest mistrzem w wymyślaniu tytułów płyt, ale przynajmniej w temacie tworzenia
dobrych numerów i dobrze brzmiących aranżacji nie można im wiele zarzucić. We
wrześniu ukazał się drugi album formacji, zatytułowany po prostu II.
