Kilka miesięcy temu żartowałem,
że jak tak dalej pójdzie, to trylogia lockdownowa Mariusza Dudy będzie musiała
rozrosnąć się do znacznie potężniejszych rozmiarów. Sytuacja na świecie jakoś
się nie poprawia i w momencie ukazania się trzeciej płyty z cyklu dalej „końca
nie widać”. Końca pandemii i lockdownów (choć akurat nie u nas, jeśli o te
drugie chodzi). Bo cykl muzyczny chyba jednak zgodnie z zapowiedziami się
właśnie kończy – wraz z wydaniem Interior Drawings. Były kwadraty (gry
komputerowe), były koła (kasety), są trójkąty (komiksy). No, tak mniej więcej,
bo przecież te płyty nie muszą się odnosić ściśle do tych właśnie form
rozrywki/sztuki, choć taka jest sugestia samego autora.