Pokazywanie postów oznaczonych etykietą scott weiland. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą scott weiland. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 3 kwietnia 2018

Stone Temple Pilots - s/t [2018]


Po kilkunastu sekundach odsłuchu tej płyty pomyślałem sobie: „To brzmi jak Velvet Revolver”. Tyleż głupie, co w pewnym sensie uzasadnione skojarzenie. Głupie z jednego powodu – żaden z twórców tego albumu nie ma nic wspólnego z Velvet Revolver. Ale chwila, to przecież Stone Temple Pilots, a ich nowym wokalistą jest głosowy klon Scotta Weilanda – gościa, który obie te formacje łączył. Niełatwe zadanie stoi przed Jeffem Guttem. Jeśli on (i poziom jego sławy i uznania w środowisku) jest stopą, a sława poprzedników butami, to drobną, bardzo przeciętną jeśli chodzi o wielkość stopę musi wsadzić w buty, które mogliby nosić najwyżsi gracze NBA – i jakimś cudem nie wybić sobie zębów przy próbie chodzenia. Wchodzi do zespołu, w którym śpiewała nie jedna, ale dwie spore gwiazdy muzyki rockowej ostatnich 30 lat. Oczywiście STP utożsamiamy przede wszystkim ze zmarłym w grudniu 2015 roku Scottem Weilandem, ale nie zapominajmy także, że po drugim wywaleniu Weilanda z zespołu, przez kilka lat współpracował z grupą zmarły tragicznie w lipcu zeszłego roku Chester Bennington. Zastąpić jednego czy dwóch bardzo cenionych wokalistów to jedna sprawa – zastąpić wokalistów, którzy skończyli tak tragicznie i na zawsze stali się kolejnymi, którzy nie poradzili sobie ze sławą i na własne życzenie odeszli stanowczo zbyt młodo, to zadanie jeszcze trudniejsze, bo takie postaci zajmują w sercach fanów szczególne miejsce. Los takich grup jak Blind Melon czy INXS udowodnił, że nawet jeśli reszta składu trzyma się blisko, zadanie zastąpienia zmarłego tragicznie lidera może być misją z gatunku tych niemożliwych do wykonania. Tu tym trudniejszą, że z tych trzech formacji STP cieszyło się – śmiem twierdzić – zdecydowanie największą estymą. Zadanie staje się jeszcze trudniejsze (jeśli to w ogóle możliwe), gdy okazuje się, że nowy wokalista jest klonem tego najbardziej znanego.

czwartek, 16 lipca 2015

Scott Weiland & The Wildabouts - Blaster [2015]


Kiepskie to lata dla Scotta Weilanda. Kłopoty osobiste, powracające problemy z narkotykami, przykre rozstanie z Velvet Revolver, wreszcie wyrzucenie z kapeli Stone Temple Pilots, która zeszła się po kilku latach przerwy. Scott Weiland nieprzerwanie zajmuje wysokie miejsce w niezbyt chwalebnych rankingach artystów, którzy mają największe szansę zaćpać się zanim dożyją wieku emerytalnego. Ale nie poddaje się całkiem – nagrywa. Najnowsze efekty jego pracy ukazały się w tym roku na solowej płycie Blaster, sygnowanej nazwą Scott Weilands & The Wildabouts. Tytułowy i okładkowy sprzęt grający kojarzy się ze sporym natężeniem dźwięku i faktycznie – na nowej płycie Weilanda jest głośno.