Zaczęło się od przeglądania
rankingu najlepszych tegorocznych płyt według średniej na rateyourmusic.com.
Czasem tak robię, żeby sprawdzić, czy nie umknął mi jakiś świetny album z
gatunków, które mnie interesują. Potem następuje częściowo losowy odsłuch
obcych mi rzeczy, z wyborem w dużej mierze opartym na tym, czy okładka
przyciągnie moją uwagę. Może to niesprawiedliwe, ale wszystkiego odsłuchać się
nie da, więc jakimś kryterium kierować się muszę. A wspomnianą uwagę najskuteczniej
przyciągnęła kapitalna, niezwykle kolorowa, nieco psychodeliczna grafika
autorstwa Nat Girsberger. Zdobiła płytę zespołu The Comet Is Coming. Spojrzałem
na tagi: nu-jazz, jazz fusion… Rzuciłem okiem na opis wspominający o elektronice
i psychodelii. Pomyślałem, że to może być coś dla mnie. Tak właśnie trafiłem na
album o długim i trudnym do zapamiętania tytule Trust in the Lifeforce of the Deep Mystery – drugą płytę
wspomnianego londyńskiego projektu. Jakże trafna była decyzja o wyborze do
odsłuchu właśnie tej płyty!
