Monarch to formacja z Kalifornii.
Zespołom z tamtych okolic jest z jednej strony łatwo, z drugiej niezmiernie
trudno. Łatwo, no bo wskażcie mi lepsze miejsce do uprawiania muzyki niż ten
najsłynniejszy z amerykańskich stanów – chyba tylko Nowy Jork i Londyn są na
porównywalnym poziomie. Wszystko pod ręką, możliwości nieograniczone, nic tylko
tworzyć, nagrywać, koncertować… Tyle że taki pomysł mają tysiące ludzi na
niezbyt wielkim obszarze. I tu zaczyna się problem. Przebiją się najlepsi lub
ci, którzy mają najwięcej szczęścia albo umiejętności sprzedania się (w tym dobrym
znaczeniu tego słowa). Trudno mi w tej chwili stwierdzić, czy Monarch należy do
którejś z tych grup, ale ich druga płyta – wydany w sierpniu album Beyond the Blue Sky – udowadnia, że mają
na siebie pomysł i dysponują sporym muzycznym potencjałem.
