Niemieckie trio Electric Moon w
ostatnich latach niespecjalnie rozpieszczało swoich fanów nowymi wydawnictwami
studyjnymi. Owszem, pojawiało się dużo koncertówek, projektów pobocznych,
reedycji i innych ustrojstw, ale ostatnim w pełni samodzielnym studyjnym
albumem grupy było The Doomsday Machine
z 2011 roku. Wygląda na to, że formacja bardziej wierzy w siłę koncertowego
grania i w ten właśnie sposób woli prezentować swoje świeże kompozycje. Nie
znam historii tego zespołu aż tak dobrze, żeby wyrokować jakie były przyczyny
tej posuchy w temacie wydawnictw studyjnych, ale mamy rok 2017 i Electric Moon
w końcu dają nam trochę nowej muzyki studyjnej w formie płyty Stardust Rituals. Trochę czyli trzy
kwadranse podzielone w taki sposób, że strona pierwsza wydania winylowego
składa się z trzech numerów (w tym dwóch dość mocno rozbudowanych), a stronę B
w całości zajmuje 23-minutowy kolos.
