Jack White to jedna z
najciekawszych, najbarwniejszych i najważniejszych postaci we współczesnej
muzyce rockowej. Można go nie lubić, można nie słuchać jego muzyki, ale
zaprzeczanie temu to strzał we własną stopę, jeśli chce się być traktowanym poważnie
w jakiejkolwiek dyskusji na temat współczesnej sceny rockowej. Nigdy nie byłem fanem
The White Stripes – zespołu, który pozwolił mu wypłynąć i stać się gwiazdą.
Znacznie bardziej wolałem to, co tworzył solo lub z formacją The Raconteurs.
Ale ostatni solowy krążek White’a jakoś nie przypadł mi do gustu. Jeszcze na
początku próbowałem się do niego przekonać nieco na siłę, ale z perspektywy
kilkunastu miesięcy wiem już, że raczej nie będę do tej płyty wracał. Zgoła
inaczej ma się sprawa z nowym albumem Gawędziarzy – pierwszym od ponad 11 lat.
