O tym, że australijska scena
rockowa – zwłaszcza rejony stonerowe, doomowe i psychodeliczne – ma się
świetnie, zdążyliśmy się już przyzwyczaić. Na blogu wielokrotnie opisywałem
płyty zespołów z tamtego rejonu świata i trzeba przyznać, że tamtejsi muzycy
znaleźli swoją niszę, w której starają się robić ciekawe rzeczy. Ale po
sąsiedzku także nie próżnują. Grupa His Masters Voice – The Devil’s Blues (w
dalszej części będę używał pierwszego członu) pochodzi z Nowej Zelandii. W 2014
roku wypuściła swoją pierwszą EP-kę zatytułowaną Possession. EP-ka numer dwa – Save
My Soul – ukazała się w 2016 roku. Końcówka zeszłego roku to z jednej
strony wydanie EP-ki numer trzy, z drugiej zaś pierwsze dłuższe wydawnictwo – His Masters Voice – The Devil’s Blues –
będące zbiorem nagrań z dwóch pierwszych małych płyt.
