Pokazywanie postów oznaczonych etykietą josh homme. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą josh homme. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 10 marca 2016

Iggy Pop - Post Pop Depression [2016]



Gdybym miał dawać tekstom na blogu jakieś tytuły, ten pewnie należałoby zatytułować: „Zaskakująca supergrupa”. Powstawanie tej płyty trzymano w tajemnicy, a gdy w końcu wszystko wyszło na jaw, zrobił się wokół tego projektu spory hałas. No bo jakżeby inaczej? Legendarny Iggy Pop komponuje i nagrywa z jednym z bardziej rozchwytywanych muzyków rockowych ostatniego ćwierćwiecza – Joshem Hommem. W dodatku do składu zespołu dołącza kolega Homme’a z Queens of the Stone Age Dean Fertita oraz perkusista Arctic Monkeys Matt Helders. Pewnie niewielu spodziewałoby się takiego składu osobowego nowej grupy i choć kwartet ten nagrał płytę, która wydana zostaje jako solowy krążek Popa, to niepostrzeżenie powstała na naszych oczach w pewnym sensie supergrupa rockowa, o czym świadczy także to, że na okładce płyty widzimy nie tylko całą czwórkę muzyków, ale i ich nazwiska. Nigdy nie byłem wielkim fanem Popa. Bardziej go cenię, niż lubię. Queens of the Stone Age i inne projekty Homme’a to też nie moja bajka, nie mówiąc o Arctic Monkeys, ale taki skład zwraca uwagę i pomyślałem, że ta mieszanka może zaowocować całkiem niezłą muzyką. Oczywiście mogło się skończyć jak w przypadku Lulu Metalliki i Lou Reeda… Na szczęście wyszło zupełnie inaczej.