Zgodnie z przewidywaniami niewiele pisałem tu przez ostatni rok, chociaż pod koniec grudnia udało się przynajmniej nadrobić rzeczy najważniejsze, czyli teksty o płytach, które weszły do mojego top 10. Nie obiecuję, że nadrobię też całe top 25. Właściwie to nawet jestem pewny, że tego nie zrobię, chyba że w postaci kilku zbiorczych tekstów, choć i o to może być trudno. Zobaczymy... Zanim nowy rok na dobre rozkręci się płytowo, może coś jeszcze się tu pojawi, ale to będzie zależało od tylu różnych rzeczy, że nie ma sensu bawić się w przewidywania.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą old blood. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą old blood. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 5 stycznia 2025
poniedziałek, 11 listopada 2024
Old Blood - Midnight Climax [2024]
Kalifornijską
formację Old Blood poznałem w 2016 roku, tuż po premierze jej
debiutanckiej płyty, o której zresztą pisałem na blogu. Spodobała
mi się ich mieszanka hard rocka, stonera, doomu i psychodelii. Jakoś
tak jednak wyszło, że ich drugi album, wydany cztery lata później,
przeleciał gdzieś obok mnie cichaczem, bo zupełnie nie
zarejestrowałem w głowie faktu jego wydania. Jak do tego doszło?
Nie wiem. Tak bywa. Chyba za dużo zespołów znajduje się w orbicie
moich zainteresowań. Minęły kolejne cztery lata i tym razem już
mi nie umknęli. Co prawda okładka nowego wydawnictwa – w
przeciwieństwie do tego pierwszego – specjalnie mnie nie zachęciła
do zapoznania się z płytą, ale na szczęście wystarczyła nazwa i
dobre wspomnienia sprzed ośmiu lat. Na szczęście, bo to bardzo
dobry album.
piątek, 16 grudnia 2016
Old Blood - Old Blood [2016]
Są z Kalifornii, ukrywają się pod
uroczymi pseudonimami – Feathers, Stone, Diesel, Gunner i Octopus – mają gitary
i spory zestaw instrumentów klawiszowych i nie zawahają się ich użyć. Do tego w
szeregach grupy jest wokalistka o hipnotyzującym głosie, a całość – począwszy od
okładki po brzmienie zespołu – to jedno wielkie nawiązanie do złotych lat rocka
i psychodelii. No i jak tu nie zwrócić na nich uwagi? Formacja Old Blood
zadebiutowała kilka miesięcy temu płytą zatytułowaną po prostu Old Blood, zawierającą zaledwie sześć
kompozycji, za to trwających niemal 40 minut. Jest sporo solidnego łojenia,
trochę spokojniejszych motywów, bardzo soczyste brzmienie i kapitalny klimat,
na który składają się elementy stonera, doom rocka, rocka psychodelicznego, blues-rocka
czy wreszcie tradycyjnego, klasycznego hard rocka.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


