Jak to często bywa z zespołami
spoza mainstreamu, Moon Curse z amerykańskiego Milwaukee odkrywam dopiero przy
okazji drugiej płyty grupy, wydanej trzy lata po debiucie. Od pierwszego
zetknięcia kapela prezentuje się intrygująco, gdyż w skład tria wchodzi
niewiasta, Rochelle Nason, która gra na basie i jest jedną z dwojga wokalistów
w grupie. Jest to rozwiązanie dość nietypowe w przypadku zespołów poruszających
się w klimatach doomowych. Z taką muzyką utożsamiamy raczej brodatych facetów
wyglądających jak potencjalni seryjni mordercy, co zresztą sprawdza się w
przypadku pozostałych dwóch muzyków Moon Curse. W sensie, że mają brody, nie że
są mordercami… Na swoim drugim albumie zatytułowanym Spirit Remains trio prezentuje 5 kompozycji o łącznej długości 42
minut, co już daje jakieś pojęcie o charakterze prezentowanej muzyki. Daje je
także bardzo klimatyczna okładka.
