Devil Electric to młoda formacja
z Melbourne. Do tej pory na koncie mieli zeszłoroczną EP-kę The Gods Below. Kwartet dowodzony przez
tajemniczą wokalistkę Pierinę O’Brien na 11 sierpnia zapowiedział premierę
swojej debiutanckiej płyty zatytułowanej po prostu Devil Electric. Zarówno zespół jak i niemiecka wytwórnia Kozmic
Artifactz muszą mieć sporo wiary w ten materiał, bo kampania zapowiadająca
premierę tego albumu była jak na tak niszowego wydawcę dość intensywna. Przed
premierą pojawiły się także w sieci dwa numery zapowiadające całość i już one
zdecydowanie potwierdziły, że jest na co czekać. Jeśli lubicie ciężkie riffy i
tajemniczy klimat połączone z melodyjnością, a przy tym nie przeszkadza wam
żeński wokal w rockowym zespole, to ta płyta zdecydowanie jest dla was.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą doom metal. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą doom metal. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 8 sierpnia 2017
poniedziałek, 13 lutego 2017
Dopelord - Children of the Haze [2017]
Polska powoli staje się może
jeszcze nie potęgą, ale bardzo ważnym punktem na europejskiej scenie
stonerowo-doomowej. Zespołów w tych klimatach u nas ostatnio mnóstwo, ale co
ważniejsze, coraz więcej z tych grup zdobywa popularność poza własną piwnicą
czy garażem. Niektórym udaje się dotrzeć do fanów na całym kontynencie, co już
w ramach muzyki tak jednak wciąż niszowej należy uznać za olbrzymi sukces. Prym
wiedzie w tym formacja Dopelord, która w ostatnim czasie zasłużyła sobie na
miano jednej z największych nadziei stoner i doom metalu w Europie. Zespół
wydał właśnie trzecią dużą płytę zatytułowaną Children of the Haze, która w podboju doommetalowego światka może
tylko pomóc.
poniedziałek, 17 października 2016
Swan Valley Heights - Swan Valley Heights [2016]
Wytwórnia i sklep Kozmik
Artifactz, we współpracy z Oak Island Records, kolejny raz okazują się
najlepszym w okolicy dilerem dobrego, ciężkiego grania. Trzeba im przyznać, że
mają dar wynajdywania godnych uwagi grup obracających się w klimatach
psychodelicznego stonera. Tym razem przedstawiają nam Swan Valley Heights –
trio z Monachium, które w styczniu zadebiutowało płytą zatytułowaną po prostu Swan Valley Heights. Po kilku miesiącach
nagrania te ukazują się na winylu i jest to dobra okazja, żeby o tym
wydawnictwie napisać. Przygotujcie się na długie, kosmiczne odjazdy, ciężkie
riffy i cholernie niski, bulgoczący bas.
czwartek, 28 stycznia 2016
Black Sabbath - The End [2016]
Miała być płyta i trasa
pożegnalna, wyszło, że będzie (a raczej już jest) tylko trasa, bo płyty to
chyba jednak się nie doczekamy, za to jest… EP-ka, właściwie to podwójna, bo
niemal godzinna – w połowie studyjna, w połowie koncertowa, zatytułowana
wymownie The End. Czy to faktycznie
ostatnie wydawnictwo (częściowo) studyjne Black Sabbath? Wydaje się, że to
całkiem prawdopodobne. Co prawda zakończenie działalności grupy trzeba raczej
rozpatrywać w kontekście tras koncertowych, bo sami muzycy raczej nie
twierdzili kategorycznie, że już nigdy więcej nic wspólnie nie nagrają (choć i
w tym aspekcie co wywiad to innych rzeczy się dowiadujemy), ale takie „czyszczenie
magazynów” może sugerować, że faktycznie porzucili myśl o pełnowymiarowym
następcy Trzynastki. Dostajemy zatem
8 kompozycji – cztery odrzuty z ostatniej płyty oraz tyle samo nagrań
koncertowych z ostatniej trasy, przy czym są to głównie (choć niestety nie
tylko) zagrane „na żywo” utwory także z najświeższej płyty Black Sabbath.
sobota, 28 listopada 2015
Mammothwing - Morning Light [2015]
Czy to ptak? Samolot? Superman?
Nie! To Mammothwing, którzy nadlatują z angielskiego Nottingham ze swoją
pierwszą płytą Morning Light. Niech
was nie zmyli pochodzenie muzyków. Tu nie będzie skocznych melodii folkowych
rodem z historii o Robinie w kapturze. Będzie (zazwyczaj) ciężko jak cholera,
głośno jak cholera i gęsto jak cholera. Trio składające się z braci Fisherów na
gitarze i basie oraz perkusisty Keva Richardsona juniora łoi aż miło, ale – uwaga
– w przeciwieństwie do wielu grup obracających się w klimatach doom
rocka/metalu panowie z Mammothwing nie próbują wkręcić nas w ziemię tym samym
riffem powtarzanym z coraz większą mocą przez kilkanaście minut. No,
przynajmniej nie zawsze…
środa, 25 listopada 2015
Moon Curse - Spirit Remains [2015]
Jak to często bywa z zespołami
spoza mainstreamu, Moon Curse z amerykańskiego Milwaukee odkrywam dopiero przy
okazji drugiej płyty grupy, wydanej trzy lata po debiucie. Od pierwszego
zetknięcia kapela prezentuje się intrygująco, gdyż w skład tria wchodzi
niewiasta, Rochelle Nason, która gra na basie i jest jedną z dwojga wokalistów
w grupie. Jest to rozwiązanie dość nietypowe w przypadku zespołów poruszających
się w klimatach doomowych. Z taką muzyką utożsamiamy raczej brodatych facetów
wyglądających jak potencjalni seryjni mordercy, co zresztą sprawdza się w
przypadku pozostałych dwóch muzyków Moon Curse. W sensie, że mają brody, nie że
są mordercami… Na swoim drugim albumie zatytułowanym Spirit Remains trio prezentuje 5 kompozycji o łącznej długości 42
minut, co już daje jakieś pojęcie o charakterze prezentowanej muzyki. Daje je
także bardzo klimatyczna okładka.
piątek, 14 sierpnia 2015
Ghost - Meliora [2015]
Teatralne przedstawienie ze
Szwecji pod tytułem Ghost wchodzi w swój trzeci sezon na światowych deskach. W
rolach głównych – podobnie jak przy okazji poprzednich spektakli – pięć
Bezimiennych Zjaw. Gwiazdą przedstawienia jest tym razem Papa Emeritus III – młodszy
o trzy miesiące brat Papy II (genialne!). Oczywiście tożsamość Papy jest od
dawna znana każdemu, kto poznać ją zapragnął, nazwiska instrumentalistów też
nie są najpilniej strzeżoną tajemnicą XXI wieku, ale dla zachowania radochy z
całej otoczki towarzyszącej grupie, nie mam zamiaru się nad tym rozwodzić.
Lepiej skupić się na dźwiękach zawartych na trzeciej płycie zespołu – Meliora – bo i jest się na czym skupiać.
Grupa, która na początku była osobliwym zjawiskiem i ciekawostką traktowaną z
mocnym przymrużeniem oka, udowodniła, że poza całą tą nieco kreskówkową otoczką,
gra po prosto świetnego, pełnego klimatu hard rocka z pewnymi metalowymi
naleciałościami.
niedziela, 9 sierpnia 2015
Orchid - Sign of the Witch EP [2015]
Członkowie amerykańskiej grupy
Orchid nie pretendują raczej do miana najbardziej zapracowanych ludzi w
przemyśle muzycznym. Grupa powstała pod koniec 2006 roku, lecz do tej pory
wydała zaledwie dwie duże płyty, choć trzeba zaznaczyć, że oprócz nich ukazały
się także trzy EPki, które tylko częściowo pokrywają się materiałem z albumami.
To jednak wciąż wynik, który nie robi wielkiego wrażenia, biorąc pod uwagę staż
zespołu. Takie podejście może być niezłym rozwiązaniem, biorąc pod uwagę obecną
sytuację na rynku płytowym, ale równie dobrze może spowolnić rozwój grupy i
przede wszystkim utrudnić dotarcie do większej rzeszy fanów. Nie ukrywajmy –
spora część słuchaczy EPki zwyczajnie ignoruje i czeka na pełnowymiarowe
wydawnictwa. A byłoby szkoda, bo poprzednie płyty – duże i małe – oraz wspólne
koncerty z Blues Pills i Scorpion Child pokazały, że w Orchid jest spory
potencjał. Również najnowsze wydawnictwo Orchid – Sign of the Witch – to czteroutworowa EPka, czwarta w dyskografii
grupy, która może, choć wcale nie musi być zwiastunem czegoś obszerniejszego.
Subskrybuj:
Posty (Atom)







