Pokazywanie postów oznaczonych etykietą doom blues. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą doom blues. Pokaż wszystkie posty

środa, 10 maja 2023

Child - Soul Murder [2023]

Child raczej nie znajdzie się wśród miliona najlepszych nazw, jakie można nadać swojemu zespołowi. Z kilku powodów, ale głównie dlatego, że wpadło już na to stanowczo zbyt wielu muzyków. Nie sprzyja to z pewnością poszukiwaniu jakichkolwiek informacji o takiej grupie. A jednak tak to właśnie 11 lat temu wymyślili sobie trzej goście z Melbourne. Mimo tych trudności udało mi się jakiś czas temu trafić na ich muzykę, a nawet na ich koncert w ramach Red Smoke Festival. Bardzo podobały mi się ich dwie płyty wydane w latach 2014 i 2016. Zgodnie z nieoficjalnym harmonogramem płyta trzecia powinna się była ukazać w roku 2018. I faktycznie została wtedy nagrana. Jak to się stało, że światło dzienne ujrzała dopiero w 2023 roku? Powodów tego mogę się jedynie domyślać. Najważniejsze jednak, że w końcu jest.

środa, 30 sierpnia 2017

Ruby the Hatchet - Planetary Space Child [2017]



Poznałem ich dwa lata temu, gdy najpierw wznowili w nieco zmienionej formie swój pierwszy album, a chwilę później wydali płytę numer dwa – Valley of the Snake. Słuchało się tego niezwykle przyjemnie, bo zespół z Filadelfii zręcznie łączył sabbathowy walec z wpływami bluesowymi czy psychodelicznymi. Było ciężko, fuzzowo, z „dołami”, ale też melodyjnie. Po dwóch latach Ruby the Hatchet powracają z płytą numer trzy – Planetary Space Child. I – czego można się było domyślać po samym tytule – momentami jest faktycznie trochę bardziej kosmicznie, a mniej walcowato. Wciąż jednak jest przede wszystkim bardzo dobrze.

wtorek, 8 sierpnia 2017

Devil Electric - Devil Electric [2017]



Devil Electric to młoda formacja z Melbourne. Do tej pory na koncie mieli zeszłoroczną EP-kę The Gods Below. Kwartet dowodzony przez tajemniczą wokalistkę Pierinę O’Brien na 11 sierpnia zapowiedział premierę swojej debiutanckiej płyty zatytułowanej po prostu Devil Electric. Zarówno zespół jak i niemiecka wytwórnia Kozmic Artifactz muszą mieć sporo wiary w ten materiał, bo kampania zapowiadająca premierę tego albumu była jak na tak niszowego wydawcę dość intensywna. Przed premierą pojawiły się także w sieci dwa numery zapowiadające całość i już one zdecydowanie potwierdziły, że jest na co czekać. Jeśli lubicie ciężkie riffy i tajemniczy klimat połączone z melodyjnością, a przy tym nie przeszkadza wam żeński wokal w rockowym zespole, to ta płyta zdecydowanie jest dla was.

środa, 28 grudnia 2016

Elbrus - Elbrus [2016]



Kiedy czytam o australijskim zespole grającym w klimatach stonerowo-psychodelicznych z domieszką brzmień bluesowych, siłą rzeczy moja wyobraźnia skręca w kierunku zespołu Child, który w ostatnich latach wydał dwie bardzo udane płyty z taką właśnie muzyką. Ciężkie, z przyjemnymi przesterowanymi „dołami”, lecz jednocześnie melodyjne i dość przystępne. Elbrus to nowy zespół, który dopiero debiutuje albumem zatytułowanym po prostu Elbrus. Moje przewidywania mogły więc być zupełnie chybione, choć po klimacie okładki byłem dziwnie spokojny o to, jakiego rodzaju dźwięki usłyszę na tym krążku. To nie oznacza jednak, że nie było żadnych zaskoczeń.

piątek, 9 grudnia 2016

Child - Blueside [2016]



Pięć utworów, niecałe 40 minut muzyki, nieco krótszy – niespełna sześciominutowy kawałek w samym środku płyty oraz najdłuższy, ponad dziesięciominutowy numer na sam koniec. To krótka charakterystyka pierwszej płyty australijskiej grupy Child, wydanej w 2014 (a na nośniku fizycznym wznowionej w 2015) roku. Dokładnie ten sam opis pasuje do drugiego krążka formacji – Blueside – który ukazał się kilka dni temu. Kopia debiutu? Tylko jeśli chodzi o liczby, bo muzycznie na szczęście panowie nie próbują nagrywać drugi raz tego samego albumu.