Norweska formacja Thulsa Doom to
jedno z ciekawszych zjawisk na skandynawskiej scenie rockowej, ale na czwarty
album tego zespołu trzeba było czekać aż… 12 lat. Na szczęście wracają, w
dodatku na krążku pojawia się oryginalny wokalista Papa Doom, którego próżno
było szukać na wydanej w 2005 roku płycie Keyboard,
Oh Lord! Why Don’t We? Wszyscy muzycy formacji przybrali pseudonimy ze
słowem Doom, zespół lubuje się w długich i dziwnych tytułach płyt, ale
najważniejsze jest to, że grają po prostu świetną muzykę. Kiedyś głównie w
klimatach stoner rocka, dziś jest to raczej mieszanka brzmień stonerowych z
klasyką rocka lat 70. i chwytliwymi melodiami. Brzmienie być może momentami nieco
złagodniało, ale wciąż jest to granie na bardzo wysokim poziomie.
