The Alligator Wine z pewnością nie są kolejnym typowym
zespołem grającym współcześnie muzykę rockową. Choćby dlatego, że jest ich
tylko dwóch. Choć muzyka grupy jest mocno zakorzeniona w klasycznych bluesowych
i rockowych brzmieniach, nie ma w niej gitar – ani basowej, ani elektrycznej
czy akustycznej. Grupę tworzą Rob Vitacca (wokal, instrumenty klawiszowe,
perkusjonalia) i Thomas Teufel (perkusja, wokal). W skomponowaniu utworów na
ich debiutancki album pomagał też producent płyty. I tyle. Więcej osób nie
potrzebowali. Demons of the Mind to trzecie wydawnictwo zespołu po EP-ce
demo wypuszczonej cztery lata temu i singlu z zeszłego roku, ale pierwsze,
które ma szansę dotrzeć do szerszego grona odbiorców. I niewątpliwie są ku temu
podstawy, bo płyty słucha się kapitalnie.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dance rock. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dance rock. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 21 lipca 2020
niedziela, 18 marca 2018
The Fratellis - In Your Own Sweet Time [2018]
Indie rock, garage rock revival,
pop rock i acoustic rock – takie tagi umieszczone są obok nazwy The Fratellis
na stronie RYM. Czy to wygląda jak coś, co mogłoby mi się spodobać? Czy to coś,
co będzie pasowało na bloga? W obu przypadkach nasuwa się odpowiedź – „nie”.
Ale skoro już mam pod ręką płytę od wydawcy, to przecież mogę chociaż dać im
szansę, prawda? No to daję. Szybki research i wiem, że The Fratellis to trzech
braci o nazwisku (niespodzianka) Fratelli, którzy są z Glasgow, zaczęli grać razem
w 2005 roku i mają na koncie pięć płyt studyjnych. Ta ostatnia ukazała się w
ostatnich dniach i zatytułowana jest In
Your Own Sweet Time. 11 utworów, 46 minut i z pozoru słabe perspektywy na
porwanie mnie. Jedziemy.
poniedziałek, 21 sierpnia 2017
Royal Blood - How Did We Get So Dark? [2017]
Trzy lata temu zrobili absolutną
furorę w świecie rocka, pojawili się znikąd i pokazali, że za pomocą samej
gitary basowej i perkusji można narobić takiego hałasu, że największe legendy
rocka będą przyglądały się z zainteresowaniem poczynaniom nikomu nieznanej
grupy. Logicznym następstwem byłoby nagranie szybko drugiego albumu, żeby
zdyskontować sukces debiutu i podtrzymać zainteresowanie zespołem. Tymczasem na
drugi krążek Royal Blood musieliśmy czekać trzy lata. To bardzo ryzykowny krok,
marketingowo chyba niezbyt uzasadniony, choć może zespół oraz sztab menedżerów
i agentów postanowili sprawić, że fani będą głodni nowej muzyki od duetu? Na How Did We Get So Dark? odpada element
zaskoczenia, bo przecież wiemy już, co ci goście są w stanie wycisnąć z formatu
grania we dwóch i bez gitary elektrycznej. Pozostaje zatem tylko muzyka, która
musi się bronić sama – bez całej otoczki.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


