The Astonishing to pierwsza płyta Dream Theater, której nie kupiłem.
To dość stanowczy krok dla kogoś, kto do tej pory kupował wszystkie albumy
studyjne i koncertowe oraz większość oficjalnych bootlegów grupy, a
jednocześnie cierpi na ten rodzaj zbieractwa, przy którym brak jednej czy dwóch
płyt w dużej kolekcji jest nie do zniesienia niczym niedomknięta szuflada albo
firanka zaczepiona o kwiatek (ups, przy okazji wydało się też inne moje
dziwactwo…). A jednak The Astonishing
nie kupiłem. Ani wtedy, ani przez kolejne trzy lata. To było zbyt wiele.
Potrafiłem odnaleźć ciekawe rzeczy na dwóch pierwszych płytach po odejściu Mike’a
Portnoya, choć nie zachwycały mnie jako całość. Niestety The Astonishing było kilkoma krokami za daleko. Postawiłem na tym
zespole krzyżyk. Na premierę Distance Over
Time – pierwszej płyty Dream Theater od trzech lat – nie czekałem wcale.
Nie ekscytowałem się, nie wypatrywałem dat i pierwszych szczegółów. Kompletny
brak zainteresowania. I może dlatego – wobec całkowitego braku oczekiwań –
jestem na niej w stanie znaleźć pewne pozytywy, co nie miało miejsca przy
poprzedniczce.
