Istnienie zespołu Arabs in Aspic
dotarło do mojej świadomości stosunkowo niedawno, toteż ich piąty (szósty,
jeśli do dużych płyt zaliczać wydawnictwo Progeria)
album jest moim pierwszym świadomym kontaktem z muzyką tej formacji. Nazwa dość
dziwna, nietypowa jest też geneza powstania formacji, bo podobno pierwszy skład
tworzyli muzykujący na boku skoczkowie narciarscy. Nie wykluczam prawdziwości
tej historii, wszak w Norwegii każdy rodzi się od razu z nartami na nogach
(oraz astmą), ale zweryfikować tego nie mam jak, bo nazwiska panów muzyków
wiele mi nie mówią. Nie to jest jednak w tym wszystkim ważne. Syndenes Magi to, jak już wspomniałem,
piąty studyjny krążek zespołu i to na pewno słychać. Muzycy czują się bardzo
dobrze w tym, co robią – inaczej pewnie nie odważyliby się na nagranie albumu,
na który składają się zaledwie trzy kompozycje.
