Jedną z mądrości, które zachowam
z 2017 roku, było przekonanie się o tym, że w Austrii dzieją się naprawdę
przyjemne rzeczy na scenie psychodelicznej. Poznałem w tym roku cztery naprawdę
bardzo solidne formacje psychodeliczne z tego kraju, a jestem przekonany, że to
zaledwie wierzchołek góry lodowej, więc nastawiam się na więcej. Najnowszym
tego typu odkryciem jest zespół Savanah, który powstał w 2014 roku i rok
później zadebiutował albumem Deep Shades,
zdobionym zresztą bardzo klimatyczną okładką. The Healer to ich drugi krążek. Okładka ponownie intrygująca,
ponownie także panowie postawili na dłuższe formy. Na debiucie nagrali pięć
numerów, na płycie numer dwa w zasadzie też, bo choć ścieżek jest sześć, to
album otwiera niespełna minutowe intro zatytułowane… Intro.
