Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kingcrow. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kingcrow. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 4 września 2018

Pain of Salvation [support: Kingcrow] - Kraków [Klub Studio], 2 IX 2018 [galeria zdjęć]

Szwedzka formacja Pain of Salvation może liczyć na sporą sympatię polskich fanów ciężkiej odmiany muzyki progresywnej. Potwierdził to zeszłoroczny występ zespołu na Ino-Rock Festival, podczas którego zespół dowodzony przez Daniela Gildenlöwa oczarował słuchaczy. Bardzo ciepło została także przyjęta ostatnia płyta studyjna grupy - In the Passing Light of Day. Tym razem formacja odwiedziła Polskę już niemal na samym początku kolejnej części trasy koncertowej. Przywieźli ze sobą także support - również koncertującą już wcześniej w naszym kraju włoską grupę Kingcrow. Zespoły zagrały u nas dwa koncerty - w warszawskiej Progresji i krakowskim Klubie Studio. Odwiedziny w Krakowie były strzałem w dziesiątkę, gdyż zbudowany w zasadzie od nowa Klub Studio oferuje nie tylko znakomite brzmienie, lecz także znakomite warunki do oglądania koncertów.

Pain of Salvation


wtorek, 1 marca 2016

Votum / Kingcrow [support: Soul Skeleton] - Warszawa [Progresja], 26 II 2016 [galeria zdjęć]

To był bardzo ciekawy wieczór, wypełniony różnorodnymi odcieniami ciężkiej muzyki. Grający jako support Soul Skeleton przejechał walcem po zgromadzonej publiczności, pierwsza z głównych gwiazd – włoska formacja Kingcrow – zaprezentowała świetną mieszankę muzyki progresywnej i dynamicznego, wpadającego w ucho rocka, zaś drugi headliner – polska grupa Votum – postawiła na ciężar i klimat tworzony nie tylko dzięki muzyce, ale także dzięki efektownej (choć niezbyt przyjaznej fotografom) oprawie świetlnej. Obie gwiazdy wieczoru skupiły się w dużej mierze na materiale z ich ostatnich płyt – wydanego w zeszłym roku krążka Eidos (Kingcrow) oraz albumu :KTONIK: (Votum), który swoją premierę miał w dzień występu. I szkoda tylko, że te naprawdę udane występy oklaskiwała niewielka jak na pojemność warszawskiej Progresji publiczność. Czyżby Polacy byli już tak zmanierowani koncertowo, że na występy, za które nie trzeba płacić po kilkaset złotych, mało kto zwraca uwagę?