Poznałem ich muzykę kilkanaście
miesięcy temu, najpierw za sprawą numeru, który brzmiał niczym alternatywna
wersja pewnego przeboju T. Rex. Jakież było moje zdziwienie, kiedy okazało się,
że domeną norweskiej formacji Electric Eye jest przede wszystkim muzyka
psychodeliczna. Kupili mnie w zasadzie od pierwszego odsłuchu całej płyty Different Sun, więc tegorocznego,
trzeciego studyjnego krążka formacji, wyczekiwałem z pełną świadomością, że
może to być czarny koń w walce o czołówkę mojej listy ulubionych tegorocznych
płyt. Nie zawiedli. From the Poisonous
Tree od pierwszych singli wydanych wiele tygodni temu zapowiadało się
kapitalnie i cała płyta niewątpliwie dorównała moim dość sporym oczekiwaniom.
