środa, 21 września 2016

Ghost - Popestar [2016]



Papcio i jego ekipa idą za ciosem! Tradycyjnie po płycie studyjnej przychodzi kolej na EP-kę zdominowaną przez covery. Tradycyjnie też wybór utworów zaprezentowanych w całkiem nowych wersjach jest bardzo… ghostowy. Równie tradycyjnie wśród fanów ciężkiej muzyki znajdzie się wielu oburzonych. Kto wie, może nawet będzie ich więcej niż zwykle, bo tym razem Papa i jego Bezimienne Zjawy nagrali mały album, na którym oddają hołd przede wszystkim muzyce lat 80. To absolutnie najdziwniejsze wydawnictwo w dotychczasowej historii grupy, ale… tu wszystko ma sens!
 
Popestar zaczyna się od jedynej autorskiej kompozycji grupy. Powiedzmy to sobie szczerze – Square Hammer to murowany przebój w rozgłośniach rockowych. Ghost nagrywał już wcześniej rzeczy cholernie chwytliwe, ale czegoś tak szybko wpadającego w ucho i tak skutecznie zagnieżdżającego się w głowie chyba jeszcze nie wydali. Typowy Syndrom Zapętlenia Jednego Utworu – od tego kawałka naprawdę nie można się uwolnić. To jeden z najlepszych singli, jakie pojawiły się w tym roku. Wśród czterech coverów, które uzupełniają ten mini-album, jest też przynajmniej jedno nagranie o sporym potencjale komercyjnym – przebój Eurythmics z 1986 roku zatytułowany Missionary Man. Oczywiście tu jest nieco ciężej, choć zachowany został nacisk przede wszystkim na dobry rytm. Co zrozumiałe dużo mroczniejsza niż oryginał jest nowa wersja Nocturnal Me, numeru grupy Echo & the Bunnymen – kolejnej kompozycji z połowy lat 80. w tym zestawie. Choć i tu zespół zdecydowanie bardziej postawił na klimat niż ciężar. Trend sięgania po utwory kompletnie niekojarzone z rockiem kontynuuje numer I Believe duetu Simian Mobile Disco specjalizującego się w muzyce elektronicznej. Jakby to ująć… Fanom rocka oryginał raczej nie przypadnie do gustu i choć w wersji grupy Ghost też numer ten nie zmienił się nagle w lawinę ciężkich riffów, Szwedom udało się stworzyć ciekawy, nieco tajemniczy klimat. Bible – w oryginale grane przez istniejącą w latach 80. szwedzką nowofalową grupę Imperiet – to kolejna całkowita zmiana klimatu. Kojarzycie podniosłe pieśni, w których milion gwiazdek przepycha się przed mikrofonami, żeby zaśpiewać jedną linijkę tekstu i wypromować się zebrać pieniądze na jakiś szczytny cel, a całość do wyrzygania katują wtedy stacje duże radiowe? To mniej więcej taki właśnie rodzaj nieznośnie podniosłego kawałka. Pomysł, by Ghost nagrał coś takiego, jest absolutnie szalony, tym bardziej, że zespół trzyma się dość blisko oryginału. Ale jakimś cudem ta mało strawna podniosłość idealnie współgra z wizerunkiem grupy Ghost, jeśli tylko jest się w stanie wejść na tę samą częstotliwość poczucia humoru, co Papa i jego bluźniercza kompania.

Ta EP-ka to ciąg dalszy puszczania oka do fanów i pokazywania gołej dupy całej reszcie słuchaczy rocka i metalu. Ghost w dalszym ciągu bawi się konwencją, której podstawowym założeniem jest kontrast między muzyką a wizerunkiem grupy. I po raz kolejny wychodzi to znakomicie. Oczywiście Popestar to tylko wydawnictwo dla największych fanów, na przeczekanie do czasu, aż grupa nagra nowy pełnowymiarowy album z własnymi kompozycjami. Ten cykl dobrze już znamy. Ale to ciekawostka na wysokim poziomie. Jeśli miałbym na cokolwiek narzekać, to tylko na to, że – zgodnie z tradycją coverowania szwedzkich grup spoza świata rocka – liczyłem tym razem na Roxette. Ale może przy kolejnej EP-ce.



--
Zapraszam na prowadzoną przeze mnie audycję Lepszy Punkt Słyszenia w radiu Rock Serwis FM w każdy piątek o 21 (powtórki w soboty o 13)
http://rockserwis.fm - tu można mnie słuchać
http://facebook.com/lepszypunktslyszenia - a tu porozmawiać ze mną w trakcie audycji
Zapraszam też na współprowadzoną przeze mnie audycję Nie Dla Singli w każdą sobotę o 20
http://zak.lodz.pl - tu można nas słuchać
http://facebook.com/niedlasingli - a tu z nami porozmawiać w trakcie audycji


9 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. takie it must have been love w wersji ghosta... <3

      Usuń
    2. I tyle miejsc do fałszu ze strony Papy... :D

      Usuń
    3. albo o - dressed for success xD no idealne wręcz :P albo almost unreal. tyle możliwości! :D

      Usuń
  2. Z tym oburzeniem, to bym nie przesadzał - fani Ghosta mogli raczej spodziewać się niespodziewanego i szalonego Disco-Metalo Satanum Profanum (choć element zaskoczenia pewnie się pojawił), natomiast przeciwnicy Papy i Spółki oburzali się już na regularne wydawnictwa grupy albo mają ich w odwłoku :P.

    OdpowiedzUsuń
  3. Roxette aż tak bardzo od rocka odległy nie jest. I rzeczywiście fajnie byłoby, żeby Ghost sięgnął do ich repertuaru ;) A nowa EPka bardzo fajna, "Square Hammer" i "I Believe" ciężko wyrzucić z pamięci ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja nadal czekam na "(Don't Fear) The Reaper" zespołu Blue Oyster Cult, na którym przecież Ghości się między innymi wzorują

    OdpowiedzUsuń
  5. Ooo no właśnie też chętnie bym posłuchał Papy w Don't Fear..... :)

    OdpowiedzUsuń