Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ian gillan. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ian gillan. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 6 września 2018

Ian Gillan & the Javelins - s/t [2018]


Ian Gillan to wokalista, który oczywiście musi kojarzyć się przede wszystkim z najbardziej znanym (oraz kilkoma mniej znanymi) składem Deep Purple. W końcu jego staż w grupie to już niemal 40 lat. Ale Gillan to także artysta o wielu muzycznych twarzach. Wydawał przecież zarówno płyty metalowe, jak i jazz-rockowe. Śpiewał chwilowo w Black Sabbath, ma na koncie płytę z masą zaproszonych sławnych gości, na której zręcznie żonglował gatunkami, do tego pracował swego czasu jako narrator przy dokumencie o Chopinie. Wszechstronny chłop. Za sprawą płyty projektu Ian Gillan & the Javelins poznajemy kolejną z tych twarzy lub też masek, w dodatku tę, którą „założył” na samym początku.

środa, 12 kwietnia 2017

Deep Purple - InFinite [2017]



Kiedy płyta już w chwili wydania jest reklamowana przez wytwórnię jako „rockowy album roku”, to trzeba patrzeć na to z przymrużeniem oka. Przymrużyć rzeczone oko należy jeszcze mocniej, jeśli dotyczy to zespołu, który na scenie jest od 50 lat, a wspomniany album jest dwudziestym w jego dorobku. Ile znacie formacji, które nagrywają płytę na poziomie „albumu roku” po 50 latach istnienia? No, to mniej więcej tyle co i ja… No ale zostawmy na bok sztuczki marketingowe. Deep Purple tym razem nie kazali czekać na kolejny studyjny krążek dziewięciu lat. Miło z ich strony, bo moglibyśmy się go nie doczekać. Panowie jak nikt inny zasłużyli się muzyce hardrockowej i mogliby sobie siedzieć w kapciach i szlafrokach przy swoich przydomowych basenach, ale jednak dalej chce im się jeździć w trasy i nagrywać nową muzykę (co do tego drugiego, to jeszcze kilka lat temu zdania w obozie zespołu były mocno podzielone). Jak długo będzie im się jeszcze chciało? Tego nie wiadomo. Pewnie niezbyt długo, o czym świadczyć może nie tylko nazwa rozpoczynającej się niedługo trasy – „The Long Goodbye Tour” – lecz także tytuł świeżego wydawnictwa, InFinite. Ale oni (w różnych składach) swoje już zrobili, więc mogą podchodzić do tego wszystkiego bez większego ciśnienia, jako i ja podchodzę do ich najnowszego krążka.