Pokazywanie postów oznaczonych etykietą retro. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą retro. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 24 listopada 2022

Medusa's Disco - s/t [2022]

Medusa’s Disco – wbrew pozorom wcale nie pierwszy, a już piąty album formacji o takiej nazwie – to jedna z tych płyt, które niby podobają się od pierwszego odsłuchu, ale tak naprawdę dopiero po kilku miesiącach człowiek zdaje sobie sprawę z tego, jak chętnie do nich wraca. Tak przynajmniej jest ze mną. Płyta ukazała się w maju, w audycji prezentowałem jej obszerne fragmenty już w sierpniu i wrześniu, ale dopiero teraz dotarło do mnie, że brak tekstu o tym krążku byłby jednak z mojej strony sporym niedopatrzeniem, nawet w roku, w którym prawie na blogu nie pisałem, bo to album, który z pewnością znajdzie się w czołówce moich ulubionych tegorocznych wydawnictw. Zespół pochodzi z Pensylwanii, istnieje od 10 lat, ale nigdy wcześniej jakoś na nich nie trafiłem, mimo że mieli już kilka płyt na koncie. Tak się zdarza. Przy tylu nowych zespołach działających poza mainstreamem (jak większość grup rockowych obecnie) siłą rzeczy umyka mi sporo świetnej muzyki, i to mimo odsłuchiwania niemal 300 nowych płyt każdego roku. Tym razem jednak z całej puli nowości wytypowałem między innymi właśnie ich, pewnie częściowo dzięki prostej, ale intrygującej i przyjemnej dla oka okładce.

czwartek, 17 sierpnia 2017

Rival Sons - Wrocław [Zaklęte Rewiry] / Gdynia [Ucho], 14/15 VIII 2017 [relacja]



Gdy wrzucałem na swój facebookowy profil informację o zbliżających się kolejnych koncertach Rival Sons w Polsce, wspomniałem o „najlepszym koncertowym zespole obecnych czasów”. Oczywiście o przynajmniej kilku innych zespołach mógłbym powiedzieć, że na żywo spisują się absolutnie fantastycznie i każdy z nich mógłby do tego miana pretendować, nie należy więc takiego określenia traktować w 100% dosłownie. Ale coś w tym jest, że gdy ci goście wychodzą na scenę, to tworzą coś niesamowitego, wyjątkowego. I tymi dwoma koncertami – we Wrocławiu i Gdyni – pokazali, że ta wzmianka o „najlepszym koncertowym zespole obecnych czasów” absolutnie nie jest przesadzona.

foto: Łukasz Górny
Przy relacji z lutowego koncertu w warszawskiej Progresji pisałem, że następnym razem wyprzedadzą ten chyba największy klub koncertowy w Polsce. Tym bardziej zdziwiony byłem, gdy ogłoszono, że tym razem Rival Sons zagrają w dużo mniejszych klubach we Wrocławiu i Gdyni. To jednak chyba celowa zagrywka, mająca po pierwsze zaznajomić z zespołem słuchaczy muzyki rockowej z innych rejonów kraju, a po drugie ograniczyć nieco rozmach tej trasy. Nie da się ukryć, że było skromniej niż późną zimą/wczesną wiosną, tak pod względem wielkości klubów, jak i długości koncertów. Trudno nawet powiedzieć, żeby zespół wciąż promował wydaną nieco ponad rok temu płytę Hollow Bones, bo pojawiły się tylko trzy utwory z tego albumu. To raczej trasa, która ma być małym pożegnaniem z grupą na kolejnych kilka miesięcy, bo – jak można się było dowiedzieć od muzyków po zakończonych występach – robią sobie wolne od koncertowania do końca roku i mają zamiar zabrać się jesienią za nagrywanie nowej płyty, pierwszej dla swojej nowej wytwórni – Atlantic Records.