Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sweven. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sweven. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 20 kwietnia 2021

Mercurials - Shrine [2021]

Znacie francuską formację Mercurials z tego bloga i moich audycji, choć być może nazwa niewiele wam mówi. Dwa lata temu powalili mnie kapitalną i pięknie wydaną płytą Red Giant to White Dwarf. Tyle że wtedy jeszcze nazywali się Sweven. Istniał jednak drugi zespół Sweven – ze Szwecji – też zresztą przynajmniej jeśli chodzi o aspekt wizualny wydawnictw ciekawy, choć prezentujący cięższą muzykę. To oczywiście wprowadzało z pewnością nieco zamieszania w internecie, gdy słuchacze usiłowali znaleźć muzykę jednych lub drugich. I choć francuskie Sweven jako pierwsze wypuściło debiutancki album, to właśnie ta formacja postanowiła z tym chaosem coś zrobić i zmieniła nazwę, uznając, że szwedzcy odpowiednicy są chyba bardziej widoczni w mediach społecznościowych. I tak właśnie Sweven przerodziło się w Mercurials, a miał to być początkowo tytuł nowego wydawnictwa. To ostatecznie zatytułowano Shrine.

poniedziałek, 8 kwietnia 2019

Sweven - Red Giant to White Dwarf [2019]


Sweven to francuski kwintet, o którym mieliście wszelkie prawo do tej pory nie słyszeć, bo powstali trzy lata temu, niedawno ukazała się dopiero ich pierwsza płyta, a w dodatku jest to zespół na razie mocno anonimowy (choć muszę zaznaczyć, ze wszyscy instrumentaliści grali wcześniej razem w innej formacji i wydali z nią dwie płyty, nie są to zatem kompletni debiutanci). Dość powiedzieć, że na Facebooku polubiło ich jak na razie niecałe 400 osób, co w obecnych czasach jest pewnym wyznacznikiem popularności lub jej braku. Próżno szukać o nich wzmianki na RateYourMusic czy Discogs, a wspomniany profil na FB oferuje informacje jedynie w języku francuskim. To wszystko tworzy wrażenie, że zespół jest mocno niszowy i znany niezwykle wąskiej grupie słuchaczy. Tyle że oczywiście nijak się to ma do jakości muzycznej. Ba, pójdę dalej – stosunek liczby polubień do muzycznej jakości debiutanckiej płyty tego zespołu to jedna z największych niesprawiedliwości w świecie muzyki w 2019 roku. Trafiłem na nich zupełnie przypadkowo, naprowadzony przez jednego z czytelników tego bloga, za co jestem mu niesamowicie wdzięczny, bo z pełną odpowiedzialnością i przekonaniem stwierdzam, że to jedna z najlepszych płyt, jakie ukazały się i jeszcze ukażą w 2019 roku.