Muzykę The Re-Stoned poznałem latem
zeszłego roku. I cóż to był za początek znajomości! Absolutnie zmietli mnie
swoją zeszłoroczną płytą Reptiles Return,
która składała się w części z nowych utworów, w części zaś z kompozycji
wydanych już wcześniej na jednej z EP-ek grupy. Trio z Moskwy zaczarowało mnie
klimatem swojej muzyki i zachwyciło jej różnorodnością, choć od razu
najbardziej spodobały mi się kompozycje nowsze, bardziej psychodeliczne i
spokojniejsze. Te starsze prezentowały nieco inne oblicze grupy – były cięższe,
nieco surowsze, bardziej w klimatach stoner rocka niż psychodelii. Kilka
miesięcy temu udało mi się zobaczyć grupę na żywo na Red Smoke Festival, gdzie
panowie potwierdzili, że drzemie w nich spory potencjał. Przyszła pora na zapowiadany
od jakiegoś czasu nowy album studyjny (zarejestrowany w składzie zupełnie innym
niż poprzednie wydawnictwo – oprócz, rzecz jasna, lidera grupy Ilii Lipkina).
Okładka kapitalna, apetyt spory i… jednak zawód po pierwszym odsłuchu. Po kilku
kolejnych sytuacja nieco się poprawiła, choć uczucia pewnego rozczarowania
dalej nie mogę od siebie odpędzić.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą the re-stoned. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą the re-stoned. Pokaż wszystkie posty
środa, 20 grudnia 2017
środa, 4 stycznia 2017
Bizon's Best of 2016 - płytowe podsumowanie roku
Rok temu wydawało się, że ciężko będzie pobić dorobek tamtych 12 miesięcy tak szybko. W końcu w 2015 roku wyszło mnóstwo kapitalnych płyt. No to niespodzianka - rok 2016 był pod tym względem chyba jeszcze lepszy. Co więcej, były to w dużej mierze płyty wykonawców, których jeszcze 12 miesięcy temu kompletnie nie znałem. Po raz kolejny mogliśmy się przekonać, ile jeszcze wszyscy mamy do odkrycia na rynku muzycznym. Rok ten zapamiętamy oczywiście głównie ze względu na odejście wielu wielkich sceny muzycznej - i to nie zawsze gwiazd znanych tylko z telewizji, ale także tych, z którymi wielokrotnie mieliśmy okazję spotykać się i rozmawiać. Obyśmy prędko nie mieli tak złego roku pod tym względem, choć niestety wiek idoli sprzed lat sugeruje coś innego. Jednak wydawniczo było to 12 kapitalnych miesięcy i postarajmy się zapamiętać przede wszystkim właśnie to. Spośród ponad 150 płyt, które udało się przesłuchać przynajmniej kilka razy, przynajmniej połowa stała na niezwykle wysokim poziomie, a niemal pół setki to albumy, które należy obowiązkowo poznać. Wybranie z tego zestawienia 21 płyt było zadaniem dość karkołomnym. Nie podejmuję się uszeregowania ich wszystkich, stąd druga część poniższego zestawienia jest podana w kolejności alfabetycznej. Pierwsza dziesiątka musiała tym razem pomieścić 11 pozycji, bo nie miałem serca wyrzucić z niej ani Messengera, ani Dungen.
Etykiety:
2016,
best of 2016,
black mountain,
dewolff,
dungen,
gadi caplan,
messenger,
mondo drag,
mountain dust,
recenzja,
Rival Sons,
riverside,
salem's pot,
stonerider,
svin,
the re-stoned,
tiebreaker
piątek, 16 września 2016
The Re-Stoned - Reptiles Return [2016]
Przesyłka z Rosji – płyta CD
domowej produkcji, gustowna, rozkładana koperta z wypukłym wzorem, bardzo
minimalistycznie, ale ze smakiem. Numer 28 z 33. Tak, stałem się jednym z 33
posiadaczy kompaktu z najnowszym albumem moskiewskiej grupy The Re-Stoned. To
już szósta duża płyta grupy, w dodatku wszystkie wyszły w ostatnich siedmiu
latach. Systematyczność godna podziwu. Co więcej, mimo ewidentnej niszowości i
podziemnego charakteru wydawnictwa, wszystkie ich płyty są bardzo wysoko
oceniane przez portale internetowe zajmujące się muzyką stonerową i
psychodelią. Przypadek? Nie sądzę! Nie znam jeszcze poprzednich dokonań
formacji, ale jeśli są choć w połowie tak dobre jak Reptiles Return, to mamy do
czynienia z prawdziwą perełką na europejskiej scenie rockowej.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


