Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mr big. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mr big. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 11 grudnia 2017

Sons of Apollo - Psychotic Symphony [2017]



Sons of Apollo to kolejna świeża supergrupa. Nazwiska robią wrażenie, zresztą przecież po to zakłada się supergrupy. Bo przecież nie po to, żeby zaoferować fanom cokolwiek przełomowego. Toteż panowie Portnoy, Sherinian, Bumblefoot, Sheehan i Soto na żadne nowatorstwo na swoim pierwszym krążku – Psychotic Symphony – się nie silą. Oni już się w swoim zawodowym życiu „nanowatorzyli”, a teraz z przyjemnością mogą jechać na swoich starych patentach z Dream Theater czy Mr. Big i próbować sklecić z tego całość, która będzie się trzymała kupy. Od śledzenia listy zespołów, w których udzielali się członkowie Sons of Apollo, może się zakręcić w głowie. Od muzyki zawartej na ich wspólnej debiutanckiej płycie w głowie może i się nie zakręci, ale za to będzie można bez żenady tą głową pomachać, bo jest przy czym.

niedziela, 21 lutego 2016

The Winery Dogs - Warszawa [Progresja], 20 II 2016 [galeria zdjęć]

Słowo supergrupa jest w ostatnich latach niestety nadużywane przy okazji powstawania każdego niemal zespołu składającego się z muzyków mniej lub bardziej znanych formacji. W przypadku The Winery Dogs mowy o nadużyciach być nie może. To supergrupa przez duże SUPER. Przybyli, zagrali, powalili. Ale jakże różny był to koncert od niedawnego występu w tym samym miejscu grupy Steve'a Rothery'ego. Tam mieliśmy do czynienia niemal z poezją dźwięku, z pięknym muzycznym przeżyciem, urzekającym niemal każdą nutą. Podczas koncertu The Winery Dogs piękna i głębszych wrażeń było jakby mniej, ale dynamiką, popisami technicznymi, radością ze wspólnego grania i absolutnym mistrzostwem w zapewnianiu publiczności znakomitej rozrywki panowie z The Winery Dogs zniszczyli system, jak mawia młodzież. A może nie mawia. W każdym razie właśnie to zrobili. Półtorej godziny muzycznego wulkanu energii i rockowego szaleństwa. Trio nie zdecydowało się na prezentację swoich wcześniejszych muzycznych dokonań w szeregach innych grup, więc cały set wypełniły kompozycje z dwóch wydanych jak dotąd płyt The Winery Dogs. Nikomu to chyba nie przeszkadzało, bo zdecydowana większość wypełniającej szczelnie warszawską Progresję publiczności wyszła zachwycona i oszołomiona popisami Richiego Kotzena, Billy'ego Sheehana i Mike'a Portnoya.