Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dark folk. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dark folk. Pokaż wszystkie posty

środa, 13 grudnia 2023

The Fyoogs - Ambedo [2023]

Bardzo niewiele informacji mogłem znaleźć o działalności The Fyoogs. Wzmianek na Rateyourmusic czy Discogsie nie znalazłem. Na Bandcampie jest mnóstwo pozycji w dyskografii, ale zdecydowana ich większość to pojedyncze nagrania lub EP-ki, a najstarsze pochodzą z 2018 roku. Wydawało mi się, że skład na tych nagraniach jest dość stały, ale przy nowym albumie (i to nie na Bandcampie, a w innym miejscu w necie) widzę w dużej mierze inne nazwiska. Dużo nazwisk. I jednocześnie tylko trzech gości na zdjęciu profilowym. Po krótkim śledztwie wychodzi na to, że wszystkim kieruje gitarzysta, wokalista i kompozytor Simon Hartley, którego przygoda z muzyką sięga jeszcze lat 80. i 90., a cała ta towarzysząca mu gromadka bez względu na jej aktualną liczebność stacjonuje w Adelajdzie.

środa, 27 października 2021

Fuzzy Lights - Burials [2021]

Cambridge to miasto o bogatych tradycjach nie tylko akademickich, ale także muzycznych. Do grupy zacnych zespołów z tych okolic, które zdołałem już poznać, dołącza formacja Fuzzy Lights. Zespół nie jest nowy, ale dopiero przy okazji ich nowej płyty, Burials, trafiłem na tę nazwę i muzykę. Istnieją od 17 lat, mieli już na koncie trzy albumy studyjne, lecz ostatni z nich ukazał się w 2013 roku, więc mają za sobą sporą przerwę. Dużo się wydarzyło przez ten czas. Niektóre historie miały wpływ na zawartość materiału na nowej płycie. A płyta to niezwykła, przepełniona klimatyczną muzyką i mrocznymi tekstami.

piątek, 12 lutego 2021

Wardruna - Kvitravn [2021]

Ostatnie lata obrodziły w przypadki muzycznych rewolucji w twórczości wielu artystów. Rockmani idą w „ejtisy”, gwiazdy pop zapuszczają się w alternatywę, a muzycy znani z formacji grających ekstremalne odmiany metalu, prezentują „ludzki głos” i udowadniają, że potrafią nie tylko masakrować natężeniem dźwięku, ale też tworzyć intrygujące, subtelne aranżacje. Znamy takich przypadków sporo. Jest to temat także nieobcy grupom norweskim i świetnym przykładem jest Wardruna, która zrzesza przecież muzyków z rodowodem choćby blackmetalowym, a wszystko to pod przewodnictwem multiinstrumentalisty i wokalisty Einara Selvika, który w odsłonie studyjnej odpowiada niemal w całości za brzmienie projektu. I jest to także kolejny dowód na to, że jak ktoś jest dobrym muzykiem i kompozytorem, to sprawdzi się pewnie w każdym gatunku, za który się weźmie. Nie sądzę, żebym miał kiedykolwiek słuchać z przyjemnością choćby grup Gorgoroth czy Dead to This World, bo to kompletnie nie moja muzyczna bajka, ale twórczości muzyka tych formacji, liderującego projektowi Wardruna, słucham bardzo chętnie.

wtorek, 8 grudnia 2020

Lunatic Soul - Through Shaded Woods [2020]


Kilka miesięcy temu Mariusz Duda zaskoczył wszystkich, złamał pewien cykl i niespodziewanie wydał pod własnym nazwiskiem album Lockdown Spaces. To muzyka, która niewątpliwie nieźle wpasowała się w ten klaustrofobiczny rok, gdy niektórzy spędzają w domu znacznie więcej czasu, niżby chcieli. To był jednak w pewnym sensie produkt uboczny tego, na co fani mieli prawo w tym roku czekać, czyli nowej płyty Lunatic Soul. Ze skomplikowanego diagramu, pokazującego zależność między poszczególnymi albumami tego projektu, a także z wypowiedzi samego artysty można się dowiedzieć, że płyta Through Shaded Woods stoi po tej mrocznej stronie historii – po stronie śmierci. Mam wrażenie, że jeśli wzięlibyśmy pod uwagę samą muzykę, nie byłoby to takie oczywiste.

niedziela, 6 września 2020

V/A - Women of Doom [2020]


Ile razy czytaliście albo słyszeliście, że jakiś zespół brzmi jak Black Sabbath, tyle że z żeńskim wokalem? Założę się, że mnóstwo, bo muzyka doomrockowa ma się w ostatnich latach całkiem dobrze – oczywiście mowa tu o muzycznym podziemiu – a coraz częściej zdarza się, że na czele takich formacji stoją właśnie panie. Czasem są to niepozorne dziewczyny, w które przed mikrofonem wstępuje jakiś diabeł, czasem już na pierwszy rzut oka ostre rockmanki, a czasem panie, które ewidentnie łączą śpiew w zespole z etatem w lokalnym kółku czarownic. Wszystkie tworzą razem bardzo barwną i ciekawą podziemną scenę doom rocka i doom metalu. Teraz doczekały się własnego, bardzo ciekawego wydawnictwa Women of Doom wypuszczonego przez label Blues Funeral.

sobota, 7 września 2019

Galaverna - Dodsdans [2015/2019]


Galaverna to kwintet z Werony, który specjalizuje się w bardzo klimatycznym graniu opartym w dużej mierze na mrocznym folk-rocku. Ich debiutancki album – Dodsdans – został zarejestrowany w 2015 roku. To co w takim razie robi na tym blogu w roku 2019? No cóż, płyta w jakiejś formie faktycznie wyszła w 2015 roku, ale ponownie i jednak chyba na nieco większą skalę ukazała się dopiero teraz, we wrześniu. Nie wiem, czy pierwotnie była dostępna w jakimkolwiek innym formacie niż cyfrowy. Bardzo trudno znaleźć o tym wydawnictwie jakiekolwiek informacje starsze niż kilka tygodni. Można odnieść wrażenie, że formacja dopiero teraz na dobre zaczyna promocję Dodsdans i tak naprawdę dopiero teraz ta płyta ma realną szansę trafić do jakiegoś nieco szerszego grona odbiorców. Wygląda na to, że do zeszłego roku grupa nie miała nawet profilu na Facebooku, co też może być pewnym wyznacznikiem tego, jak to z działalnością Galaverny wcześniej było, choć jednocześnie na YouTube można znaleźć materiały z ich koncertów sprzed dwóch czy trzech lat. W każdym razie płyta jest tak znakomita, że warto skorzystać z tej furtki i przemycić ją na bloga, nieco naginając jego zasady. I teraz kolejne pytanie – czy zespół z jakiegoś powodu sam zwlekał z przedstawieniem tych nagrań światu, czy może trafiał na głuchych ludzi, którzy kompletnie nie potrafili dostrzec magii w tych dźwiękach i nie byli zainteresowani ich wydaniem? Na to pytanie odpowiedzi też niestety nie znam, wiem za to na pewno, że Dodsdans to jedna z moich największych muzycznych niespodzianek tego roku.

wtorek, 18 września 2018

Onségen Ensemble - Duel [2018]


Fińska formacja Onségen Ensemble określana jest jako zespół grający rock progresywny. Nie lękajcie się jednak. Jeśli ta łatka kojarzy wam się z nudziarstwem, zbyt długimi solówkami i przerostem wszystkiego nad wszystkim, to spieszę donieść, że w przypadku tej grupy jest inaczej. Ja nazwałbym ich twórczość „muzyką niełatwą”. To może wcale nie uspokoić części z was, ale lepiej oddaje zawartość nowej płyty formacji. Zadebiutowali dwa lata temu albumem Awalaï, natomiast w czerwcu tego roku światło dzienne ujrzało wydawnictwo numer dwa – Duel. Muzycy ponownie serwują nam czterdzieści kilka minut materiału podzielonego na niezbyt wiele dość długich, złożonych kompozycji.